Wpływ aktywności fizycznej na samoocenę

Autorka: 11:22 , ,


Do niedawna nie widziałam związku między wylewaniem ,,7 potów'' a dobrym samopoczuciem. A wręcz przeciwnie, byłam skłonna powiedzieć, że zlana potem kobieta nie może czuć się ani atrakcyjna ani szczęśliwa. Moje podejście zmieniło się o 180 stopni w momencie, gdy sama podniosłam 4 litery z kanapy i wzięłam się za siebie.

Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, kiedy już po 3 treningach zauważyłam zmiany zachodzące w mojej głowie ( na ciało było jeszcze za wcześnie ;)). Świadomość, że robię coś dla siebie, pokonując przy tym barierę, jakim jest własne ciało dało mi energetycznego kopa i zastrzyk podkręcający samoocenę. Choć obiektywnie oceniając, wygląd mojego ciała nie uległ wówczas nawet najmniejszej zmianie, sposób, w jaki zaczęłam je spostrzegać zmienił się nie do poznania. Spoglądam w lustro, nie wykrzywiając przy tym ust, lecz uśmiechając się do siebie. Gdybym miała teraz paradować po plaży w kostiumie kąpielowym, nie czułabym dyskomfortu ani nie zastanawiałabym się, czy ''uprzejme'' plażowiczki nie komentują z przekąsem wyglądu moich pośladków.


Poprzez aktywność fizyczną zbudowałam w sobie świadomość własnych możliwości. Wiem, że gdyby jakiś czas temu ktoś próbował mnie nakłonić do ćwiczeń, na pewno bym spróbowała i przerwała w momencie pojawienia się pierwszego bólu mięśni i ogólnego dyskomfortu. Teraz jestem zupełnie innym człowiekiem ;). ,,I nie ma, że boli!'', bo warto walczyć o siebie, komfort fizyczny i psychiczny, ogólnie pojmowane zdrowie!

To nie tak, że teraz wszystko przychodzi mi łatwo. Codziennie zmagam się ze swoim lenistwem, długą listą wymówek i słabą kondycją. Póki co,to ja wygrywam...i niech już tak zostanie! Wypracowana przeze mnie systematyczność jest dowodem na to, że każdy dzień jest dobry na zmiany, że nigdy nie jest za późno i że zawsze warto :).

Wrzesień pod hasłem słynnego ,,skalpela'' sprawił,że przesunęłam granicę wytrzymałości, ale nie oznacza to, że zamierzam na tym poprzestać. W swojej głowie kreuję obrazy, jak będzie za miesiąc,dwa czy pół roku i choć nie opracowałam jeszcze szczegółowego planu ,wiem, że na pewno będzie aktywnie :).

Niech Wasza jesień będzie aktywna! :)

Ściskam :),
wulkan_energii

ZOBACZ TAKŻE

35 komentarze

  1. zeby mi sie tak chcialo podniesc swoje 4 litery z kanapy.. eh...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie marudź, tylko do roboty! ;) Gwarantuję Ci,że po ćwiczeniach całe zmęczenie z Ciebie zejdzie i będziesz latać w chmurach! :D

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Hahaha :D bardzo podoba mi się to określenie ! :) Koniecznie się 'zaktywizuj'! :)

      Usuń
  3. też się czuję szczęśliwsza jak poćwiczę :) ale jakoś nie podpasowały mi ćwiczenia z Ewą Chodakowską, trochę takie monotonne, ćwiczę sobie swój plan treningowy po prostu + basen mój ukochany:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktem jest, że Ewka lubi przynudzać ;p.Najważniejsze to znaleźć w sobie motywację :). Jeżeli jest jej pod dostatkiem, cała reszta to pikuś :).

      Usuń
  4. Ruszenie dupy i w moim przypadku podniosło samoocenę, choć w sumie nigdy jakoś niska nie była ;) Sprawiło to jednak, że jestem bardzo świadoma swoich zalet i nie wymyśla sobie wad, których nie ma albo którymi nie warto się przejmować. Co dziwne właśnie dzięki temu przestałam się przejmować pieprzykami na ciele, po prostu je zaakceptowałam i teraz w ogóle już o nich nie myślę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo :-). Przed rozpoczęciem ćwiczeń nie tonęłam w kompleksach, ale dzięki aktywności dostałam dodatkowe +10000000 do samooceny :). No niestety większość z nas ma tendencję do szukania dziury w całym, a tak naprawdę wady,które sobie wymyślamy są dla innych niedostrzegalne ;). Ćwiczenia są ,,lekiem na całe zło'', bo przecież dzięki nim Twoje pieprzyki nie zniknęły. To w Twojej głowie zniknął problem, który im przypisywałaś :).

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Niech temperatura nie będzie wymówką :D. Mnie bardzo dobrze ćwiczy się w domu :). Przekonaj się sama!:)

      Usuń
  6. Po ćwiczeniach tylko chwilowo odczuwam zmęczenie, a później mam taki przypływ energii, że czuję jakbym była w stanie góry przenosić... Dobrze by było wrócić do tego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla takiego samopoczucia warto się trochę zmęczyć :).

      Usuń
  7. Zdecydowanie robi nam się lepiej jak trochę się poruszamy , ja mam zamiar kupić rolki i sobie w nich śmigać ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. ja jestem na etapie "killer":) zgadzam się z Tobą, systematyczność jest tutaj najważniejsza, tylko tak zobaczy się efekty, a jak się widzi postępy, to rośnie chęć do dalszej pracy nad sobą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję! :) Mam nadzieję, że niedługo i ja będę gotowa na killera ;). Apetyt rośnie w miarę jedzenia :).

      Usuń
    2. dziękuję;) zdjęcia obrabiam w Picmankey, fajny program i do tego działa online:) 3mam kciuki za wytrwałość ;)

      Usuń
  9. Ahh to uczucie po siłowni! ;-) Szkoda,że tak rzadko się zmuszam do ruszenia tyłka :d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech to uczucie będzie Twoją motywacją!:) Bo chyba opłaca się wymiana litra potu na kilogram endorfin?:) Osobiście polecam ćwiczenie w domu :).Przynajmniej nie traci się czasu na pokonanie drogi na siłkę ;p.

      Usuń
  10. Chlip, moje ćwiczenia i motywacja trwały zaledwie... 2 tygodnie latem ;/ Teraz mam MEGA MEGA lenia i nie mogę się absolutnie za siebie zbrać :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiem, jak to jest ze słomianym zapałem :/. Ale co Ci szkodzi dać sobie jeszcze jedną szansę?:-) Aktywność baaardzo wciąga i daje kopa do działania we wszystkich dziedzinach życia ! :)

      Usuń
    2. Zmuś mnie jakoś, zmotywuj :P
      I proszę znajdź mi miejsce w pokoju :P Ja się wiecznie obijam o graty :P

      Usuń
  11. Bardzo fajny post. Kiedy ćwiczyłam miałam bardzo podobne odczucia, lubiłam robić coś dla swojego ciała i nie było że boli. Ale powiem Ci, że wraz z nastaniem jesiennej pogody mam takie lenia, że nie wiem co się ze mną dzieje, mogłabym spać cały dzień :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, że jesień sprzyja złemu samopoczuciu jest moją motywacją do ćwiczeń ;). Wraz z pojawieniem się złotych liści na drzewach, przemieniam się w przytłoczonego leniwca, który najchętniej przespałby całą jesień i zimę ;p. Postanowiłam,że tym razem będzie inaczej :). Dzięki ćwiczeniom poprawia się nie tylko wygląd sylwetki, ale również samopoczucie! :D Zmuś się do ćwiczeń, a po jakimś czasie nie będziesz mogła sobie wyobrazić dnia bez nich :).

      Usuń
  12. ja po dzisiejszym biegu czułam się znakomicie :) wysiłek fizyczne jest uzależniający!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uzależnienie, które nie powoduje skutków ubocznych to rzadkość!:)

      Usuń
  13. Ja po ćwiczeniach miałam dokładnie tak samo! Ale po około 1,5 miesiąca strasznie zaczely bolec mnie kolana, ze nawet nie mogłam kucnąć :( I teraz boję sie wrócić do ćwiczeń.

    Ale chyba zacznę, ale nie codziennie. Może 3-4 razy na tydzień ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka dni temu ćwiczyłam po raz 1 z ,,killerem'' i stwierdzam,że jest to duże obciążenie dla kolan :(, dlatego pokornie wracam do ,,skalpela''. Nie wiem, co i z kim ćwiczyłaś, ale myślę, że ,,skalpel'' to dobre rozwiązanie :). Trzymam za Ciebie kciuki :).

      Usuń
    2. Ćwiczyłam właśnie z Ewką - chyba wszystkie jej filmiki na zmianę, żeby mi się nie znudziły :P Ja za Ciebie również! ;)

      Usuń
  14. Powiem Ci, że paliłam Little Hotties dopiero dwa razy (dwie kompozycje zapachowe) i są bardzo intensywne! Na początku pomyślałam, że eee bubel, bo pali się już 5 minut i słabo czuć, ale jak się rozszalał później to, aż musiałam go zgasić, bo był zbyt intensywny ;)
    A YC uwielbiam i polecam komu tylko mogę. Wypróbowałam już 9 zapachów i 2 mi nie podpasowały, bo są zbyt mocne, korzenne (a ja takich nie lubię za bardzo), ale z reszty jestem mega zadowolona. A teraz jeszcze te 3 nowe muszę wytestować ;)

    A ty jakie zapachy lubisz? Kwiatowe, świerze, korzenne itp? delikatniejsze czy mocniejsze? Może coś będę mogła polecić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję za tak obszerną odpowiedź :). Lubię kwiatowo-słodkie,ciepłe, pudrowe zapachy :). Na jesień myślałam właśnie o jakimś korzennym zapachu, ale nie chciałabym żeby jego słodycz mnie przyprawiła o ból głowy ;). Zastanawiam się, w co bardziej się opłaca zainwestować: YC czy LH?:)

      Usuń
    2. Z LH dopiero się zaprzyjaźniam, więc ciężko mi ocenić co jest lepsze. YC mogę polecić Ci w 100%. Ważne, żeby czytać opisy wosków, a nie patrzeć jedynie na kolor czy ilustrację ;)
      Z kwiatowych zapachów polecić mogę: Garden Hideaway, Beach Flowers <3, Lilac Blossoms.

      Ja np uwielbiam piżmo, we wszystkim co się da :P I takie świeże zapachy, delikatne też lubię, np. Beach Walk. Tych wosków jest bardzo dużo i jest w czym wybierać :)
      Niedługo planuję dodać serię notek o moich zapachach YC, które polecam itd. :)

      Usuń
  15. Ja też jestem strasznym leniuchem i nie mogę się jakoś zmotywować do działania. :)

    Zapraszam do siebie, dopiero zaczynam:

    www.mysweetbody.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Po ćwiczeniach człowiek czuje się od razu lepiej! ;d

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz!:-)