Lubisz spać, ale tym razem przekładasz się z boku na bok przez dobre kilka godzin. Zmęczony tą szamotaniną z samym sobą w końcu usypiasz około północy. Tylko po to, by obudzić się po trzeciej. W nocy? W dzień? Sam już nie wiesz, noc przeplata się z dniem. Zmęczenie mija, a Ciebie po prostu boli serce, bo chyba nie ma gorszej rzeczy, którą mogą dać sobie bliscy ludzie od obojętności. Chciałbyś tyle powiedzieć, ale wiesz, że i tak nikt nie słucha, a przynajmniej nie ta osoba, którą chciałbyś zalać potokiem słów. Dlatego milczysz, przypominając sobie zasłyszane niegdyś słowa: Nic na siłę. W pełni to rozumiesz, a jednak umysł przy drobnej pomocy serca mimowolnie układa scenariusze dające choć najmniejszą nadzieję. To dopiero początek, a myśli wszelkiej maści przepełniają Twoją głowę do tego stopnia, że widzisz już przed sobą całą stertę zaniedbanych zobowiązań. Podchodzisz do tego z obojętnością, choć w żartach zwykłeś mówić, że: Hajs musi się zgadzać. Teraz nie musi, gdy Twój świat stanął na głowie. Zamiast kalkulować na zimno, a wszystkie planowane prezenty schować głęboko w kieszeń lub rozpocząć desperackie poszukiwanie paragonów i gwarancji, czekasz. W całkowitej beznadziei i zawieszeniu. Kto wie: może kolejna noc będzie bardziej łaskawa?


Może Ty też masz problemy ze snem?

N.

Wracam do Was niesamowicie stęskniona z komunikatem, że ta ponad dwutygodniowa przerwa nie była żadną formą odpoczynku od Was. Przygniotły mnie obowiązki,a powiedzmy sobie szczerze, ich natłok + słaba organizacja to nie najlepsze połączenie. A nawet jeśli te dwie rzeczy ze sobą grają, nie jest to wystarczający powód do satysfakcji. Nie jestem szczęśliwa, gdy nie czuję równowagi między obowiązkami a życiem prywatnym - choć i to drugie wymaga nakładu pracy, nie traktuję go w kategorii przykrego obowiązku. Lubię mieć dla kogo się starać. Zdarzają się jednak sytuacje, które sprawiają, że szala przechyla się na stronę pracy. W takich momentach zawsze do siebie mówię: A gdzie miejsce na ŻYCIE? Na beztroskę, trzymanie bliskiej osoby za rękę i obżeranie się pizzą. I to jest właśnie to, czego mi teraz najbardziej brakuje. Nie ukrywam, że w mojej głowie zrobiło się nieco jesiennie, ale robię, co mogę, by to zwalczyć. Szare myśli staram się gnieść jak spaghetti widelcem, bo przecież prędzej czy później to ja je zjem, a nie one mnie ;-). Odchodząc jednak nieco od tego tematu, chciałabym do Was trochę ''pogadać'' o wartości, jaką jest niezależność:


To przerażajÄ…ce, że dzisiaj trzeba być niezależnym w dosÅ‚ownie każdej kwestii, by nie obudzić siÄ™ rano w pustym domu, z komornikiem na gÅ‚owie i niemałą depresjÄ…. PatrzÄ™ po bliskich i tych mniej bliższych mi osobach i co widzÄ™? Wieloletnie zwiÄ…zki rozpadajÄ…ce siÄ™ w mgnieniu oka, kobiety na dnie finansowym pozostawione przez swoich dobrze zarabiajÄ…cych ex-kochanków i zwyczajnÄ… życiowÄ… niezaradność, która objawia siÄ™ w tak prozaicznych sprawach jak wyprawa samochodem po wiÄ™ksze zakupy. Dlatego żeby nie okazać siÄ™ życiowym loserem staram siÄ™ rozwijać i nie chodzi tu o jakieÅ› megatalenty, tylko o zwyczajne, codzienne ogarniÄ™cie - dotrzymywanie terminów, rozsÄ…dne rozporzÄ…dzanie pieniÄ™dzmi, umiejÄ™tność uÅ‚atwiania sobie życia. PrzedsiÄ™wziÄ™cie zacne, choć nieco przykre. 

Chciałabym mieć świadomość, że w pewnych kwestiach mogę sobie najzwyczajniej w życiu odpuścić. Nie dlatego, że czegoś nie umiem lub że czegoś nie przewidziałam. Tylko dlatego, że jest ktoś, kto nie zmieni zdania, kto się nie wycofa, kto będzie chciał być częścią mnie i nie odejdzie wraz z pierwszym podmuchem wiatru. Na kogo zawsze będę mogła liczyć i dla kogo ta pomoc nie będzie przykrym obowiązkiem, lecz powodem do satysfakcji. W zamian oferuję 100% siebie.

...

Głęboko wierzę, że ktoś taki JUŻ jest.

Åšciskam :),
N.

Z tego, co pamiÄ™tam, jednÄ… ze swoich pierwszych wizyt w ciucholandzie zaliczyÅ‚am u boku Siostry okoÅ‚o dziesięć lat temu. Jak przez mgłę widzÄ™ kosze peÅ‚ne typowych Å‚achów, paniÄ… bacznie przyglÄ…dajÄ…ca siÄ™ klientkom zza wagi, specyficzny zapach unoszÄ…cy siÄ™ w powietrzu oraz rojÄ…ce siÄ™ w mojej gÅ‚owie pytanie: co ja tu robiÄ™? Asortyment byÅ‚ wówczas bardzo ubogi i znalezienie czegoÅ› naprawdÄ™ godnego uwagi graniczyÅ‚o z cudem. Dlatego zdarzyÅ‚o mi siÄ™ raz czy dwa wyjść pod pachÄ… ze spodniami o 8 rozmiarów za dużymi z zamiarem zwężenia ich. Siostra, z kolei, kilkukrotnie dumnie taszczyÅ‚a kilka lekko podniszczonych koszulek za 5-6zÅ‚/szt. Wówczas nie przeczuwaÅ‚am, jakie możliwoÅ›ci oraz zagrożenia zwiÄ…zane z zarzÄ…dzaniem $ wniosÄ… do mojego życia ciucholandy. 

OkoÅ‚o cztery lata później nastaÅ‚ bum. W okolicy zaczęło pojawiać siÄ™ coraz wiÄ™cej ciucholandów. Asortyment byÅ‚ nieco lepszy. Choć zakupienie naprawdÄ™ Å‚adnej bluzki za kilka zÅ‚otych wciąż graniczyÅ‚o z cudem. WracajÄ…c z liceum, zahaczaÅ‚am  o przynajmniej jeden ciucholand. PotrafiÅ‚am spÄ™dzić ponad godzinÄ™ w kilkumetrowej klicie, tylko po to, by nie wyjść z pustymi rÄ™koma. W tym czasie przygarnęłam do swojej szafy folkowÄ… marynarkÄ™ za 12zÅ‚ oraz kilka bluzek i swetrów, co do których nie byÅ‚am przekonana. W moje rÄ™ce wpadÅ‚a również wiatrówka - lekka, ciemnozielona, ze Å›ciÄ…gaczem na dole. Z metkÄ… H&M. Tak, ta metka byÅ‚a wówczas dla mnie bardzo istotna. MiaÅ‚am poczucie, że to towar luksusowy, a wiadomo jak miÅ‚o jest móc sobie na coÅ› takiego pozwolić. ZapÅ‚aciÅ‚am 16zÅ‚ i tym sposobem staÅ‚am siÄ™ posiadaczkÄ… za krótkiej i zbyt obcisÅ‚ej kurtki, w której pojawiÅ‚am siÄ™ zaledwie kilka razy. Alert: Paradowanie na mieÅ›cie w czymÅ›, co robi z Ciebie wÄ™dzonÄ… szynkÄ™ w zbyt ciasnym sznurku nie jest niczym przyjemnym. Po drodze doszÅ‚y niewygodne Å‚yżwy i podniszczone półbuty, które na szczęście udaÅ‚o mi siÄ™ wymienić na inny towar (pewnie równie nieprzemyÅ›lany ;).

W przeciÄ…gu roku ciucholandy zaczęły siÄ™ przeobrażać w zaskakujÄ…co szybkim tempie. Te z dziadowskim asortymentem zaczęły upadać, a  w ich miejsce powstawaÅ‚o drugie tyle tych ''markowych''. W ciucholandach zaczęły królować: Atmosphere, H&M, Zara. Wreszcie byÅ‚o w czym wybierać. Zakup Å‚adnej bluzki wiÄ…zaÅ‚ siÄ™ wówczas z kosztem rzÄ™du 10-20zÅ‚. I o ile ta druga część wideÅ‚ek zazwyczaj skutecznie mnie odstraszaÅ‚a, tak ta pierwsza stanowiÅ‚a coraz mniejszy problem. Tak wiÄ™c regularnie wracaÅ‚am do domu z portfelem uboższym o jakieÅ› 50-80zÅ‚. W ekstremalnych przypadkach zdarzaÅ‚y mi siÄ™ kwoty oscylujÄ…ce wokół 100-120zÅ‚. Nie mówiÄ™, że uszczuplanie portfela o takie kwoty nie byÅ‚o dla mnie problemem. ByÅ‚o, ale nie na tyle odczuwalnym bym siÄ™ wówczas opamiÄ™taÅ‚a. Mnie po prostu wydawaÅ‚o siÄ™, że pÅ‚acÄ™ za dobrÄ… jakość. I wydajÄ…c 100zÅ‚ w ciucholandzie, zaoszczÄ™dzam przynajmniej drugie tyle - bo przecież tyle zapÅ‚aciÅ‚abym za podobne zakupy w sieciówkach.

Dwa lata temu zaczęły pojawiać się ciucholandy sieciowe. Cotygodniowa wymiana asortymentu, regularne wyprzedaże -50% i piątkowe wszystko za 1/2/3zł niebywale kusiły. Nie chcę nawet myśleć, ile pieniędzy w nich zostawiłam przez ostatnie dwa lata, ile worów ciuchów przytargałam pod swój dach. Tragedia! Ciasne mieszkanie i pusty portfel zaczęły doskwierać do tego stopnia, że wreszcie się opamiętałam. Nie kupiłam nic w ciucholandzie od ładnych kilku miesięcy i tego zamierzam się trzymać. Co więcej, w wakacje częściowo rozprawiłam się z bajzlem przez nie wywołanym.


Mam nadzieję, że Wy macie kontrolę nad tego typu zakupami? Chętnie poznam Waszą historię!


PS. Już niebawem przeczytacie u mnie o :
  • zaletach i wadach, jakie dostrzegam w robieniu zakupów w ciucholandach
  • o tym, w jaki sposób uksztaÅ‚towaÅ‚y one moje podejÅ›cie do pieniÄ™dzy i przestrzeni życiowej

Åšciskam! :),
N.
 
Dżentelmeni to takie współczesne dinozaury - niby każdy o nich słyszał, a jednak nikt nie widział. No może za wyjątkiem naszych babek i prababek. Zastanawiam się, co jest przyczyną zagrożenia tego gatunku. Zbyt duża liczba kobiet-modliszek przypadająca na jednego dżentelmena? Poważne konsekwencje wynikające z podjęcia niebezpiecznej dla zdrowia decyzji o byciu dżentelmenem? A może zbytnie przywiązanie Panów do etymologii tego słowa, zamiast do szerszej idei, jaką bycie dżentelmenem ze sobą niesie? Gentle - delikatny, łagodny, miły. Tako rzecze słownik, więc czego chcesz ode mnie, Kobieto?

A no żebyś, Mężczyzno, czasem na moje staranie odpowiedział swoim, żeby garnitur z Wólczanki nie był jedyną oznaką Twojej klasy, a Twoja delikatność nie sprowadzała się do jakże delikatnych uwag:


Huuu, ale ktoś przesolił ten rosół. Mojej Mamusi nigdy się to nie zdarza.


 PoszÅ‚o Ci oczko w rajstopach, wracamy do domu zanim moi znajomi zauważą!


Czy nie pogniewasz się jeśli zostanę do końca imprezy, a Ty wrócisz do domu sama? Takie zgrabne nóżki jak Twoje szybciutko pokonają te siedem kilosów dzielące Cię od cywilizacji. No co Ty? Taka duża dziewczynka, a boi się ciemności?



Hm. Albo to świat jest jakiś pojebany dziś albo to ja nie nadążam. Dziewczyny, przyznać się! Widziała któraś dżentelmena?:>

PS. No dobra, ja też widziałam:


Åšciskam :),
N.

Jego uÅ›miech i wzrok skierowane  w stronÄ™ innej kobiety sprawiajÄ…, że w jednej chwili z bogini seksu stajesz siÄ™ kopciuchem. ZastanawiaÅ‚aÅ› siÄ™ kiedyÅ›, jak z tym walczyć? Być eko strzelajÄ…c mu z liÅ›cia? Skarcić wzrokiem, a może wrÄ™cz przeciwnie - udać obojÄ™tnÄ…? Niestety, powyższe sposoby dadzÄ… zÅ‚udne i jedynie chwilowe poczucie ulgi. Jedynym skutecznym rozwiÄ…zaniem jest praca nad samoocenÄ…. Zdziwiona, że problem leży wÅ‚aÅ›nie w niej? Nawet nie próbuj mi wmówić, że byle spojrzenie może sprawić, że pewna siebie kobieta zacznie zastanawiać siÄ™ nad sensem swojego zwiÄ…zku, swojÄ… atrakcyjnoÅ›ciÄ… i tym, czy zasÅ‚użyÅ‚a na tak zajebistego faceta jakim jest Rysiek - notoryczny nieopuszczacz klapy sedesowej. No heloÅ‚. Faceci to pieprzeni wzrokowcy i nawet najwiÄ™kszemu romantykowi czasem ucieka oko. Zrozum, że spojrzenie to nie wyrocznia, a puszczenie oka nie czyni go posiadaczem najwiÄ™kszego penisa we wsi. Za to Twoja pewność siebie i Å›wiadomość wÅ‚asnej wartoÅ›ci sÄ… wiÄ™cej warte niż wylewajÄ…ce siÄ™ ze stanika balony czy pochwa poddana waginoplastyce. Dlatego doceÅ„ siebie, Kobieto! I Ty i ja zasÅ‚ugujemy na to, co najlepsze. Bez wzglÄ™du na kolor skóry, zasobność portfela, opadajÄ…ce powieki, wyksztaÅ‚cenie, trÄ…dzik. Gdyby tak nie byÅ‚o, nie poÅ›wiÄ™caÅ‚abym swojego czasu i tego przekazu Tobie, i Tobie, i Tobie również. Ale ja po prostu wiem, że zasÅ‚ugujesz na to, co najlepsze, a w tym przypadku jest to wirtualny kop wymierzony w Twój soczysty poÅ›ladek. No już, czujesz siÄ™ lepiej? :) ProszÄ™, powiedz, że choć trochÄ™.

Jeżeli jednak Twoja wysoka samoocena nie rozwiąże problemu, przyjrzyj siÄ™ RyÅ›kowi dokÅ‚adnie i przypomnij sobie, czy odkÄ…d pamiÄ™tasz oglÄ…daÅ‚ siÄ™ za panienkami. Jeżeli tak, to koniecznie zabierz go na wycieczkÄ™. No wiesz, tak w ramach rekompensaty za to, że zamiast z blondynkÄ… spotykaÅ‚ siÄ™ przez 1,5 roku  z TobÄ… - rumianÄ… brunetkÄ…. Pojedźcie razem na pole. Wróć do samochodu pod byle pretekstem i zostaw buraka tam skÄ…d przyszedÅ‚ :).


Åšciskam :),
N.


MogÅ‚oby siÄ™ wydawać, że to tylko kolejna gÅ‚upkowata reklama, a jednak niesamowicie motywuje mnie do pracy nad sobÄ…. Spokojnie, motywacyjny aspekt tej reklamy nie sprowadza siÄ™ do wyzwania  z cyklu: One snickers a day keeps the doctor away. To raczej nie ma szansy siÄ™ udać, no chyba, że nowo kupione hula-hop ma na nas leżeć jak ulaÅ‚ ;-). Chodzi raczej o to, że ta reklama w idealny sposób ilustruje, jak obecność bÄ…dź brak z pozoru bÅ‚ahych rzeczy w naszym życiu determinuje nasze relacje z innymi.


Snickersowy przykład futbolisty zmieniającego się w narzekającą babę do Was nie przemawia? Zerknijcie zatem na przykłady z mojego życia. Kiedy jestem długo poza domem i z jakiś względów nie mogę zaspokoić głodu, robię się poddenerwowana. Nie jestem uważnym słuchaczem, a na zadane pytania odpowiadam zdawkowo. Strzelam jak z karabinu złośliwymi uwagami, a jak wiadomo, nie ma większej broni od słów. To prosta droga do konfliktu, który nie dość, że w swej naturze jest zjawiskiem negatywnym, boli jeszcze bardziej, gdy rozgrywa się między bliskimi osobami. Kolejnym wrogiem dobrych relacji jest PMS. No,bez kitu, dziad jeden przejmuje nade mną kontrolę i sprawia, że:

a) jestem mrukiem i noÅ‚ lajfem 
b) NikolinÄ… MamzawszeracjÄ™ oraz 
c) krytykiem życiowym :D

I o ile to pierwsze zjawisko jest zazwyczaj maÅ‚o szkodliwe, tak pozostaÅ‚e mogÄ… doprowadzić nasze otoczenie do szewskiej pasji. W takiej sytuacji jedyne, co można zrobić to wyjść z siebie i powiedzieć: Zjedz snickersa, bo zaczynasz gwiazdorzyć. Uwaga: To dziaÅ‚a! DziaÅ‚a tak samo jak publiczne pukniÄ™cie siÄ™ w czoÅ‚o (jest od niego jednak mniej ekshibicjonistyczne ;) i powiedzenie sobie: Weź siÄ™ ogarnij! Szanuj innych i doceÅ„ to, że poÅ›wiÄ™cajÄ… Ci swojÄ… uwagÄ™ i  czas, który obecnie traktowany jest jak ekwiwalent hajsu. Dlatego jeżeli Tobie też zdarzajÄ… siÄ™ dni, że chamstwo wylewa Ci siÄ™ z koÅ‚nierza, to w miarÄ™ możliwoÅ›ci ogranicz kontakty z innymi. Zrezygnuj z tych bezpoÅ›rednich: face-to-face oraz telefonicznych na rzecz maili i smsów. Przynajmniej masz gwarancjÄ™, że nie palniesz nic pod wpÅ‚ywem chwili - bÄ™dziesz na bieżąco weryfikować swoje nieuczesane myÅ›li. Jeżeli jednak możesz sobie pozwolić na chwilowÄ… ''nieobecność'', poluzuj majty i poczekaj aż Ci przejdzie.

Koniecznie napiszcie, w jakich sytuacjach, to Wam przydałby się snickers! :-)


Åšciskam :),
N.
W kwestii jedzenia jestem typem krowim - 4-żołądkowym (a ściślej mówiąc, 4-komorowym ;)). Obce mi są paniusiowate porcje z cyklu 50g mięsa, pół ziemniaka i pół gałązki pietruszki. Ja po prostu jestem żarta. Mam bardzo dobrą przemianę materii, a przez to wysokie zapotrzebowanie kaloryczne. A poza tym uwielbiam jeść! To wszystko sprawia, że żeby jeść zdrowo, moja mózgownica musi pracować na jak najwyższych obrotach. Już Wam tłumaczę dlaczego.

Zdrowe odżywianie zdrowym odżywianiem, ale chyba każdemu z nas zdarzają się dni,że wymięta paczka czipsów i pudełko kokosowych ciastek leżące na dnie szuflady przemawiają ludzkim głosem. Problem w tym, że robią to nie tylko w Wigilię ;). Skusić się czy nie skusić? to często szekspirowskie być albo nie być naszego dobrego samopoczucia, nadwagi oraz największego przyjaciela kobiet - cellulitu (Marylin się myliła co do diamentów!) Sama łapię się na tym, że moja uległość względem śmieciowego żarcia wcale mnie nie czyni szczęśliwszą, choć oczywiście tak mi się wydaje podczas wieczornego pościgu za falowanymi kranczipsami. Scenariusz jest zazwyczaj następujący:

Etap 1: Jestę dzięckię dr. Oetkera - trzęsę się jak galaretka z ochoty na junk food.

Etap 2: Biegacz długodystansowiec, no istny maratończyk! Jeżeli tak jak mi, na co dzień nie zdarza Ci się biegać, a w przypływie wzmożonej ochoty na syf,biegniesz do Tesco zwinnie omijając przeszkody, to możemy sobie przybić pjonę!

Etap 3: Boże, Boże, czemu wzięłam ze sobą tylko 10zł?! Te pieprzone sklepowe regały zdają się do mnie krzyczeć o pomoc. Tyle chipsów i krakersów do ocalenia, a ja głupia mam w portfelu zaledwie dychacza...

Etap 4: Chwila pseudoprzytomności umysłu - no nic, muszę zmieścić się w tej dyszce. Paczka chipsów, żelki i mały sok. Cel: kasa. Poproszę 9,99zł! - who's the winner? I'm the winner! :D

Etap 5: Jestę prosiakię - może nie zauważo! To teraz tylko wytrzepię całą pościel z okruszków, wytrę wąska ze śladami keczupu i gotowe!

Etap 6: Satysfakcja? Nic z tych rzeczy. Znowu syf wygrał z moją, podobno silną, wolą.

Szczerze mówiÄ…c, mam tego dosyć. To moje ciaÅ‚o,wiÄ™c to JA mam nad nim kontrolÄ™. Ale żeby tak siÄ™ staÅ‚o musiaÅ‚am opracować zbiór żelaznych reguÅ‚,którymi chcÄ™ siÄ™ z Wami podzielić. 


PierwszÄ… z nich jest sztuka kompromisu, czyli sztuka wyboru. Zazwyczaj sytuacja wyglÄ…da w ten sposób, że dobrze siÄ™ trzymam przez prawie caÅ‚y tydzieÅ„, aż tu nagle nadchodzi dzieÅ„,w którym nie sposób siÄ™ opamiÄ™tać. Takie momenty zazwyczaj jednak nie przychodzÄ… ot tak. Czasem jest to Siostra wymachujÄ…ca przed nosem paczkÄ… prażynek. Czasem PMS każe wierzyć, że choćbym stanęła na gÅ‚owie, to i tak bÄ™dÄ™ tÅ‚usta i beznadziejna, wiÄ™c po co sobie odmawiać przyjemnoÅ›ci? Innym razem przypomni mi siÄ™ smak, za którym bardzo tÄ™skniÄ™. W tego typu sytuacjach przychodzÄ… mi do gÅ‚owy jedynie dwa rozwiÄ…zania: PrzywiÄ…zać siÄ™ do łóżka i leżeć. No cholera, kiedyÅ› przecież przejdzie, nie? Musi! albo poddać siÄ™ temu w sposób kontrolowany. Jeżeli czujÄ™, że nie mogÄ™ obejść siÄ™ smakiem, to po prostu siadam na dupie i gotujÄ™. Zamiast zjeść tvpakÄ™ czipsów, smażę frytki. Wiem, nie sÄ… zdrowe, ale z pewnoÅ›ciÄ… mniej szkodliwe niż czipsy. Mam pewność, że sÄ… zrobione ze Å›wieżych ziemniaków, smażone na Å›wieżym oleju i doprawione skomponowanym przez siebie zestawem przypraw, a nie tym caÅ‚ym glutaminosyfem. Pizza z sieciówki? Ok. Zagniatam półciemne ciasto, Å›cieram na tarce dobrej jakoÅ›ci ser,a  nie produkt seropodobny serwowany w tanich pizzeriach, krojÄ™ Å›wieże warzywa i zioÅ‚a. Wierzcie mi, że po domowych grzeszkach czujÄ™ siÄ™ znacznie lepiej niż po tych sklepowych. Przynajmniej mam niemalże 100% pewność, że mój organizm siÄ™ nie zbuntuje, a ja nie majÄ…c wyrzutów sumienia, jestem spokojna. A chyba o to w tym wszystkim chodzi? ;)


Åšciskam :),
N.