Shit eating

Autorka: 19:29 , ,

Droga do zdrowych nawyków żywieniowych bywa naprawdę długa i kręta. Sama od niepamiętnych czasów przeżywam w tej kwestii naprzemiennie wzloty i upadki. I choć swoją dietę określiłabym jako neutralną - ani typowo śmieciową ani wybitnie zdrową, tak ostatnimi czasy przeszłam samą siebie - niestety, w negatywnym tego słowa znaczeniu. Od około 3 tygodni moja dieta obfitowała w chipsy, chrupki, pizze, ciasta i ciasteczka.


 Efekty? Przede wszystkim złe samopoczucie, negatywny stosunek do swojego ciała. To właśnie one zapaliły w mojej głowie czerwoną lampkę. Wymówek było wiele. Prym wiodły przede wszystkim zmęczenie, brak wolnego czasu, zły humor i zbliżająca się miesiączka. Oczywiście taki sposób odżywiania nie zachęcał do jakiejkolwiek aktywności fizycznej ;).

Dlatego wszem i wobec postanawiam:
- całkowicie zrezygnować z gównianego żarcia pt.:chipsy,chrupki,prażynki,pizza i inne ''cudeńka''
- wdrożyć nawyk regularnego picia wody mineralnej oraz zielonej herbaty
- pokornie wrócić do ćwiczeń z Ewą Chodakowską - paradoksalnie, po takim wycisku czuję, że mogę góry przenosić :)

A to wszystko w imię pięknej skóry, zdrowych włosów i paznokci, zadowalającej sylwetki :-). Mam nadzieję, że macie na swoim sumieniu mniej żywieniowych grzeszków ode mnie ;). Trzymajcie za mnie kciuki!

 Ściskam :),
Wasz sączący zieloną herbatkę wulkan_energii :)

ZOBACZ TAKŻE

22 komentarze

  1. Ja od miesiąca próbuje zacząć lepiej się odżywiać ;) Na szczęście już jest więcej pysznych owoców i powoli próbuję zejść na dobrą drogę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę wziąć z Ciebie przykład, znajdując pocieszenie w równie pysznych owocach :).Wytrwałości!:D

      Usuń
  2. OJ jak ja kocham niezdrowe papu...Jak tu zrezygnować z ulubionych chipsów, jak mieszanki studenckie- zdrowy wariant- to koszt na jedno moje posiedzenie ok. 7zł?:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. So fuckin' true! ;p Mnie najbardziej kusi wszystko, co ostre -chipsiorki,pizzunie ;). Zamierzam się motywować zaoszczędzoną na fastfoodzie kaską i jak będę grzeczna,będę sobie sprawiać motywujące, np. kosmetyczne prezenty :D, ewentualnie odkładać grosz do grosza na wakacyjny wyjazd :D. Trzymam za nas obydwie kciuki :).

      Usuń
    2. Jezu mów mi o ostrym.... kocham ostre smaki :>

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję!:) Oby tym razem wystarczyło mi motywacji :D.

      Usuń
  4. Ja mam ciągłe wzloty i upadki w dziedzinie zdrowego żywienia. Do niedawna odżywiałam się naprawdę zdrowo, ale ostatnimi czasy odpuściłam sobie i na efekty nie trzeba było długo czekać :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, o ile na efekty zdrowego odżywiania trzeba trochę poczekać, tak efekty zaniedbań przychodzą z prędkością światła :<.W tym miejscu pozwolę sobie pozdrowić cellulit!B-) :D Trzymam za Ciebie kciuki!:)

      Usuń
  5. Trzymam kciuki, mi też dodaj tyle sił.. :)
    http://patitaaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, musimy się wzajemnie motywować :).

      Usuń
  6. mm pizza ;D zielona herbatka- uwielbia m:D

    OdpowiedzUsuń
  7. ja też po tym smieciowym jedzeeniu czuję się źle.. niby jest smaczne, zapychające, ale na drugi dzień u mnie obfituje w długą zgagę i dziwne uczucie cięzkości.. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, Guseppe zjedzone przeze mnie 2 dni temu dało mi się tak we znaki, że powiedziałam sobie: STOP!

      Usuń
  8. Hahaha plany zupełnie jak u mnie od dzisiaj! hah :D

    tylko, że pewnie nigdy nie przestanę być uzależniona od Pepsi :C

    Zapraszam cię do udziału w akcji Maliny http://testykosmetyczne.blogspot.com/2013/05/akcja-maliny-kolorowe-lato-na.html
    więcej - u mnie na blogu, pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kiedyś byłam 'uzależniona' od chipsów i powiem Ci, ze udało mi się wyrwać z sideł 'nałogu', więc Tobie też się uda uciec od Pepsi!:D
      Dzięki, pozdrawiam :).

      Usuń
  9. Kiedyś miałam napad, nie wiem jakiś dół czy coś. Kupiłam sobie bodajże 2 paczki czipsów z biedronki. Zjadłam. W nocy myślałam, że umrę. Było mi tak słabo i niedobrze, że myślałam, że się przekręcę. Mój żołądek płakał. OD tego czasu nie zjadłam ani jednego czipsa! Była to dla mnie spora nauczka, ale i dobrze się stało. Nie czuję ich potrzeby jedzenia od tej pory, a było to z pół roku temu:))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz!:-)