5 zabawnych faktów na mój temat

Autorka: 17:01 , ,


1. TRAUMA PIKAJĄCEJ BRAMKI


Od niedawna cierpię na schorzenie nazywane przeze mnie "traumą pikającej bramki". Panicznie boję się przechodzić przez sklepowe bramki, a to wszystko dzięki mojej cudownej torbie z Bershki (I hate U!!!), która choć pozbawiona papierowej metki i nieźle wyeksploatowana lubi robić ze mnie idiotkę. Ostatnio w bardzo krótkim odstępie czasu zaliczyłam pikanie 2x w Tesco oraz raz w H&M-ie, przy okazji oblewając się rumieńcem i potem podczas publicznego prezentowania zawartości swojej torby ;-). Teraz łapię się na tym, że bez względu na to, z jaką torbą wchodzę do sklepu, zwalniam kroku, przechodząc przez bramkę.

2. PŁYWAJĄCA Z MAKRELĄ


Zdarza mi się jeść podczas kąpieli. Myślicie sobie pewnie teraz, że zgrywam bohaterkę komedii romantycznej, która zmysłowo zajada się winogronami i sączy lampkę schłodzonego szampana? Nic z tych rzeczy. W wannie prędzej spotkacie mnie z jogurtem, jabłkiem, a ostatnio nawet z wędzoną makrelą (serio :>). Dlaczego jem w wannie? W sumie sama nie wiem. Chyba lubię sobie wmawiać, że to taki multi-tasking, dzięki któremu oszczędzam czas. Poza tym bardzo często ćwiczę wieczorem. Po skończonym workoucie jestem lepka od potu i głodna. Wtedy wszystko muszę mieć na JUŻ! A więc biorę lodówkę i ręcznik pod pachę i znikam na jakiś czas w łazienkowym zaciszu ;).

3. ZNOWU ZAEBAAŚ MI SKARPETKI!!!


Nigdy nie mam skarpet. Tzn. mam i noszę, ale bardzo często nie swoje (Mamo, Tato, wybaczcie!). Nie wiem, jak to się dzieje, ale choćbym zamówiła 100 par skarpet, to i tak zaraz gdzieś się rozejdą, rozparują i znowu zostanę z niczym. Ostatnio upodobałam sobie skarpetki pochodzące z dwóch różnych par. Oczywiście zakładam je tylko wtedy, kiedy wiem, że nie będę musiała zdejmować butów poza domem.Niestety życie lubi zaskakiwać i musiałam ostatnio po raz kolejny zgrywać prawdziwego hipstera ♥ przed TŻ-em.

4. BEYONCE MOŻE SIĘ SCHOWAĆ


Gdy śpiewam, jestem nie tylko wykonawcą, ale również swoją największą fanką :D. Jednym razem pojadę zacnym fałszem, a innym wyjdzie mi to całkiem przyzwoicie. Wtedy mówię sobie 'Wow! To było naprawdę niezłe! :D'  Jedyne nad czym ubolewam to to, że ciężko przybić pionę z samą sobą tak żeby nie wyglądało to jak klaskane oratorium u Rubika :D.

5. JAKA WIELKANOC?! POPROSZĘ KUBEK Z RENIFEREM :-)
Wspominałam Wam już kiedyś, że uwielbiam robić zakupy. Nie dodałam jednak, że najlepiej jeśli są to zakupy w towarzystwie Siostry. Naprawdę nie wiem, jak to się dzieje, ale zawsze, gdy jesteśmy razem spadają na nas najlepsze deale życia, zwłaszcza te posezonowe. Ostatnio, na przykład, obkupiłyśmy się w kubki ze św.Mikołajem, bałwanem, reniferem i ciastkiem - 0,60zł/sztukę. Nie pytajcie, ile kubków przypadło nam na głowę :>.

Koniecznie dajcie znać, czy któryś z wymienionych faktów dotyczy również Was! :DDD

Ściskam :),
N.

ZOBACZ TAKŻE

11 komentarze

  1. Wow, niezle nie jadlam nigdy w wannie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, warto choć raz spróbować! :D

      Usuń
  2. jedzenie i kąpiel? :D wow wow :D tego to się nie spodziewałam :D

    OdpowiedzUsuń
  3. uśmiałam się, z tymi bramkami mam podobnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pjona dla Ciebie! Dobrze wiedzieć, że nie jestem jedynym "złodziejaszkiem" :).

      Usuń
  4. Heheh ach to pikanie na bramce, moment w którym nagle wszyscy patrzą na Ciebie :) Ja lubię posezonowe wyprzedaże i ostatnio kupiłam kocyk z reniferami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczaczki, nie o takich "5 minutach" marzyłam :D. No to jesteś moją posezonową bratnią duszą! :)

      Usuń
  5. Wczoraj przeczytałam notkę i wybuchnęłam śmiechem, sooo true :-) Mnie jedzenie w łazience też kiedyś dotyczyło (jak jeszcze nie byłam skazana na prysznic;-)), zdarzało mi się czytać książki w wannie - przez to wiele książek ma pofalowane strony od wilgoci;p
    Deale życia? Oh, Kochana! to tylko z Tobą!!! Poza tym ostatnio rozmawiałyśmy o tym w łazience;p , że nikt inny mnie/Ciebie nie zastąpi ;p
    Zaginione skarpetki - mam to samo:-/ wiecznie;-) więc przerzuciłam się na rajstopy ;p
    Co do przybijania sobie piątki - ja to ostatnio zrobiłam, jak udało mi się rozwiązać problem w pracy ;-) trochę to dziwnie wyglądalo ;-)

    Buziaki! :-* Lin

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, z nikim innym nie gada mi się tak dobrze w kiblu :*. Jesteś master of pjonas :P.

      Usuń
  6. Niektóre fakty na Twój temat mnie rozwaliły. Też ćwiczę wieczorami, ale chociaż jestem po tym nieziemsko głodna, to nie jestem w stanie jeść w wannie. Tym bardziej teraz, że po własnym prysznicu kąpię się potem z Małgonią to nie mogę jeść.
    Nad swoimi zabawnymi faktami musiałabym się zastanowić, bo tak na pierwszy moment nic mi nie przychodzi do głowy.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz!:-)