Cześć PiÄ™kna! 

Pewnie już wstaÅ‚aÅ›. WysÅ‚aÅ‚aÅ› dzieci do szkoÅ‚y, przygotowaÅ‚aÅ› prezentacjÄ™ na studia, a może odhaczyÅ‚aÅ› poranne bieganie. To Twój dzieÅ„, ale codzienne obowiÄ…zki nie rozpÅ‚ynęły siÄ™ magicznie w powietrzu, a Ty nie machnęłaÅ› na nie rÄ™kÄ…. Mam nadziejÄ™, że masz chociaż czas na leniwe Å›niadanie. I że nie zrobisz go sama. Mam nadziejÄ™, że jest w Twoim życiu ktoÅ›, kto CiÄ™ uskrzydla. Zawsze i wszÄ™dzie. Nawet wtedy, gdy nie masz siÅ‚y podnieść siÄ™ z łóżka. Wtedy, gdy masz na sobie tÄ™ przydużą pidżamÄ™ z Goofy'm i turbo przyklap na gÅ‚owie zamiast hollywoodzkich fal.  Wtedy, gdy marudzisz i kiedy w siebie wÄ…tpisz. 


Mam nadziejÄ™, że jest przy Tobie ktoÅ›, kto pomaga Ci odkryć TwojÄ… wyjÄ…tkowość we wszystkim, co robisz. Nie dlatego, że sama nie jesteÅ› w stanie tego zrobić. Pewnie, że jesteÅ›. Ale to coÅ› piÄ™knego móc przejrzeć siÄ™ czyichÅ› oczach i wreszcie zobaczyć siebie kompletnÄ…. Ze wszystkimi sÅ‚aboÅ›ciami, dziwnymi nawykami i żółtkiem/kupÄ… (wÅ‚aÅ›ciwe podkreÅ›l) na gÅ‚owie zamiast boskiego sombre. 


Na pewno przynajmniej raz w życiu słyszałaś tekst, że za każdym sukcesem mężczyzny stoi kobieta. Nie do końca się z tym zgadzam. Tak samo jak z tym, że za każdym sukcesem kobiety stoi mężczyzna. Ale nie da się ukryć, że wsparcie ukochanej osoby daje ogromną siłę i odwagę. Bo cokolwiek postanowisz i czegokolwiek się nie złapiesz, jest ktoś, kto zawsze za Tobą stanie i nie pozwoli upaść. Uciszy każdy lęk i każdą niepewność. I wcale nie chodzi o to, że wtedy jest łatwiej. Wtedy jest po prostu dużo przyjemniej. I cieplej - na sercu.


Ale nie zrozum mnie źle. Nie uzależniaj swojego szczęścia od drugiej osoby. Ludzie majÄ… to do siebie, że odchodzÄ…. I bardzo czÄ™sto zabierajÄ… wiÄ™cej niż dali na poczÄ…tku. Ale Ty bÄ…dź ponad tym i caÅ‚y czas miej w sobie dzieciÄ™cÄ… naiwność i radość. BÄ…dź tÄ… kobietÄ…, którÄ… zawsze chciaÅ‚aÅ› być. TÄ…, która wchodzi do miejsca peÅ‚nego ludzi i rozpromienia wszystko wokół. TÄ…, która siłę znajdujÄ™ nawet w swoich sÅ‚aboÅ›ciach. TÄ…, która nie boi siÄ™ nie tylko marzyć, ale również tych marzeÅ„ speÅ‚niać.     

A już na koniec życzÄ™ Ci żeby niezÅ‚omność byÅ‚a Twoim wyborem, a nie koniecznoÅ›ciÄ…. I żebyÅ› w każdej sytuacji dawaÅ‚a z siebie, co najlepsze. NaprawdÄ™ wierzÄ™, że kiedyÅ› to wszystko do Ciebie wróci. 


PS. Jesteś piękną i mądrą kobietą. Pamiętaj.

PS1. Dzisiaj widzę Cię skąpaną w kwiatach. Ja już mam swój bukiet. Dostałam go od kogoś, komu naprawdę na mnie zależy. Dostałam go od siebie samej :).

Twoja N.
Możesz mieć "wszystko" - wysokÄ… pozycjÄ™ zawodowÄ…, pokaźnÄ… sumÄ™ pieniÄ™dzy na koncie, atrakcyjnego i oddanego mężczyznÄ™ u boku, zagraniczne mini-wakacje w każdy weekend, swoje ulubione przegrzebki na Å›niadanie, obiad i kolacjÄ™, a jednak wciąż czuć niedosyt. Wiesz dlaczego? Bo nie doceniasz tego, co masz teraz. Nie doceniasz tego, że codziennie zasypiasz w miejscu, które spokojnie możesz nazwać swoim. A robiÄ…c zakupy, nie masz Å›wiadomoÅ›ci, że to ogromny przywilej nie musieć wygrzebywać ostatniego grosza z portfela i zastanawiać siÄ™, czy tym razem starczy Ci na jednÄ… buÅ‚kÄ™ czy może jednak na dwie. Nie doceniasz urlopu spÄ™dzonego pod namiotem, bo zamiast patrzeć wieczorem w gwiazdy, nerwowo scrollujesz Facebooka, oglÄ…dajÄ…c egzotyczne wyprawy swoich znajomych. Z każdym dniem coraz mniej szanujesz i podziwiasz swojego partnera. Bo przecież na Å›wiecie stÄ…pa caÅ‚e mnóstwo bardziej atrakcyjnych osób, które odnoszÄ… sukcesy  wiÄ™ksze niż 300zÅ‚ brutto podwyżki raz do roku.

Możesz zrobić wielki życiowy przewrót - wymienić namiot na 5-gwiazdkowy hotel, torebkÄ™ z sieciówki na chanelkÄ™, Tomka na Jeff'a. Tyle, że to nic nie zmieni. Bo to poczucie pustki i niedosytu jest w Tobie. I nikt ani nic jej nie wypeÅ‚ni. Wiesz, we mnie jest bardzo dużo wdziÄ™cznoÅ›ci. ZwÅ‚aszcza za wyjÄ…tkowe osoby, które stajÄ… na mojej drodze. Za czyjÄ…Å› bliskość i czas, który jest najcenniejszÄ… walutÄ… na Å›wiecie. Jestem wdziÄ™czna za każdy sÅ‚oneczny weekend, który mogÄ™ spÄ™dzić poza domem. I za deszczowy też, bo nie ma lepszego pretekstu do przeleżenia caÅ‚ego wieczoru w ramionach ukochanej osoby. Jestem wdziÄ™czna za pracÄ™, która daje mi finansowe bezpieczeÅ„stwo i pewnego rodzaju wolność. Jestem wdziÄ™czna za to, kim jestem, bo choć wciąż jest we mnie wiele rzeczy do naprawy, to mam w sobie dużo zapaÅ‚u do bycia lepszym czÅ‚owiekiem, partnerem, kobietÄ…, siostrÄ…, córkÄ…. Jestem mieszankÄ… marzeÅ„ i ambicji. Nie bojÄ™ siÄ™ zmian, ale sÄ… w moim życiu rzeczy absolutnie Å›wiÄ™te i nie do ruszenia. Nie bawiÄ™ siÄ™ w szukanie substytutów. To Å›wiadoma decyzja i naprawdÄ™ wyzwalajÄ…ce uczucie. BÄ™dÄ™ siÄ™ rozwijać w swoim maÅ‚ym ogródku i pomogÄ™ wzrastać w nim innym. I nie wymieniÄ™ swojego ogrodu na wiÄ™kszy, bo tak Å‚atwiej, wygodniej. SprawiÄ™, że mój maÅ‚y ogród z czasem przeroÅ›nie te, do których w chwili sÅ‚aboÅ›ci porównywaÅ‚am mój wÅ‚asny. Mój ogród bÄ™dzie peÅ‚en miÅ‚oÅ›ci, szaleÅ„stwa i zrozumienia. Mój ogród bÄ™dzie mnÄ… i TobÄ…, jeÅ›li pomożesz mi o niego zadbać :). Wiem, że w głębi duszy też masz dużo wdziÄ™cznoÅ›ci, ale od dawna tam nie zaglÄ…dasz. Zajrzyj do mojej i wyciÄ…gnij wnioski. 


PodsumowujÄ…c rok 2016, jestem wdziÄ™czna za: 

1. Miłość, którą dostawałam każdego dnia i która wypełniała mnie po brzegi. Za bliskość, wspólne poranki i wieczory, tysiące rozmów na najbardziej kosmiczne i wstydliwe tematy, śmiejące się oczy, najlepsze wakacje, duuużo pizzy, wina i... piwa.


2. Mamę. Za to, że wciąż jest i nieświadomie podbiera mi ciuchy.


3. Wsparcie dwóch osób (myślę, że będą wiedziały, że to o Nich mowa) podczas pisania pracy magisterskiej, kiedy byłam najbardziej żałosną i zdemotywowaną osobą we wszechświecie. Za wiarę we mnie i wszystkie kopniaki w tyłek - wielkie dzięki! Byliście moją główną motywacją.

4. Wszystkie nowe rzeczy, które miaÅ‚am okazjÄ™/odwagÄ™ poznać, doÅ›wiadczyć, spróbować. Za mazurskie lato, spanie pod namiotem, Ostróda Reggae Festiwal, koncert Alborosie i jego strzelajÄ…ce dredy-oÅ›miornicÄ™ (:, domowe nalewki. Za bożonarodzeniowy jarmark w Poznaniu. Za pracÄ™. Za babskie spotkanie z Loveandgreatshoes. Za spotkanie blogowych koleżanek podczas Blogowigilii. 

 dat ass xD

5. BliższÄ…, niestety wciąż wirtualnÄ… znajomość z MilenÄ… - Najlepszapora oraz AmeliÄ… - Poliptyk. Dziewczyny, jesteÅ›cie niesamowite! Mili, dziÄ™kujÄ™ Ci za bycie perłą w blogosferze, "dinozaurem", który nie wpisuje siÄ™ w dzisiejszy pÄ™d za byle czym. Amelia, Tobie dziÄ™kujÄ™ za bycie odjechanym ziomkiem, dziewczynÄ… do taÅ„ca i do różaÅ„ca. Mega szacun za bycie silnÄ… babkÄ…! 


6. Względne zdrowie. Za nogi, które niosły mnie wszędzie tam, gdzie chciałam. Za oczy, które chłonęły wszystkie piękne obrazy. Za usta, które dały mi poznać tyle nowych smaków. Za uszy, które wyłapywały nawet najcichszy szept.


7. Pierwszy grosz zarobiony na swoim hobby - wizażu, którego tajniki staram siÄ™ zgłębiać maÅ‚ymi kroczkami. To ogromna satysfakcja być docenionym za coÅ›, czego uczymy siÄ™ sami od podstaw. To ogromne szczęście otrzymać czyjeÅ› zaufanie pomimo warsztatu, który pozostawia jeszcze wiele do życzenia. DziÄ™kujÄ™, Kasiu! 


8. Kobiecość, która siÄ™ we mnie rozbudziÅ‚a. Za poÅ„czochy i koronkowÄ… bieliznÄ™, które odkryÅ‚am w tym roku i dziÄ™ki którym czuÅ‚am siÄ™ idealnie :-). Bo jak to mówi Aniamaluje: "Å»ycie jest za krótkie na baweÅ‚niane gacie" :).  



DziÄ™kujÄ™ Wam za ten piÄ™kny rok! 

Åšciskam!


Moje zeszłoroczne boyfriendy zdają się mówić, że trochę mnie ubyło. I o ile fajnie jest widzieć pierwsze efekty celu postawionego sobie jakieś 2-3 lata temu, tak pojawia się też pytanie, czy to całe dążenie do zmian rzeczywiście wynika z moich wewnętrznych pobudek czy może jednak jest odpowiedzią na oczekiwania dzisiejszego świata. Po chwili zastanowienia stwierdzam, że robię to wszystko dla siebie. Ufff, mogę odetchnąć z ulgą, a przy okazji wyjawić Ci kilka faktów na swój temat:

Nie przejdę na restrykcyjną dietę po to, by w kręgu okolicznych dresów zasłużyć na miano "dobrej dupery".


WracajÄ…c z jakiegoÅ› bananowego klubu, nie bÄ™dÄ™ dziko plÄ…sać na poÅ‚amanych szpilkach i zdzierać do krwi stóp, by móc  napisać w kolejnym poÅ›cie: Jak wynika z moich obliczeÅ„, moje nogi sÄ… dÅ‚uższe niż u statystycznej Europejki.


A gdy jakiÅ› palant po raz kolejny wyÅ›mieje latem  mój jasny kolor skóry, nie pobiegnÄ™ pokornie na solarium, by nierówno przypalić swoje cztery litery i nakarmić raczkiem znamiona. 


Jeżeli w moim życiu pojawi się silikon, to będzie to co najwyżej silikonowe etui Moschino na telefon. Zatem jeśli zechcesz mnie uszczęśliwiać na siłę, wciskając mi silikon w stanik, ja włożę Ci go do majtek (:.


Nie przeobrażę się z naturalnej szatynki w platynową królową lokalnej dyskoteki, która przy okazji fryzjerskich eksperymentów straci 80% włosów, a w konsekwencji znacząco podniesie sprzedaż naturalnych jak usta Natalii Siwiec włosów clip-in.


Nie przestanę nosić przydużych t-shirtów ani spodni z obniżonym krokiem, by zasłużyć na miano kobiecej. Kobiecość to stan umysłu, czyli to, jak ja czuję się sama ze sobą, a nie Ty ze mną.


Nie położę się spać w makijażu, by kolejnego poranka o 05:15 dostarczyć Ci estetycznych wrażeń. Obudził się w Tobie esteta? Zapraszam zatem do galerii sztuki.


Będę dbać o siebie dla siebie. Dla lepszego samopoczucia i zdrowia. Poczucia kontroli nad swoim ciałem, swoimi myślami.


Poza pięcioma porcjami warzyw i owoców będę karmić się dobrymi myślami. Z chęcią poczęstuję też Ciebie! Ale ale... podobno nie ma nic za darmo ;). Dlatego napisz mi w komentarzu, ile w Twoim życiu jest rzeczy, które robisz tylko dla siebie. Nie dla pochwał czy świętego spokoju, lecz w 100% dla siebie.

Zauważ, że na każdym kroku mniej lub bardziej obcy ludzie bez najmniejszego skrępowania zaglądają nam do majtek. Zalecają waginoplastykę, zmianę pracy i znalezienie bogatszego faceta. Sugerują przejście na dietę i naciągnięcie skóry powiek. Mamy dwa wyjścia: słuchać ich "cennych rad" albo skupić się na sobie, swoich myślach, swoim rozwoju. To co wybierasz?


Wyobraź sobie, że na chwilÄ™ przed swojÄ… Å›mierciÄ… zamiast przed Bogiem stajesz przed samym sobÄ…. Zaskoczony? Twoja bierność i ''życzliwość'' innych sprawiÅ‚y, że ciężko Ci siÄ™ rozliczać z czegoÅ›, co nawet trudno nazwać Ci "swoim''. To tak jakbyÅ› nagle otrzymaÅ‚ PIT z wykazem rocznego przychodu swojego sÄ…siada i jeszcze musiaÅ‚ za niego dopÅ‚acać. "Ja Ci k**** dopÅ‚acÄ™" - przeklniesz sobie w myÅ›lach. 

Podejrzewam, że w tej chwili żaÅ‚ujesz, że nie przeżyÅ‚eÅ› życia po swojemu. Mówili:Nie dasz rady. JesteÅ› zbyt sÅ‚aby. Tak wiÄ™c robiÅ‚eÅ› rzeczy, które wypadaÅ‚o robić, a nie te, którym bliżej byÅ‚o do pasji niż przykrego obowiÄ…zku. Zamiast przecinać swój wÅ‚asny szlak, szedÅ‚eÅ› tam, gdzie inni. StarÄ…, "sprawdzonÄ…", wydeptanÄ… Å›cieżkÄ…, która, jak siÄ™ okazuje, prowadziÅ‚a donikÄ…d. Z relacjami nie byÅ‚o inaczej. Przekonywali CiÄ™, że nie wchodzi siÄ™ dwa razy do tej samej rzeki, że ludzie siÄ™ nie zmieniajÄ…. I nie wchodziÅ‚eÅ›, choć serce niepokornie siÄ™ do niej rwaÅ‚o. Bez najmniejszego zajÄ…kniÄ™cia pozwalaÅ‚eÅ› bliskim odchodzić. Innym bezczelnie kraść Twoje marzenia. 

GdybyÅ› tylko mógÅ‚ cofnąć czas, to... 

...pewnie zrobiÅ‚byÅ› to samo.  Przecież jesteÅ› zbyt sÅ‚aby, niewystarczajÄ…co mÄ…dry, niezaradny życiowo. Poza tym miaÅ‚eÅ› kiepski życiowy start, a przecież trzeba być konsekwentnym i skoÅ„czyć równie marnie. A co jeÅ›li ktoÅ› siÄ™ pomyliÅ‚ i wcale nie trzeba? Teraz, kiedy jesteÅ› już na mecie i mogÄ™ zanucić Ci refren Final Countdown, zmieniasz zdanie. Już nie jesteÅ› tÅ‚em dla swojego pokolenia, rodziny, grupy zawodowej. Wreszcie odnajdujesz zapis z podziaÅ‚em ról i dowiadujesz siÄ™, że ktoÅ› siÄ™ pomyliÅ‚. Bo Ty wcale nie miaÅ‚eÅ› być statystÄ…. Przydzielono Ci głównÄ… rolÄ™, ale nie stawiÅ‚eÅ› siÄ™ na próbnych zdjÄ™ciach i przegapiÅ‚eÅ› swojÄ… szansÄ™. Cholera. GdybyÅ› byÅ‚ kotem, miaÅ‚byÅ› jeszcze sześć prób, sześć kolejnych żyć na zrobienie wszystkiego po swojemu. Na dopicie ulubionej kawy, dÅ‚ugi, leniwy poranek u boku ukochanej osoby, której nie powinieneÅ› pozwolić wtedy odejść, na rozmowÄ™ z mamÄ…, którÄ… zwykÅ‚eÅ› lekceważyć. Teraz nie ma ani ulubionej kawy ani ukochanej osoby u boku, a co gorsza, mamy. JesteÅ› tylko Ty i zbyt wysoki rachunek za życie, którego wcale nie wykorzystaÅ‚eÅ›, a za które przyszÅ‚o Ci zapÅ‚acić. I nie bÄ™dzie żadnych ulg ani tym bardziej reklamacji. No bo jak reklamować coÅ›, co nie dziaÅ‚aÅ‚o tylko dlatego, że nie przeczytaÅ‚eÅ› jednozdaniowej instrukcji: Å»yj po swojemu. 


Szkoda, że to już koniec.




A nie, żadnego koÅ„ca Å›wiata dziÅ› nie bÄ™dzie, bo w Tokio jest już jutro... - nuci miÅ‚y gÅ‚os w radio. Potraktuj wiÄ™c ten dzieÅ„ jak druga, ostatniÄ… szansÄ™ i... nie spieprzmy tego ☺.




Jak to jest, że jednym wystarczy sÅ‚oneczny poranek do bycia szczęśliwym, a innych nie ucieszÄ… nawet 4-tygodniowe rajskie wakacje pod palmami? Czyżby to wszystko byÅ‚o z góry ustalone i jedni rodzÄ… siÄ™ szczęśliwi i nie muszÄ… robić nic, żeby to szczęście przy sobie zatrzymać, a drudzy choćby stawali na gÅ‚owie, nie zaznajÄ… nigdy jego smaku? 

Taki scenariusz jest dość przerażajÄ…cy i…na caÅ‚e szczęście nieprawdziwy. Bo nad szczęściem trzeba regularnie pracować. Nie dostaje siÄ™ go gratis do zakupów powyżej 50 zÅ‚otych. Gdyby tak byÅ‚o, to bym go nigdy nie gubiÅ‚a, bo co jak co, ale zakupy spożywcze popeÅ‚niam bardzo czÄ™sto. Jakby siÄ™ tak zastanowić, to w sumie szczęściu bliżej jest do kaktusa - niespecjalnie wymagajÄ…cego, a jednak potrzebujÄ…cego cyklicznego doglÄ…dania. Zaniedbany prÄ™dzej czy później uschnie na Twoich oczach. Hm. No dobra. Ale możesz zapytać: Jak pielÄ™gnować szczęście, którego w sobie nie mam? Masz. Każdy z nas je w sobie ma. To Twoje zostaÅ‚o uÅ›pione. Być może silnym rozczarowaniem, a może gonitwÄ… za lepszÄ… pracÄ…, szybszym samochodem, bardziej satysfakcjonujÄ…cym zwiÄ…zkiem. I o ile rozczarowanie drugim czÅ‚owiekiem, relacjÄ… nie musi mieć nic wspólnego z osobistÄ… gonitwÄ… za dobrami materialnymi, tak na jedno i drugie jest dokÅ‚adnie to samo lekarstwo o wdziÄ™cznej nazwie: ODPUŚĆ SOBIE. I nie zrozum mnie źle. Nie chodzi mi o bierne przyglÄ…danie siÄ™ życiu, zgubienie ambicji i  pierdzenie w stoÅ‚ek. Tylko o to, że nie ma sensu tracić dobrej energii na rzeczy, na które nie masz wpÅ‚ywu  ani na te, które nie sÄ… źródÅ‚em prawdziwej satysfakcji. Naucz siÄ™ cieszyć tym, co masz, choćbyÅ› miaÅ‚ niewiele – niewiele z punktu widzenia dzisiejszego Å›wiata nastawionego na konsumpcjonizm i życie ponad stan. W nieustannej pogoni za  iloÅ›ciÄ… tracimy jakość. Wtedy Å‚atwo o krótkowzroczność, a chyba nie chcesz potykać siÄ™ o zakurzony próg swojego rodzinnego domu, o dziecko, któremu brakuje matki, o męża, którego pozbawiÅ‚aÅ› bliskoÅ›ci. Znajdź szczęście w tym, co masz, w tym, co pewne. 

Szczęście jest tu i teraz. Nie za 10 lat, 5 kilogramów mniej czy dodatkowe 20.000zł na koncie. Jest tu i teraz. Po co więc tracić kolejne miesiące, lata na szukanie czegoś, co już jest, na błądzenie po omacku, choć dobrze wiesz, gdzie znaleźć światło? To, czy szklanka będzie do połowy pełna czy pusta zależy wyłącznie od perspektywy, jaką przyjmiesz. To jak, którą wybierasz: tą, dzięki której będziesz budzić się i zasypiać z uśmiechem na ustach czy tą, która nawet najlepszy dzień skwituje grymasem na ustach? Dobrych wyborów nam wszystkim!

Åšciskam :),
N.



RozmawiajÄ…c o przyczynach kompleksów, można by pokusić siÄ™ o stwierdzenie, że jest ich tyle, ile ludzi borykajÄ…cych siÄ™ z nimi. SzukajÄ…c głównego winowajcy naszego skopanego poczucia wÅ‚asnej wartoÅ›ci, należaÅ‚oby z krecim zapaÅ‚em dokÅ‚adnie przekopać przede wszystkim nasz background, czyli nasze dotychczasowe relacje z rodzicami, mniej lub bardziej udane zwiÄ…zki, komentarze osób trzecich na temat naszej fizycznoÅ›ci, brak aprobaty w oczach autorytetów (rodziców, znajomych, nauczycieli), wpajane nam od maÅ‚ego wartoÅ›ci (nadmierna skromność, negacja wÅ‚asnych osiÄ…gnięć, wysoka samokrytyka). W tym caÅ‚ym poszukiwaniu nie chodzi o znalezienie winnego (eks-narzeczony, siostra, kumpela z liceum) i postawienie go pod prÄ™gierzem, ale o znalezienie tego trujÄ…cego wspomnienia i danie mu po ryju –raz, a konkretnie, tak by raz na zawsze odechciaÅ‚o mu siÄ™ zatruwać naszÄ… teraźniejszość i (co gorsza) przyszÅ‚ość.

To wytworne walenie po ryju to nic innego jak uÅ›wiadomienie sobie, że nie musisz być gÄ…bkÄ… bezmyÅ›lnie chÅ‚onÄ…cÄ… czyjeÅ› przekonania, osÄ…dy. A tym bardziej sam nie powinieneÅ› zmuszać siÄ™ do trwania w wyniszczajÄ…cych relacjach ze wzglÄ™du na przyzwyczajenia, zÅ‚udne poczucie bezpieczeÅ„stwa i stabilizacji ani mylne przekonania z cyklu „nikt inny mnie nie zechce”.  Zrozum raz na zawsze, że bÄ™dziesz tym cholernym ogrem dopóty dopóki pozwolisz mieszać siÄ™ z bÅ‚otem.

Ale trzeba pamiętać, że nie tylko relacje z innymi skutkują zaburzonym poczuciem własnej wartości. Spójrzmy chociażby na media. Tak, znowu te p*****one media, które robią z naszych mózgów kupę w rozmiarze 0. No bo przecież ta innym rozmiarze jest niedopuszczalna. Zdarza Ci się robić taką w rozmiarze large albo extralarge? Sorry, Dude. Masz przekichane. Więc albo się od razu pochlastaj albo najpierw skonsultuj się z lekarzem bądź farmaceutą. Któryś z tych miłych panów z telewizji z pięknymi licówkami i zmyślonym imieniem na pewno poleci Ci coś, co wywoła jakże pożądane w dzisiejszym świecie mentalne zaparcia. Mentalne zaparcia sprawiają, że nie myślisz samodzielnie, łapczywie spijasz z ust pani rozpalającej konara ;-), że masz problem jeśli Twój sterczący penis nie rozrywa Ci spodni 24h/dobę (gdyby ktoś nie wiedział, o czym mówię, odsyłam do poniższej reklamy :D).


 A jeżeli nosisz spodnie w rozmiarze 38, to chyba czas najwyższy przesiąść siÄ™ na fitbrokuÅ‚owÄ… w proszku. Nie daj Boże, żeby któraÅ› z Was, Drogie Panie, miaÅ‚a biust, którego nie da rady zarzucić na plecy. Wtedy zostaje tylko biustonosz-zbroja, który utrzyma w miejscu nawet faÅ‚dkÄ™ z brzucha, którÄ… dzieÅ„ w dzieÅ„ cierpliwie zgarniamy do cyckonosza, co by poczuć siÄ™ "peÅ‚niej".

Drodzy Czytelnicy, na koniec maÅ‚a spowiedź z mojej strony. Zdarza mi siÄ™, że nie mieszczÄ™ siÄ™ w spodnie w rozmiarze 40. Taka jestem large! A noszone przeze mnie rajstopy sÄ… w jednym z najwiÄ™kszych rozmiarów – 4. Å»eby byÅ‚o jeszcze zabawniej, noszÄ™ buty w rozmiarze 41. A mimo wszystko jestem wiÄ™ksza duchem aniżeli ciaÅ‚em :).

W ramach uzupełnienia dzisiejszych przemyśleń, odsyłam do nieodrobionej przez większość z Was zaległej pracy domowej: 100 rzeczy, za które kocham swoje ciało.


PS. A jeansy zakładam tak (; :

 

Åšciskam :),
N. 
Zbyt grube, kościste, obwisłe, nieapetyczne, chorobliwie blade - Twoje ciało. Ciało, o którym myślisz w ten sposób po raz ostatni. Jest bowiem wiele rzeczy, za które powinieneś je kochać. Jeżeli jednak wciąż ich nie dostrzegasz, pozwól, że trochę Cię pokieruję, opowiadając Ci o swoim.

Kocham moje ciaÅ‚o za bycie uważnym sÅ‚uchaczem. Moja akcja - jego reakcja. I tak od zawsze na zawsze. Za to, że regularnie wysyÅ‚a mi sygnaÅ‚y ostrzegawcze. Nie daje mi po pysku czerwonÄ… kartkÄ…, kiedy robiÄ™ z niego Å›mietnisko. SiÄ™ga najpierw po żółtÄ…, odpowiadajÄ…c na moje wszystkie żywieniowe gÅ‚upoty dorodnym pryszczem, bólem brzucha, zÅ‚ym samopoczuciem. Kocham je za to, że przekracza granice narzucone przez umysÅ‚. Za to, że uczy mnie samodyscypliny. Za to, że jest moim narzÄ™dziem pracy, narzÄ™dziem, nad którym jedynÄ… osobÄ… sprawujÄ…cÄ… kontrolÄ™ jestem ja. Za to, że  jestem jego dożywotnim bossem :-). Kocham moje ciaÅ‚o za to, że uczy mnie, jak walczyć o siebie. Za to, że zna rozwiÄ…zanie na każdy problem. Na wirusy reaguje gorÄ…czkÄ…, a na starego hot-doga z zapyziaÅ‚ej budy wymiotami. Kocham moje ciaÅ‚o za to, że ma lepsze gadane ode mnie. ZwÅ‚aszcza wtedy, kiedy bojÄ™ siÄ™ mówić o rzeczach ważnych. Za to, że nie pozwala mi udawać. Za to, że na widok TÅ»-a reaguje bÅ‚yskiem w oku, na rozmowÄ™ z TobÄ… uniesionym kÄ…cikiem ust. Na ból Å‚zami. Kocham je też za to, że pozwala mi odczuwać. Pozwala cieszyć siÄ™ smakiem domowej pomidorówki. PrzyglÄ…dać siÄ™ Bliskim. WÄ…chać psiÄ… sierść. Dotykać czyjejÅ› dÅ‚oni. Za to, że odzwierciedla moje maÅ‚e wariactwa. Kiedy trzeba, dumnie nosi dready, drepcze w szpilkach od ButysÄ…dostaniaanieÅ‚ażenia (znacie tego projektanta? mój ulubiony! ;)), plÄ…cze siÄ™ w tiulach, przewraca w jajcarskich spodniach. Kocham je za to, że jest 175-centymetrowym przedÅ‚użeniem mojego serducha, moich myÅ›li, marzeÅ„, doÅ›wiadczeÅ„ i tÄ™sknot. Za to, że mnie dopeÅ‚nia i niesie przez życie. Żółwim tempem czy biegiem. Zawsze do przodu, do celu.

Jeżeli dotrwaÅ‚eÅ› do koÅ„ca, to znasz już część (serio, to wciąż nie wszystkie!:D) rzeczy, za które kocham swoje ciaÅ‚o. Teraz Twoja kolej! Powiedz mi, za co Ty kochasz swoje. Nie odpowiadaj zdawkowo: Za wszystko/za nic.  W Internecie roi siÄ™ od gÅ‚upkowatych challenge'ów, dlatego zamiast tracić na nie czas, zróbmy razem coÅ› pożytecznego, coÅ›, co przybliży CiÄ™ do samoakceptacji, sprawi, że uÅ›miechniesz siÄ™ do samego siebie. Gotowy na wyzwanie? No to do dzieÅ‚a!

PS. Liczę na to, że razem uda nam się dobić do tytułowej setki :-).

Åšciskam :),
N.
Choć wszystkimi kończynami podpisuję się pod stwierdzeniem, że kobiecość rodzi się w głowie, to jednak muszę przyznać, że ta nasza babska głowa to dość skomplikowana rzecz. Nieustannie wystawia nas na próby, testując przy tym naszą pewność siebie i samoakceptację. Spiskujące z nią hormonalne huśtawki, chwilowy brak dystansu do siebie czy życiowe zawirowania potrafią dać nieźle w kość i zazwyczaj skutecznie zrujnować nasz pozytywny obraz siebie. Dołóżmy do tego jeszcze okres(morderca nie ma serca!) wmawiający nam na ''pocieszenie'', że nawet taka beznadziejna i straszna potwora znajdzie swego amatora. Wtedy jedyne, co nam zostaje to wyciągnąć z kieszeni zmiętoloną, zasmarkaną chusteczkę i pomachać naszej kobiecości na pożegnanie, wykrzykując przy tym desperacko Arrivederci! Ale poczekaj, coś mi tu nie gra. Żadna z nas nie jest wspomnianą potworą, dlaczego więc same przypisujemy sobie jej atrybuty?

Wspominałam już kiedyś, że kobiecość to taki wredny mebel, który bardzo lubi się kurzyć. Tzn. wredny jest tylko wtedy, kiedy go nie odkurzamy, leżymy do góry kołami, hodując imponujący cellulit. (Kiedy pseudoprzyjaciółka robi na widok Twojego tyłka ironiczne WOW, to wiedz, że coś się dzieje ;-)). W pozostałych przypadkach kobiecość to nasza najlepsza kumpela, która podnieca się dosłownie naszym każdym działaniem, za każdym razem dodając, że znów mamy +1000 do zajebistości ;-).

Co więc zrobić, by ta przyjaźń trwała na dobre i na złe? Regularnie zażywać 120mg próżności na czczo, żeby się nie odbijało głupimi myślami. Kurację stosować dożywotnio z uwzględnieniem regularnych konsultacji z lekarzem bądź farmaceutą pod postacią rodziny i przyjaciół. Jeśli stwierdzą, że dawka była za duża, zmniejszyć z zaleceniem, lecz w żadnym wypadku nie zaniechać kuracji. Należy pamiętać, że próżność można przyjmować pod wieloma postaciami. Jedną z nich jest narcystyczna sesja zdjęciowa. No wiesz, samojebki z ręki, zwane hajlalfowo selfie, mają moc. Jeżeli jednak to dla Ciebie za dużo na początek, zorganizuj z Mamą/Siostrą/koleżanką wspólną sesję zdjęciową. Zróbcie sobie wypasiony makijaż, ałtfity na bogato [czyt. wyciągamy z szafy najlepsze szpilki - tak, dokładnie te z półki 'do stania'] i cykajcie zdjęcia. Gwarantuję frajdę nie tylko z samej sesji, ale również jej efektów. Nic tak nie poprawia samooceny jak naoczny dowód na to, że jesteśmy PIĘKNE. A żeby nie być posądzoną o bycie Ciocią Dobrą Radą nie stosującą się do własnych rad, zamieszczam efekty mojej siostrzanej sesji:


Na koniec dodam tylko, że autorką naszych make-upów jestem ja oraz, że było to moje pierwsze spotkanie ze słynnymi Ardell Demi Wispies ;).

Åšciskam :),
N.
''Nie patrz tyle w lustro'' to jedna z najbardziej beznadziejnych rad, jakÄ… może usÅ‚yszeć dorastajÄ…ca, peÅ‚na kompleksów nastolatka. Ta zacna rada utwierdza w mylnym przekonaniu, że jest siÄ™  FionÄ… o spojrzeniu bazyliszka, która by móc egzystować, nie może ujrzeć swojego oblicza. OtrzÄ…Å›nij siÄ™. Tak samo jak Królowa, Fiona jest tylko jedna. I nie jesteÅ› niÄ… Ty, tylko urocza zielona pani wykreowana przez Universals Studio :-).

Dlatego ode mnie usłyszysz inną radę: Lustra nie żałuj! Pacz ile wlezie*, bo lustro jest od paczenia. Ale warunek jest jeden. Nie trzymaj go w odległości, która pozwala Ci się zanurzyć w porach skóry, podziwiać dojrzewające w toskańskim słońcu, czerwone niczym pomidory Pudliszki księżniczki Maharadże(pospolicie zwane wykwitami skórnymi :D) i inne cudeńka. Zacznij spostrzegać siebie jako całość: duszę + ciało (kolejność jest tutaj kluczowa). Te dwa elementy są ze sobą ściśle związane, więc nie próbuj ich rozdzielać na siłę. Zauważ, że ciało odzwierciedla to, co masz w głowie. Masz co do tego wątpliwości? No to patrz:

Pięknie wyglądasz! Czyżbyś była zakochana?
...
 MacierzyÅ„stwo Pani bardzo sÅ‚uży.
 ...
Oczy Ci się śmieją.


Na pewno wielokrotnie spotkaÅ‚aÅ› siÄ™ z jednym z powyższych stwierdzeÅ„. Wszystkie trzy zgodnie potwierdzajÄ… tezÄ™, że Twoje ciaÅ‚o odzwierciedla Twoje myÅ›li i emocje. Dlatego jeżeli bÄ™dziesz myÅ›laÅ‚a o sobie w kategoriach: stary, brzydki, nikomu niepotrzebny kapeć, to gwarantujÄ™ Ci, że nim siÄ™ staniesz. Dbaj o swojÄ… duszÄ™. Nie przyjmuj od innych negatywnych emocji, ale sama też ich nie generuj. Otaczaj siÄ™ ludźmi, którzy CiÄ™ kochajÄ…, którzy życzÄ… Ci dobrze, a nie tymi, którym najwiÄ™kszÄ… frajdÄ™ sprawia podcinanie Ci skrzydeÅ‚.  JednoczeÅ›nie pamiÄ™taj, żeby Twoje oczekiwania wzglÄ™dem innych nie byÅ‚y wiÄ™ksze od tych, które masz wzglÄ™dem samej siebie. Dlatego szanuj siebie i innych. Z każdym dniem stawaj siÄ™ lepszym czÅ‚owiekiem :). Niech dobra energia krąży! What goes around, comes around.


 * jeÅ›li nie masz lepszego zajÄ™cia :D


A na koniec załączam moje bezmakeupowe lico ze specjalnych uśmiechem dla wszystkich pięknych Kobiet! :)


Åšciskam :).
N.