Nie bądź poliestrową szmatą

Autorka: 20:18 , , ,


Nigdy nie będziesz wystarczająco mądry ani zgrabny. Twoje niebieskie oczy nigdy nie będą tak idealne jakby tego chcieli. Twoje osiągnięcia zawsze będą zbyt małe, a włosy zbyt krótkie. Paznokcie źle spiłowane, a zgryz nad wyraz krzywy. Twoje emocje i  zachowania  nigdy nie będą adekwatne do sytuacji. Drgający ze wzruszenia podbródek będzie żałosny, a śmiech sztuczny. Twoje najlepsze ubranie, choćby nie wiem jak ometkowane, zasłuży co najwyżej na miano szmaty. A Ty chłonąc cały ten stek bzdur na swój temat, właśnie tak będziesz się czuł - jak szmata.

Kiedy myślę o sobie sprzed kilku lat, widzę patchworkową tkaninę uszytą z cudzych oczekiwań, niekonstruktywnej krytyki i moich własnych obaw. Widzę siebie pełną wyuczonych hamulców i mechanizmów działania. Rób to. Tego nie rób. A o tym nawet nie myśl. To zachowanie jest poprawne, a tamto niepożądane. Tamta sukienka jest modna, a moja ulubiona jakaś taka pokraczna. Więcej jej nie założę. Moje najwygodniejsze buty są ze stadionu, więc na pytanie: Gdzie kupiłaś?, odpowiem jedynie głupkowatym uśmiechem. Choć na lekcji języka polskiego znam odpowiedź  na zadane pytanie i tak się nie zgłoszę, bo może jednak nie mam racji? Nie będę się ośmieszać.

Minęło kilka lat, a ja jestem taka sama. Z tą różnicą, że nie muszę tego ukrywać ani nic udawać i...strasznie się za to lubię. Jak to się stało? Sprułam wszystkie uwierające w kark metki i drapiące szwy. Te, które narzucały mi, jaka mam być, a jaka być nie mogę. Te, które mówiły mi o moich własnych ograniczeniach. Wmawiały, że sięgam zbyt wysoko. Że jestem tylko częścią szarej masy, która nie ma żadnej wartości. Że wyznacznikiem mojej kobiecości jest stopień cellulitu na tyłku i rozmiar biustu.

Dzisiaj może mnie ten cholerny cellulit zalać, a jeden z mniejszych staników być za duży. Szczerze, mam to gdzieś. Lubię to, kim jestem. Lubię swoją wrażliwość i nie uważam jej za oznakę słabości. Lubię w sobie też to, że jak kocham, to aż po grób (pod warunkiem, że wybranek serca w międzyczasie nie będzie chciał mnie zakopać żywcem - wtedy zginie razem ze mną ]:->). Lubię swoje ironiczne poczucie humoru i spontaniczne żartburgerki godne Karola Strasburgera. Lubię również to, że chce mi się nad sobą pracować, stawać się kimś lepszym. Mówiąc krótko, po prostu megafajna ze mnie babka (:

"Chwalisz się czy żalisz?'' - być może przejdzie Ci to pytanie przez myśl, Drogi Czytelniku. Na pewno nie żalę i w sumie bardziej informuję niż chwalę. A piszę Ci o tym, bo gdzieś tam z tyłu głowy przeczuwam, że Ty też choć raz czułeś się jak poliestrowa szmata. Dusiłeś się w oparach wyniszczającej krytyki. Miałeś głowę w szambie sztucznie wykreowanych "prawd" na swój temat. Mam nadzieję, że zanim po raz kolejny pozwolisz, żeby ktoś wysmarował Ci tym gównem twarz, odpowiesz sobie na poniższe pytania:

  • Czy zgadzasz się na to żeby opinia innych osób była wyznacznikiem Twojej wartości? 
  • Czy udając kogoś innego, czujesz się komfortowo?
  • Czy Twoje lęki i kompleksy pomagają  Twoim marzeniom wzrastać? A może wręcz przeciwnie, zabijają je?
  •  Co jest ważniejsze: Twoje zadowolenie z siebie czy niezadowolenie innych z Ciebie? 
 
Ja już odpowiedziałam na te wszystkie pytania i wiesz co? Choć zdarza mi się być mieszanką wybuchową, widzę siebie jako spójną, jednorodną tkaninę uszytą z prawdziwych emocji, odwagi do marzeń i prawa do błędów. Jestem 100% organiczną bawełną najwyżej jakości i kładę lachę na te durne poliestrowe mieszanki. 

ZOBACZ TAKŻE

5 komentarze

  1. Noo... Trochę mam wrażenie jakbyś rozszyfrowała część moich skrytych myśli. Masz racje, że to nie metki czynią nas wartościowymi. I po co udawać kogoś innego, skoro będąc sami sobą jesteśmy jeszcze bardziej wartościowi - bo wyjątkowi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak przystało na prawdziwą czarownicę - zdarza mi się czytać w myślach ;-). Najwyższy czas zdjąć maski :).

      Usuń
  2. Dokładnie taka byłam kilka lat temu. Ale zdarzyło się w moim życiu coś tak przełomowego że zniknął choćby ślad dawnej mnie. Teraz w tyłku mam co kto na mnie mówi,nie raz zdarzyło mi się kogoś publicznie spoliczkować (a mam 17 lat). Kiedyś też na lekcjach znałam odpowiedzi na wszystkie pytania,ale nigdy nie zgłaszałam się bo a) jak jest żle wyjdę na blazna b) jak zacznę mówić to będę się jąkać c) wyjdę na kujona. Zawsze było jakieś ale.. A potem biłam się pierś bo laury zgarniał kto inny. Pozwalałam się wyobcować i obrażać. Teraz przysięgłam sobie że się nie dam i sama staję w obronie innych. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie ma takiej osoby, która spełni oczekiwania wszystkich. Nie warto być czyjąś marną kopią, tylko najlepszą wersją samego siebie! Oryginałem!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz!:-)