Nie wiem, ile masz lat, skąd jesteś i czym się zajmujesz, ale jedno wiem na pewno (no może nie na pewno, ale na jakieś 90% ;): Przynajmniej raz zdarzyło Ci się zajrzeć na jakiś portal plotkarski, który całkowicie odmienił Twoje życie. W końcu to właśnie na nim dowiedziałeś się tak istotnych rzeczy jak ta, że Grzegorz Hyży ukrywa swój nowy związek, a Pani X podczas miłosnych igraszek zrobiła zacną kupę na szejka i zgarnęła za to niezłą sumę pieniędzy. Wzbogacające było również doniesienie o Mai Sablewskiej stosującej niesamowitą dietę zmieniającą rysy twarzy oraz o czterech literach Kim Kardashian, które idealnie nadają się do serwowania lampek szampana. I być może myślisz dokładnie to, co ja myślałam do niedawna. Że to tylko głupie informacje wpuszczane jednym i wypuszczane drugim uchem. Potrzebne odmóżdżenie po stresującym dniu w szkole czy pracy albo urozmaicenie nudnego przejazdu autobusem. Nic z tych rzeczy.
Jedną z bolączek dzisiejszego świata jest natłok informacji. Nie ma szans na obejrzenie w telewizji filmu niepoprzecinanego pasmem poruszających reklam środków na zaparcia czy suplementów na flaczejącą męskość. Przejście przez centrum miasta i niespotkanie przynajmniej dziesięciu ulotkarzy zapraszających Cię do nowo otwartego klubu czy szkoły językowej również graniczy z cudem. Nie wspominając już o bilbordach rozmiaru wieżowca, przez które o mało nie zginąłeś, waląc w słup naprzeciwko. Krótko mówiąc, jesteś wystawiony w dużej mierze na treści, które w ogóle Cię nie interesują, a które za sprawą swojej wszechobecności i skutecznych strategii reklamowych stają się częścią Twojego życia. Nic więc dziwnego, że jesteś rozdrażniony i masz problemy z koncentracją. Jest przecież całe mnóstwo rzeczy, które krzyczą o Twoją uwagę. I teraz nasuwa się pytanie: Czy masz na to jakiś wpływ? Jasne, że tak! I o ile nie jesteś w stanie pozrywać wszystkich plakatów i bilbordów ani spalić dwóch miliardów ulotek, możesz ograniczyć inne źródła tego całego syfu. Jednym z nich są właśnie portale plotkarskie. Serio, zastanów się teraz, jaki procent przeczytanych przez Ciebie informacji okazał się przydatny. W moim przypadku jest to okrągłe zero ;). Więc po co karmić się czymś, co nie ma żadnej wartości? To tak jakby zjeść kilogram paprykowych chipsów i zastanawiać się, czemu do cholery nie wzmocniły mi się paznokcie?! Nielogiczne, prawda? :-)
Ok, to teraz pojawia się pytanie, jaki charakter mają treści promowane przez portale plotkarskie (oczywiście poza tym, że bezużyteczny ;). Czy są to ploteczki o pozytywnym wydźwięku? Przeanalizujmy wspomniane na początku przykłady:
X UKRYWA swój związek z Y.
Pani X WMAWIA, że jej rysy twarzy zmieniły się za sprawą diety Y.
Aktor znany z serialu X ZOSTAWIŁ żonę z dwójką dzieci.
Pan X znowu SPLAGIATOWAŁ utwór pana Y.
Ile ZARABIA szafiarka X za stanie z butem?
Podsumowując, najczęstsze tematy to oszustwa, zdrady, kompromitacje i "niesłusznie" zarobione pieniądze, czyli treści wywołujące w nas takie uczucia jak lęk, zazdrość, gniew oraz stawiające nas w pozycji nieomylnego sędziego. Nie wiem, jak Ty, ale ja nie widzę w tym nic pozytywnego, co miałoby mnie uskrzydlać, poprawiać humor, dodawać siły do pracy nad sobą i relacjami z innymi ludźmi.
Sposób formułowania treści typowych dla portali plotkarskich jest bardzo prosty, a wręcz prostacki. Czytanie ich sprawia, że nie tylko zaczynamy myśleć dokładnie w takich samych kategoriach, ale również mamy tendencję do formułowania swoich wypowiedzi dokładnie w ten sam sposób. Nagle baczniej przyglądamy się sąsiadowi wsiadającemu do swojego nowego mercedesa, mrucząc pod nosem: Ale się musiał nakraść..., a na widok odchudzonej koleżanki pomyślimy prędzej: Chuda czy gruba, i tak ma krzywy nos niż: Ale się wylaszczyła! Nasze myśli przekładają się na wypowiedzi - już niekoniecznie te wymruczane, ale powiedziane prosto w twarz. Jest wysoce prawdopodobne, że następnym razem spotykając znajomą hostessę zadowoloną ze swoich zarobków, wypalisz: Serio?! Tyle Ci płacą za trzymanie piwa? I pewnie zdziwisz się, że dziewczyna albo wybuchnie płaczem albo pośle Ci zabójcze spojrzenie i nie odezwie się do Ciebie do końca życia.
Mam nadzieję, że teraz już widzisz, że portale plotkarskie to nic innego jak Twój zmarnowany czas, negatywne myśli i skopane relacje. Dla mnie liczą się zdrowe i uskrzydlające relacje, konstruktywne opinie, prawdziwy odpoczynek i całe morze motywacji przelewające się na moje działania, dlatego od dwóch tygodni nie czytam portali plotkarskich i....mam się naprawdę dobrze. Zachęcam Was do tego samego! :)




Jak to jest, że jednym wystarczy słoneczny poranek do bycia szczęśliwym, a innych nie ucieszą nawet 4-tygodniowe rajskie wakacje pod palmami? Czyżby to wszystko było z góry ustalone i jedni rodzą się szczęśliwi i nie muszą robić nic, żeby to szczęście przy sobie zatrzymać, a drudzy choćby stawali na głowie, nie zaznają nigdy jego smaku? 

Taki scenariusz jest dość przerażający i…na całe szczęście nieprawdziwy. Bo nad szczęściem trzeba regularnie pracować. Nie dostaje się go gratis do zakupów powyżej 50 złotych. Gdyby tak było, to bym go nigdy nie gubiła, bo co jak co, ale zakupy spożywcze popełniam bardzo często. Jakby się tak zastanowić, to w sumie szczęściu bliżej jest do kaktusa - niespecjalnie wymagającego, a jednak potrzebującego cyklicznego doglądania. Zaniedbany prędzej czy później uschnie na Twoich oczach. Hm. No dobra. Ale możesz zapytać: Jak pielęgnować szczęście, którego w sobie nie mam? Masz. Każdy z nas je w sobie ma. To Twoje zostało uśpione. Być może silnym rozczarowaniem, a może gonitwą za lepszą pracą, szybszym samochodem, bardziej satysfakcjonującym związkiem. I o ile rozczarowanie drugim człowiekiem, relacją nie musi mieć nic wspólnego z osobistą gonitwą za dobrami materialnymi, tak na jedno i drugie jest dokładnie to samo lekarstwo o wdzięcznej nazwie: ODPUŚĆ SOBIE. I nie zrozum mnie źle. Nie chodzi mi o bierne przyglądanie się życiu, zgubienie ambicji i  pierdzenie w stołek. Tylko o to, że nie ma sensu tracić dobrej energii na rzeczy, na które nie masz wpływu  ani na te, które nie są źródłem prawdziwej satysfakcji. Naucz się cieszyć tym, co masz, choćbyś miał niewiele – niewiele z punktu widzenia dzisiejszego świata nastawionego na konsumpcjonizm i życie ponad stan. W nieustannej pogoni za  ilością tracimy jakość. Wtedy łatwo o krótkowzroczność, a chyba nie chcesz potykać się o zakurzony próg swojego rodzinnego domu, o dziecko, któremu brakuje matki, o męża, którego pozbawiłaś bliskości. Znajdź szczęście w tym, co masz, w tym, co pewne. 

Szczęście jest tu i teraz. Nie za 10 lat, 5 kilogramów mniej czy dodatkowe 20.000zł na koncie. Jest tu i teraz. Po co więc tracić kolejne miesiące, lata na szukanie czegoś, co już jest, na błądzenie po omacku, choć dobrze wiesz, gdzie znaleźć światło? To, czy szklanka będzie do połowy pełna czy pusta zależy wyłącznie od perspektywy, jaką przyjmiesz. To jak, którą wybierasz: tą, dzięki której będziesz budzić się i zasypiać z uśmiechem na ustach czy tą, która nawet najlepszy dzień skwituje grymasem na ustach? Dobrych wyborów nam wszystkim!

Ściskam :),
N.
 
Spora część osób, które spotykam na co dzień przyjmuje postawę roszczeniową wobec życia.Wychodzi z założenia, że wszystko im się należy. Ot tak, po prostu, bez najmniejszego kiwnięcia palcem.  To między innymi taka postawa sprawia, że nie umiemy żyć pięknie. Jesteśmy bierni, rozleniwieni i sfrustrowani faktem, że gwiazdka, po którą sami moglibyśmy sięgnąć nie spadła nam na głowę. A jeżeli we włosach zaplącze nam się trochę gwiezdnego pyłu, pospiesznie wetrzemy go we włosy, nie zważając na to, komu go zawdzięczamy. Nie odczuwamy wdzięczności,a tym bardziej potrzeby uzewnętrznienia jej. Jesteśmy wygodniccy i łatwo przyzwyczajamy się do tego, że mamy przy sobie kogoś, kto nam pomaga. A przecież nie musi. Nie zwracamy uwagi na to, że Mama wstaje o 5:00 rano specjalnie po to, by zrobić nam śniadanie, a Tata na jedno nasze słowo zamienia się w taksówkarza. Nie dostrzegamy, że Siostra zmienia swoje weekendowe plany, by zostać w domu ze swoją małą siostrą ze złamanym serduszkiem, a Chłopak dzielnie wysłuchuje naszych PMS-owych żalów, tuląc nas jak najmocniej. 

Dlatego mam dla Was pracę domową do odrobienia: podziękujcie jak największej liczbie osób, której coś zawdzięczacie, wszystkim tym, którzy są blisko, jak i tym, od których dzieli Was tysiące kilometrów. Wszystkim, którzy cały czas wnoszą w Wasze życie słońce, jak i tym, którzy tylko raz odsunęli od Was ciemne chmury. Możecie zrobić to w dowolny sposób. Słownie, graficznie, jakkolwiek. Byleby przekaz trafił do odbiorcy. Powodzenia! :)

Ściskam :),
N.