Ostatni dzień września nakłania mnie do przeanalizowania mojej aktywności w tym miesiącu. Przez 30 dni skrupulatnie notowałam wykonywane przeze mnie ćwiczenia. Oto efekty:
Z ćwiczeniami wystartowałam 5 września. W planach miałam jedynie skalpel i rzeczywiście tak się stało ;). Urozmaicenie miało miejsce jedynie 8 września, kiedy to udałam się na I Skierniewicką konwencję Fitness, o której wspominałam Wam w tym poście: klik oraz 25 września, kiedy postanowiłam zapoznać się z killerem. Wytrzymałam jedynie część programu, a mimo tego, odczuwałam jego skutki uboczne w postaci bólu kręgosłupa przez kolejne 2 dni. Odnoszę wrażenie, że w przeciwieństwie do skalpela, killer bardzo obciąża również kolana :(. Jak sobie z tym radzicie?
Podsumowując moje wrześniowe zmagania, 16x ćwiczyłam ze skalpelem, 1x z killerem i 1x podczas konwencji fitness. W pierwszym tygodniu września ćwiczyłam jedynie 3 razy. W kolejnych tygodniach wykonywałam po 5 treningów. Jestem zadowolona ze swojej systematyczności :). Mam nadzieję, że w październiku będzie jeszcze lepiej, a przynajmniej tak samo dobrze jak w tym miesiącu :).
Åšciskam :),
wulkan_energii
26 wrzeÅ›nia w warszawskiej restauracji ,,Aleje 3’’ odbyÅ‚a siÄ™
konferencja prasowa poświęcona wprowadzeniu na polski rynek
innowacyjnej, zdaniem producenta, marki farb do włosów altaMODA.
Koloryzatorka włosów altaMODA przybliżyła nam 9 linii pielęgnacyjnych,
które wchodzą w skład marki. Jej zdaniem wyjątkowość produktów
tej marki wynika z zastosowania innowacyjnej formuły skrystalizowanych
pigmentów. Wspomniane pigmenty mają zdolność przenikania do wnętrza
włosa, dzięki czemu zapewniają większe nasycenie i trwałość koloru w
porównaniu do dotychczas nam znanych farb do włosów. Co więcej,
zapewniono nas, że największa na rynku detalicznym pojemność farb do
włosów (150g/13,99zł) wystarczy na dokładne pokrycie długich i gęstych włosów, a
w przypadku włosów krótkich na aż dwie aplikacje.
Na konferencji nie mogÅ‚o zabraknąć ambasadorki marki: Izabeli Janachowskiej – Å›wiatowej klasy tancerki, znanej m.in. z telewizyjnego show tanecznego. Izabela opowiedziaÅ‚a nam o swojej miÅ‚oÅ›ci do WÅ‚och, za sprawÄ… której postanowiÅ‚a nawiÄ…zać współpracÄ™ z wÅ‚oskÄ… markÄ… altaMODA.
Wydarzenie uświetniło swoją obecnością 5 modelek prezentujących najbardziej efektowne, zdaniem producenta, odcienie farb.
Na konferencji nie mogÅ‚o zabraknąć ambasadorki marki: Izabeli Janachowskiej – Å›wiatowej klasy tancerki, znanej m.in. z telewizyjnego show tanecznego. Izabela opowiedziaÅ‚a nam o swojej miÅ‚oÅ›ci do WÅ‚och, za sprawÄ… której postanowiÅ‚a nawiÄ…zać współpracÄ™ z wÅ‚oskÄ… markÄ… altaMODA.
Wydarzenie uświetniło swoją obecnością 5 modelek prezentujących najbardziej efektowne, zdaniem producenta, odcienie farb.
Każdy z gości miał okazję zapoznać się z bogatą ofertą farb do włosów i wybrać odpowiedni dla siebie odcień.
Imprezę poprowadził Bartłomiej Jędrzejczak - pogodynek jednej ze znanych stacji telewizyjnych.
Na konferencji pojawiło się sporo znanych osób. Wśród nich znalazła się
Kasia Dereń - sympatyczna finalistka programu ,,The Voice od Poland''
oraz znana tancerka, Magdalena Soszyńska-Michno.
Podczas imprezy miałam okazję poznać 2 blogerki, które bardzo serdecznie pozdrawiam! :)
Åšciskam :),
wulkan_energii
Do niedawna nie widziałam związku między wylewaniem ,,7 potów'' a dobrym samopoczuciem. A wręcz przeciwnie, byłam skłonna powiedzieć, że zlana potem kobieta nie może czuć się ani atrakcyjna ani szczęśliwa. Moje podejście zmieniło się o 180 stopni w momencie, gdy sama podniosłam 4 litery z kanapy i wzięłam się za siebie.
Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, kiedy już po 3 treningach zauważyłam zmiany zachodzące w mojej głowie ( na ciało było jeszcze za wcześnie ;)). Świadomość, że robię coś dla siebie, pokonując przy tym barierę, jakim jest własne ciało dało mi energetycznego kopa i zastrzyk podkręcający samoocenę. Choć obiektywnie oceniając, wygląd mojego ciała nie uległ wówczas nawet najmniejszej zmianie, sposób, w jaki zaczęłam je spostrzegać zmienił się nie do poznania. Spoglądam w lustro, nie wykrzywiając przy tym ust, lecz uśmiechając się do siebie. Gdybym miała teraz paradować po plaży w kostiumie kąpielowym, nie czułabym dyskomfortu ani nie zastanawiałabym się, czy ''uprzejme'' plażowiczki nie komentują z przekąsem wyglądu moich pośladków.
Poprzez aktywność fizyczną zbudowałam w sobie świadomość własnych możliwości. Wiem, że gdyby jakiś czas temu ktoś próbował mnie nakłonić do ćwiczeń, na pewno bym spróbowała i przerwała w momencie pojawienia się pierwszego bólu mięśni i ogólnego dyskomfortu. Teraz jestem zupełnie innym człowiekiem ;). ,,I nie ma, że boli!'', bo warto walczyć o siebie, komfort fizyczny i psychiczny, ogólnie pojmowane zdrowie!
To nie tak, że teraz wszystko przychodzi mi łatwo. Codziennie zmagam się ze swoim lenistwem, długą listą wymówek i słabą kondycją. Póki co,to ja wygrywam...i niech już tak zostanie! Wypracowana przeze mnie systematyczność jest dowodem na to, że każdy dzień jest dobry na zmiany, że nigdy nie jest za późno i że zawsze warto :).
Wrzesień pod hasłem słynnego ,,skalpela'' sprawił,że przesunęłam granicę wytrzymałości, ale nie oznacza to, że zamierzam na tym poprzestać. W swojej głowie kreuję obrazy, jak będzie za miesiąc,dwa czy pół roku i choć nie opracowałam jeszcze szczegółowego planu ,wiem, że na pewno będzie aktywnie :).
Niech Wasza jesień będzie aktywna! :)
Åšciskam :),
wulkan_energii
Słabe i rozdwajające się paznokcie to moi odwieczni przyjaciele. Myślę, że nie wynika to ze szczególnie złego sposobu odżywiania się, gdyż nie jestem zwolenniczką ,,rubbish diet''. Jem regularnie, a moje posiłki obfitują w warzywa i owoce. Metalowe pilniki to dla mnie przeszłość - korzystam wyłącznie ze szklanych. Za moje jedyne przewinienia można uznać nieolejowanie paznokci, niesystematyczne kremowanie dłoni i paznokci oraz obcinanie paznokci nożyczkami zamiast piłowania ich. Pomimo względnie dobrej pielęgnacji, wygląd moich paznokci jest daleki od ideału. I o ile na co dzień, jakoś szczególnie nie przeszkadza mi wygląd paznokci spiłowanych na ,,0'', tak w wakacje zawsze snuję marzenia o soczystym manicure na długich paznokciach w kształcie migdału.
Zawarty w niej szkodliwy formaldehyd dał moim paznokciom kopa do wzrostu. Co więcej, wyraźnie je utwardził, dzięki czemu nie były podatne na uszkodzenia mechaniczne. Przy pomocy Eveline zapuściłam paznokcie do satysfakcjonującej długości ;). Przez pierwsze 2 tygodnie kuracji stosowałam ją zgodnie z zaleceniami producenta,tj. codziennie przez 4 dni nakładałam po 1 warstwie odżywki, po czym zmywałam nagromadzone na paznokciach warstwy. Podczas tygodniowego wyjazdu stosowałam ją jak zwykły base coat - nakładałam 1 warstwę produktu przed aplikacją kolorowego lakieru. Kuracji nie towarzyszyły skutki uboczne w postaci bólu płytki paznokciowej czy nagłego pogorszenia się ich kondycji. Zauważyłam jednak zmiany w obrębie wolnego brzegu paznokci. Tzw. ,,biała końcówka'' zaczęła się ,,rozlewać'' w nieregularnym kształcie w kierunku macierzy paznokcia. Wyglądało to naprawdę nieestetycznie. To właśnie wtedy przypomniało mi się o onycholizie - chorobie paznokci, która powoduje oddzielenie się płytki paznokciowej od powierzchni skóry, do której zdrowe paznokcie ściśle przylegają. Doszłam do wniosku, że ,,rozlewanie się'' wolnego brzegu może być początkiem tej choroby, dlatego natychmiast zakończyłam kurację Eveline. Wówczas jedynym na czym mi zależało były zdrowe, krótkie paznokcie, a nie sztucznie wyhodowane ze zmianami chorobymi. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze. Odpoczynek od formaldehydu sprawił, że moje paznokcie odżyły po ok.3 tygodniach. Po tej sytuacji odechciało mi się jakichkolwiek eksperymentów.
Zgodnie ze swoim założeniem, codziennie przez około 30dni jadłam małą garść ziaren słonecznika. Po około 2 tygodniach słonecznikowej kuracji, nie mogłam już na niego patrzeć. By urozmaicić smak ziaren, zaczęłam dodawać je do zblendowanego kiwi. W ten sposób otrzymywałam pyszny i orzeźwiający koktajl, który pochłaniałam z czystą przyjemnością. Pierwsze i jakże zaskakując efekty zobaczyłam już po 15 dniach spożywania słonecznika. Paznokcie zaczęły znacznie szybciej rosnąć, a płytka się utwardziła. W ciągu miesiąca udało mi się zapuścić piękne, długie (jak na mnie ;) ), a przede wszystkim zdrowe paznokcie. Po miesiącu przerwałam kurację. Efekty utrzymywały się przez kolejny miesiąc. Po jego upływie stan moich paznokci zaczął się sukcesywnie pogarszać. Utwierdziło mnie to w przekonaniu, że kluczem do sukcesu jest SYSTEMATYCZNOŚĆ.
Tegoroczne wakacje ,,przespałam'' w kwestii intensywnego zapuszczania paznokci. Zobaczcie, jak prezentowały się w sierpniu:
Przypomniałam sobie o nich dopiero na początku września i od tamtego momentu stosuję wzmacniający base coat Nail Tek Foundation II z zawartością formaldehydu (znów - sic!).
Od 2 tygodni regularnie spożywam 2 łyżki siemienia lnianego zalanego 3/4 szklanki letniej wody, licząc na poprawę stanu włosów, skóry i paznokci. Myślę, że jestem na dobrej drodze do osiągnięcia zadowalających efektów :). O przebiegu swojej paznokciowej kuracji będę informować Was na bieżąco. Stay tuned! :)
Åšciskam :),
wulkan_energii
W zeszłe wakacje przyszła mi z pomocą słynna odżywka Eveline 8w1.
Zawarty w niej szkodliwy formaldehyd dał moim paznokciom kopa do wzrostu. Co więcej, wyraźnie je utwardził, dzięki czemu nie były podatne na uszkodzenia mechaniczne. Przy pomocy Eveline zapuściłam paznokcie do satysfakcjonującej długości ;). Przez pierwsze 2 tygodnie kuracji stosowałam ją zgodnie z zaleceniami producenta,tj. codziennie przez 4 dni nakładałam po 1 warstwie odżywki, po czym zmywałam nagromadzone na paznokciach warstwy. Podczas tygodniowego wyjazdu stosowałam ją jak zwykły base coat - nakładałam 1 warstwę produktu przed aplikacją kolorowego lakieru. Kuracji nie towarzyszyły skutki uboczne w postaci bólu płytki paznokciowej czy nagłego pogorszenia się ich kondycji. Zauważyłam jednak zmiany w obrębie wolnego brzegu paznokci. Tzw. ,,biała końcówka'' zaczęła się ,,rozlewać'' w nieregularnym kształcie w kierunku macierzy paznokcia. Wyglądało to naprawdę nieestetycznie. To właśnie wtedy przypomniało mi się o onycholizie - chorobie paznokci, która powoduje oddzielenie się płytki paznokciowej od powierzchni skóry, do której zdrowe paznokcie ściśle przylegają. Doszłam do wniosku, że ,,rozlewanie się'' wolnego brzegu może być początkiem tej choroby, dlatego natychmiast zakończyłam kurację Eveline. Wówczas jedynym na czym mi zależało były zdrowe, krótkie paznokcie, a nie sztucznie wyhodowane ze zmianami chorobymi. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze. Odpoczynek od formaldehydu sprawił, że moje paznokcie odżyły po ok.3 tygodniach. Po tej sytuacji odechciało mi się jakichkolwiek eksperymentów.
W kwietniu tego roku powierzyłam los moich paznokci małym, beżowo-szarym ziarenkom.
| źródło: www.e-literaci.pl |
Zgodnie ze swoim założeniem, codziennie przez około 30dni jadłam małą garść ziaren słonecznika. Po około 2 tygodniach słonecznikowej kuracji, nie mogłam już na niego patrzeć. By urozmaicić smak ziaren, zaczęłam dodawać je do zblendowanego kiwi. W ten sposób otrzymywałam pyszny i orzeźwiający koktajl, który pochłaniałam z czystą przyjemnością. Pierwsze i jakże zaskakując efekty zobaczyłam już po 15 dniach spożywania słonecznika. Paznokcie zaczęły znacznie szybciej rosnąć, a płytka się utwardziła. W ciągu miesiąca udało mi się zapuścić piękne, długie (jak na mnie ;) ), a przede wszystkim zdrowe paznokcie. Po miesiącu przerwałam kurację. Efekty utrzymywały się przez kolejny miesiąc. Po jego upływie stan moich paznokci zaczął się sukcesywnie pogarszać. Utwierdziło mnie to w przekonaniu, że kluczem do sukcesu jest SYSTEMATYCZNOŚĆ.
Tegoroczne wakacje ,,przespałam'' w kwestii intensywnego zapuszczania paznokci. Zobaczcie, jak prezentowały się w sierpniu:
Przypomniałam sobie o nich dopiero na początku września i od tamtego momentu stosuję wzmacniający base coat Nail Tek Foundation II z zawartością formaldehydu (znów - sic!).
Od 2 tygodni regularnie spożywam 2 łyżki siemienia lnianego zalanego 3/4 szklanki letniej wody, licząc na poprawę stanu włosów, skóry i paznokci. Myślę, że jestem na dobrej drodze do osiągnięcia zadowalających efektów :). O przebiegu swojej paznokciowej kuracji będę informować Was na bieżąco. Stay tuned! :)
Åšciskam :),
wulkan_energii
Szaruga za oknem i nieśmiało wyglądające zza chmur promienie słońca próbują wmówić mi nadejście końca lata. Póki co, nie pozwalam niezbyt przyjemnej aurze zawładnąć sobą. Lato w sercu i głowie to chyba dobry powód na przedłużenie kalendarzowych wakacji?:-)
Zapraszam na małą fotorelację:
1. Moja pierwsza sesja zdjęciowa z prawdziwego zdarzenia ;).
2. Polańczyk, Jezioro Solińskie - raj na Ziemi! :)
3. Zdjęcie-mistrzunio :). No przy kim mi się tak może gęba śmiać?:D
4. Zakopane, które nigdy mi się nie przeje ;). Baaardzo rodzinny wyjazd z Kobietą mojego życia :).
Jak upłynęły Wam tegoroczne wakacje?:-)
P.S. Wygrana już u mego boku! :) Tak więc oficjalnie moja rodzina BingoSpa wzbogaciła się o 4 kolagenowe produkty :).Zabieram się za testowanie!
Ściskam i przesyłam dużo słońca :),
wulkan_energii
Zastanawiałam się, kiedy i czy w ogóle nadejdzie odpowiedni moment na to, by Kosmetyczna Studnia miała tzw. ,,fanpage'' na facebooku. W końcu doszłam do wniosku, że to dobry sposób na to, by pozostawać z Wami w ciągłym kontakcie, nawet wtedy, gdy zabraknie mi czasu na napisanie czegoś dłuższego tutaj. Wrzesień zmierza ku końcowi, a wraz z nim wakacje i duuużo wolnego czasu. Mimo tego, zrobię wszystko, co w mojej mocy, by moja blogowa działalność była na jak najwyższych obrotach. A jeżeli chodzi o facebooka, możecie spodziewać się codziennej dawki inspiracji, zapowiedzi nowych postów i wielu interesujących off-topów.
Zapraszam Was do polubienia Kosmetycznej Studni: https://www.facebook.com/kosmetycznastudnia
Jest to jedyny post, w którym spam jest mile widziany! W komentarzach podajcie linki do swoich fanpage'y :) .
Åšciskam :),
wulkan_energii

Dziękuję Ci, że wciąż jesteś ze mną i pragniesz rozwijać
drzemiące w Tobie pokłady motywacji. Pierwszym krokiem do samorozwoju było
znalezienie motywujÄ…cego kompana : http://kosmetycznastudnia.blogspot.com/2013/09/jak-znalezc-w-sobie-motywacje-czi.html
Jeżeli Ci się to udało, od tej pory wyboistą
drogę do sukcesu będziecie pokonywać razem.
Nie masz się czego bać. Wierz mi, że jest to idealny
moment dla Ciebie. Do tej pory byłaś sobą i ze sobą. Od dzisiaj będziesz
również dla siebie. Obcowanie z samym sobą to nie lada sztuka, bo nie chodzi o
bywanie, ale świadome przeżywanie. Pokonywanie własnych słabości umożliwi Ci lepsze samopoznanie. Raz na zawsze
wyzbędziesz się kompleksów, które w mniejszym lub większym stopniu rządziły Tobą i
Twoim życiem. Przekonasz się, na ile naprawdę Cię stać. Wysoce rozwinięta
samoświadomość uniemożliwi innym sterowanie Twoim życiem, a przede wszystkim
tzw.,,sprowadzanie CiÄ™ na ziemiÄ™’’
słowami: ,,Porywasz się z motyką na
sÅ‚oÅ„ce. To przecież nierealne. To Ci siÄ™ nie uda. JesteÅ› zbyt sÅ‚aba.’’
A ja Ci mówię, że niemożliwe jest tylko to, czego się
jeszcze nie podjęłaś. Sukces nie jest kwestią talentu, ale Twojego uporu i
czasu, który poświęcisz na jego osiągnięcie. Bądź więc cierpliwa, ale cierpliwa
nie znaczy bierna. Bierność jest Twoim wrogiem, którego będziesz unikać jak
ognia. Nie daj niecierpliwości zawładnąć sobą. Daj sobie czas na sukces. Niech
odległość Twojego celu nie paraliżuje Twojego działania. Każdy, nawet
najmniejszy krok naprzód przybliża Cię do szczęścia, dlatego zamiast się ociągać,
załóż wygodne buty i je goń! :) Biegnę razem z Tobą!
Åšciskam :),
wulkan_energii









