Kobiety to niebywale kochliwe istoty. Wystarczy nam dziewięćdziesiąt minut kinowego seansu, by pokochać Małaszyńskiego, jeden zawadiacki uśmiech przystojnego przechodnia, by wyhodować całe stado motylków w brzuchu i mały kęs tarty z truskawkami, by przeżyć falę tantrycznych orgazmów - lepszych od tych fundowanych przez harlequinowych kochanków ;). A skoro jak zwykle zeszło na temat jedzenia, zapraszam Was na mojego letniego foodbooka:


Halo, halo! Czy jest na sali osoba, która wyobraża sobie lato bez truskawek? Nie wierzę! :D W moim uszatym słoiku klasyka: truskawki+jogurt naturalny+odrobina cukru trzcinowego, yummy.


Odcinek 2: Ostatnia wieczerza w blenderze. Truskawki w roli głównej (:


Razowy omlet z jogurtem naturalnym, bananem i brzoskwiniÄ… ♥


Rybka lubi pływać? No nie tym razem ;). Szef kuchni poleca dorsza z piekarnika (:


Przeprosiłam się z owsianką. W ramach pojednania zapoznałam ją z truskawkowym musem :).


Eksperymenty, eksperymenty, eksperymenty - słowo klucz tego kulinarnego miesiąca. Na talerzu warzywny paprykarz domowej roboty. Smakuje naprawdę wyjątkowo - podobnie do pierzynki z ryby po grecku. Jeżeli zajdzie taka potrzeba, chętnie podzielę się przepisem (:


Mówi się, ze kanapki to niezbędnik nudnego śniadania. Nic dziwnego, jeśli w ramach urozmaicenia kładziemy szynkę na ser zamiast sera na szynkę :D. Zaprawdę powiadam Wam: otwórzcie swoje głowy na warzywa, nasiona i orzechy, a Wasze kanapki nigdy nie będą nudne :).


Razowy placek z bitą śmietaną i truskawkami. Więcej grzechów już nie pamiętam :).


Tego lata pokochałam bób! Tutaj w towarzystwie fasolki szparagowej i kalafiora. Spokojnie, obyło się bez Espumisanu hahah :D


Otrzyjcie Å‚zy, bo choć ciężko już o truskawki, w zasiÄ™gu naszych rÄ…k pojawiÅ‚y siÄ™ leÅ›ne jagody ♥♥♥. 


Czy sÄ… tu jagodowi maniacy?  Buziaki!


OglÄ…danie Sekretów lekarzy przy kolacji to nienajlepsze rozwiÄ…zanie. Chyba nawet najwiÄ™kszemu gÅ‚odomorowi przeszedÅ‚by apetyt, gdyby każdemu kÄ™sowi towarzyszyÅ‚ widok odwirowywanego osocza na przemian z relacjÄ… z dÅ‚ubania we flakach i zÅ‚amanych nosach. No cóż, zaciskam zÄ™by, dzielnie czekajÄ…c na Ostre ciÄ™cie (znacie? :) 

ZrobiÄ™ wszystko żeby osiÄ…gnąć swój cel! – dumnie gÅ‚osi GrażynkaczyinnaMariola. MyÅ›lÄ™ sobie: Wow, ale zmotywowana babeczka! Jednak chwilÄ™ później dowiadujÄ™ siÄ™, że jej celem jest operacyjne zmniejszenie iloÅ›ci tkanki tÅ‚uszczowej i...cellulitu. No cycki mi opadÅ‚y! (cellulit chwilÄ™ później ;) Kobieta cierpi na wÅ‚asne życzenie, zalewajÄ…c siÄ™ przy tym Å‚zami,  a przy okazji zgrywa bohaterkÄ™ narodowÄ…. I choć nie należy traktować tych słów poważnie, tak samo jak i caÅ‚ego programu, to odnoszÄ™ wrażenie, że w tej caÅ‚ej dramie jest ziarnko prawdy.

Bo czy nie jest tak, że coraz częściej wybieramy drogę na skróty? Zobaczcie sami. Zamiast regularnie ćwiczyć, by zachować zdrowe i jędrne ciało, chwytamy się błyskawicznych diet-cud na dwa tygodnie przed wakacyjnym urlopem. Panowie zamiast cierpliwie budować swoją muskulaturę latami chętnie sięgają po naturalne jak biust Pameli Anderson wspomagacze. Pełnowartościowe posiłki są coraz częściej wypierane przez sproszkowane szejki stojące obok podpasek, psich kiełbasek i worków do odkurzacza w wielu sieciowych drogeriach (who the hell is gonna eat them?;)

No a wspomniane grażynki ochoczo wskakujÄ… na stoÅ‚y operacyjne w myÅ›l zasady : Lepiej dać siÄ™ pokroić jak szynka w markecie niż na siÅ‚owni sprzeciwić swej galarecie. To nic, że kosztuje to krocie. A jeÅ›li nic nie kosztuje, to mamy gwarancjÄ™ fejmu na całą PolskÄ™ okraszonego wzruszajÄ…cÄ… historiÄ… o tym jak straciliÅ›my nogÄ™ w starciu z rekinem, wybiegajÄ…c z pÅ‚onÄ…cego wieżowca, po tym jak uratowaliÅ›my przebywajÄ…ce tam mÅ‚ode kozy. Nie może również zabraknąć szczegółowej  videorelacji ukazujÄ…cej nasze spragnione bÅ‚ysku fleszy narzÄ…dy - wÄ…tróbkÄ™, serduszka (omnomnom). To również nic, że przynajmniej przez najbliższe kilka tygodni bÄ™dziemy musieli szprycować siÄ™ najsilniejszymi na rynku painkillerami. W koÅ„cu lepsze to niż systematyczność i samodyscyplina w dbaÅ‚oÅ›ci o swoje zdrowie i wyglÄ…d. Logiczne, prawda?

A że należę do grupy kobiet postÄ™pujÄ…cych nielogicznie to...wolÄ™ wylewać siódme poty w domowym zaciszu, siedzieć w garach, testujÄ…c coraz to nowsze FITpotrawy, jeździć rowerem, chodzić na dÅ‚ugie spacery z psem, którego kitaÅ‚ka prawie siÄ™ urywa  na dźwiÄ™k smyczy, a w chwili sÅ‚aboÅ›ci zanurzyć siÄ™ w kanapie z kubeÅ‚kiem lodów i Å›miać siÄ™ z tego cholernego cellulitu, któremu w przypÅ‚ywie motywacji skopiÄ™ tyÅ‚ek (:

Chętnie dowiem się, co sądzicie o oddawaniu się w ręce chirurga, który odwali całą robotę za nas!

Cześć!

Przyzwyczajeni do życia ponad stan, gromadzenia dóbr i wewnętrznego konfliktu pomiędzy mieć a być z bólem serca pozwalamy prostocie wkraść się do swojego życia. A szkoda, bo w prostocie tkwi siła,natura i...piękno, o czym przekonacie się w dzisiejszym poście.



Peelingi to tak naprawdę temat rzeka. Mechaniczne, enzymatyczne, chemiczne, gruboziarniste, drobno zmielone...- można by wymieniać bez końca, tylko po co skoro mamy pod nosem naprawdę dobry peeling dla posiadaczek skóry zanieczyszczonej? Oczyszczający peeling do twarzy z dodatkiem korundu, skrzypu polnego oraz oleju z drzewa herbacianego to fajne rozwiązanie dla zwolenniczek mocnych wrażeń ;) Masaż wykonany wilgotnymi dłońmi w połączeniu z peelingiem Sylveco to istny hardcore, a to wszystko za sprawą korundu mającego postać drobnoziarnistego piasku. Choć nie zauważyłam, żeby peeling poprawił stan mojej cery, jest przyjemnym i skutecznym uzupełnieniem pielęgnacji skóry ze skłonnością do zaskórników. Doraźnie usuwa płytkie zaskórniki. Sprawia, że skóra wygląda zdrowiej, jest dobrze oczyszczona, a jednocześnie nieprzesuszona ani niepodrażniona. Po zmyciu pozostawia na twarzy delikatny, olejowy film, którego absolutnie nie widać, a dzięki któremu nie odczuwamy nieprzyjemnego ściągnięcia skóry. Cena: 16-20zł/75ml.



Tak siÄ™ zastanawiam, czy tylko ja jestem leniuszkiem w kwestii pielÄ™gnacji ust? Wstyd siÄ™ przyznać, ale poza sezonem jesienno-zimowym rzadko siÄ™gam po pielÄ™gnacyjne pomadki czy wygÅ‚adzajÄ…ce peelingi do ust. Sylveco wychodzi naprzeciw wÅ‚aÅ›nie takim leniuchom-wstrÄ™ciuchom, wypuszczajÄ…c na rynek odżywczy pomadko-peeling (jakkolwiek komicznie to nie brzmi ;). Pomadka z peelingiem łączy w sobie zÅ‚uszczajÄ…ce wÅ‚aÅ›ciwoÅ›ci peelingu, a co za tym idzie, pomaga walczyć z suchymi skórkami na ustach, oraz odżywcze wÅ‚aÅ›ciwoÅ›ci pomadki o gÄ™stej, maseÅ‚kowatej konsystencji intensywnie pielÄ™gnujÄ…cej usta. Zatopione w pomadce krysztaÅ‚ki brÄ…zowego cukru trzcinowego Å‚atwo ulegajÄ… rozpuszczeniu, dziÄ™ki czemu nie jest to produkt, który należy zmyć. Pachnie bardzo przyjemnie - dominuje w nim migdaÅ‚owa nuta, wÅ‚aÅ›ciwie taka sama jak ta w olejku do ciasta. W tle wyczuwalna jest olejowa nuta - być może wÅ‚aÅ›nie tak pachnie olej z wiesioÅ‚ka, bÄ™dÄ…cy jednym ze skÅ‚adników tej pomadki. Jak wiÄ™kszość produktów Sylveco, peeling zawiera betulinÄ™, która zdaniem producenta Å‚agodzi objawy opryszczki.  Cena: 10zÅ‚/4,6g (standardowa pojemność pomadki)  


Oczyszczająco-łagodzący płyn micelarny to jeden z produktów, który zobaczycie niebawem w zestawieniu TOPowych, moim zdaniem, kosmetyków do demakijażu.Nie dość, że przyzwoicie radzi sobie z usuwaniem makijażu, nie pozostawia lepkiego filmu na twarzy ani uczucia ściągnięcia i jest delikatny dla oczu, to jeszcze pachnie... lawendą. Zapach jest naprawdę intensywny, dlatego jeśli olejek eteryczny z lawendy przyprawia Was o ból głowy, nie bierzcie go na muszkę podczas kosmetycznych polowań. Jeżeli jednak tak jak ja lubicie się nim "sztachnąć", na pewno nie pożałujecie zakupu dziecka Sylveco. Tak, Biolaven Organic to marka kosmetyków produkowana przez Sylveco ;) Cena: 16zł/200ml.

Ja już się podzieliłam swoimi kosmetycznymi i naturalnymi hitami w pielęgnacji twarzy i ust. Teraz pora na Was! (:

PS. Choć w dzisiejszym zestawieniu kosmetycznych hitów znalazły się wyłącznie produkty Sylveco oraz Biolaven Organic, będącego dzieckiem Sylveco, zapewniam, że nie jest to post sponsorowany. Jeżeli kiedykolwiek na tym blogu pojawi się tego typu post, na pewno wyraźnie to zaznaczę.
Duża paczka czipsów pochłonięta po stresującym dniu w pracy. Zdany egzamin zwieńczony kilogramem sernika i słoikiem masła orzechowego. Dzikie obżarstwo, które może zahamować jedynie silny ból brzucha. Któryś z tych scenariuszy brzmi znajomo?

Kompulsywne jedzenie, bo o nim mowa, jest moim zdaniem jednym z najbardziej lekceważonych zaburzeń odżywiania. Wszyscy ze strachem w oczach myślimy o anoreksji i bulimii, ale na opowieść znajomej o kilogramie frytek, blasze ciasta i dwóch tabliczkach czekolady zjedzonych przez nią na kolację zareagujemy prędzej śmiechem niż przerażeniem. Takie zachowania postrzegamy jako niegroźne, a z biegiem czasu jako naturalne, ponieważ sami bardzo często traktujemy jedzenie i picie w kategoriach nagrody bądź kary. Mówimy sobie:


Ale siÄ™ napier***Ä™ po sesji.

Jeśli wytrzymam cały tydzień na diecie, to w nagrodę pójdę do cukierni.

Jestem do niczego i jeden kilogram w tą czy w tą niczego nie zmieni. Walić dietę, idę się nażreć.



Traktujemy jedzenie tak jakby było uniwersalnym lekarstwem. Takim, które jednym razem uśmierzy ból, a innym go wywoła. Podświadomie wierzymy, że obolałe ciało skutecznie odciągnie naszą uwagę od obolałej duszy. Stres, skopane poczucie własnej wartości, niesatysfakcjonujące relacje to tylko kropla w morzu czynników karmiących (o ironio ;) kompulsywne zachowania. Mnie też raz na jakiś czas zdarza się zajadać stresy. I chyba nigdy nie zapomnę sytuacji sprzed roku, kiedy czując presję czasu, wariowałam ze stresu. Miałam niespełna dwie godziny na naniesienie poprawek do pracy dyplomowej. Pamiętam jak dziś, że jedną ręką ocierałam łzy, a drugą łapczywie sięgałam po Lay'sy fromage. Wtedy być może nie widziałam w tym nic dziwnego, ale teraz się zastanawiam, czym do cholery pisałam na klawiaturze skoro obie ręce miałam zajęte? Hmmm. Chyba czołem ; ).

Dzisiaj jestem mÄ…drzejsza, bo bardziej Å›wiadoma swojej skÅ‚onnoÅ›ci do zajadania stresów. Nie oznacza to jednak, że zawsze z niÄ… wygrywam. Czasem emocje biorÄ… górÄ™ i….zamiast stawić czoÅ‚a problemom, chowam siÄ™ za pudeÅ‚kiem pizzy żaÅ‚osnej jakoÅ›ci. Jem, jem i jem, choć wiem, że już wystarczy, że już wiÄ™cej nie trzeba. A później koÅ„czÄ™ z kubkiem gorÄ…cej herbaty lub ziół, liczÄ…c na to, że ukoi mój obolaÅ‚y brzuch.

Czy jest jakiÅ› skuteczny sposób radzenia sobie z tego typu napadami? W moim przypadku sprawdza siÄ™… myÅ›lenie. Przypominam sobie dokÅ‚adnie swój ostatni bÄ…dź najbardziej spektakularny kompuls i przeprowadzam siÄ™ krok po kroku przez jego poszczególne etapy. Zawsze zaczyna siÄ™ od ogromnej ochoty na zjedzenie x, po którym mam siÄ™ poczuć lepiej. A wiÄ™c przemierzam kilometry i morskie mile do najbliższego spożywczaka tylko po to, by za chwilÄ™ pochÅ‚onąć pokaźnÄ… dawkÄ™ jakiegoÅ› badziewia. Kilka pierwszych kÄ™sów utwierdza mnie w przekonaniu, że to jednak nie to. No ale przecież siÄ™ teraz nie wycofam. DokoÅ„czÄ™ dzieÅ‚a, a później bÄ™dÄ™ zdychać z powodu zÅ‚ego samopoczucia. I w sumie bardziej niż brzuch zaboli mnie Å›wiadomość, że znowu przegraÅ‚am.
Analiza jakiejkolwiek sytuacji zawsze prowadzi do tego samego wniosku. To caÅ‚e pobudzenie i niemożność powstrzymania siÄ™ przed pochÅ‚oniÄ™ciem dużej iloÅ›ci, czÄ™sto niezdrowego, jedzenia rodzi siÄ™ z oczekiwaÅ„ nie majÄ…cych zwiÄ…zku z rzeczywistoÅ›ciÄ…, dlatego w przypÅ‚ywie sÅ‚aboÅ›ci warto przypomnieć sobie sytuacjÄ™, która jak na tacy pokaże nam, że kompulsywne jedzenie nie ma nic wspólnego z przyjemnoÅ›ciÄ…. Bliżej mu do wstrÄ™tu, bólu i upokorzenia. A to ostatnie, czego potrzebujemy, prawda? 
Jeżeli Wam też zdarza się zajadać stresy, koniecznie dajcie znać w komentarzach, jak z tym walczycie. Buźka!

Cześć! Minęło tyle dni od mojej poprzedniej blogowej aktywnoÅ›ci, że chyba powinnam napisać: PrzychodzÄ™ do Was z podkulonÄ… kita, pÅ‚onÄ…c ze wstydu przez mojÄ… miesiÄ™cznÄ… nieobecność. A tymczasem zamiast z podkulonÄ… wracam do Was z merdajÄ…cÄ… kitaÅ‚kÄ…. Po raz n-ty lżejsza o 25kg stresu, który cyklicznie stara siÄ™ doprowadzić mnie do mentalnej otyÅ‚oÅ›ci. Na szczęście to już za mnÄ…. Oddycham spokojniej. I znowu cieszÄ™ siÄ™ z prostych rzeczy. CelebrujÄ™ posiÅ‚ki i...wróciÅ‚am do ćwiczeÅ„ - a przynajmniej tak twierdzÄ… moje zakwasy (: Balance is back and finally, I am back. 


A skoro już piszę o rzeczach przyjemnych, to nie mogę nie wspomnieć o jednodniowej wycieczce do Wrocławia w towarzystwie TŻ-a, podczas której spełniło się moje prozaiczne marzenie - lot samolotem (: Coś mi się wydaje, że w poprzednim życiu byłam ptakiem. Szkoda, że nikt nie nagrał mojej japy podczas lotu. Dla zobrazowania - to była mina w stylu jaram się każdą chmurką i miniaturowym domkiem pode mną.


Po powrocie z wycieczki byłam pochłonięta zamykaniem spraw związanych z pracą i edukacją - typowa papierologia, która pozwoliła mi odciąć się grubą kreską od wszystkich spraw, które męczyły mnie przez ostatnie dwa miesiące. Myślę, że nie tylko ja na tym skorzystam. Wreszcie mój świat nie kręci się wokół osi ja i moje problemy. Widzę więcej i lepiej. Znowu mogę być nie tylko kompanem, ale również wsparciem.

Wsparcie Bliskich - bez niego już dawno bym sfiksowała. Ale pamiętajmy, że otuchy mogą dodawać nie tylko ludzie, ale również dobre wspomnienia i muzyka. Tak naprawdę wszystko, co sprawia, że w serduchu czujecie to przyjemne ciepło i spokój. Dlatego jeżeli z jakiś względów nie znajdujecie wsparcia w drugim człowieku, poszukajcie go gdzieś indziej - na przykład w płycie Oddycham. Tutaj możecie odsłuchać całą płytę:


W szczególności polecam kawałki: Sailing, Spragniony, Światło, Thinkin twice, List.


PozostajÄ…c w temacie muzycznym, czy wybieracie siÄ™ tego lata na jakieÅ› festiwale muzyczne? A może już byliÅ›cie? Mnie możecie spotkać jutro na Reggaelandzie ♥. Do zobaczenia!

PS. Koniecznie dajcie znać, jak Wam mijają wakacje! (:


Ósmy czerwca. To nie Dzień Matki. Nie pora więc na puste słowa, życzenia ani kwiatki. Jednak najwyższy czas dojść do sedna zagadki: za co tak kocham oczy i uśmiech mojej Matki? (Ups. Wydało się, że po zmierzchu budzi się we mnie Liber ;-)

Kocham Jej oczy za to, że nigdy nie patrzą na mnie z pogardą. Nawet wtedy, gdy jestem największym chamem i prostakiem, a słoma wprost wylewa mi się z butów.
Kocham Jej uśmiech za to, że jest szczery jak Ona sama.
Kocham Jej "ptasi" nos, który wyczuwa moje nawet najmniejsze zmartwienie.
Kocham Jej włosy, bo dzięki nim czuję się potrzebna przy comiesięcznych włosowych metamorfozach.
Kocham Jej ręce za gorącą herbatę i kanapki o 05:00 nad ranem.
Kocham Jej nogi za to, że bez względu na stopień zmęczenia zawsze niosą Ją w moją stronę.
Kocham Jej kubki smakowe, które dzielnie znoszą moje kulinarne eksperymenty.
Kocham Jej miękki, ciepły brzuch, który jest moim pierwszym i prawdopodobnie jedynym nieokredytowanym mieszkaniem (:
Kocham Jej czoło i lwią zmarszczkę na nim świadczącą o Jej dojrzałości.
Kocham Jej uszy dzielnie znoszÄ…ce moje codzienne arie i  gÅ‚upie narzekanie.
Kocham Jej serce, które jest najbardziej bezinteresownym organem na świecie.

Co za paradoks. Kocham Ją za tak wiele rzeczy, że gdybym miała teraz wymienić wszystkie, co do jednej, prawdopodobnie nie starczyłoby mi na to życia. I zamiast przypominać Jej na co dzień, jak bardzo jest ważna, milczę. I czuję się dokładnie tak samo jak kilkanaście lat temu, gdy czaiłam się za lodówką, by powiedzieć Jej, że Ją kocham. Pamiętam ten dziwny lęk mieszający się ze wstydem. Pamiętam też ulgę i niesamowitą dumę godną złotego olimpijczyka, gdy w końcu udało mi się to z siebie wydusić. Jest 00:20. Mama śpi od dobrych dwóch godzin. Mam kilka godzin żeby się odważyć (:

A Ty kiedy ostatni raz powiedziałeś swojej mamie, że ją kochasz? Dzisiaj? Wczoraj? Miesiąc temu? 5 lat temu? A może nigdy? Nigdy nie mów 'nigdy'. No chyba, że mówisz: Nigdy nie jest za późno na zmiany (:


Cześć :),
meldujÄ™, że żyjÄ™, jestem i mam siÄ™ Å›wiet...nienajgorzej ;). Od kilku tygodni jestem przygnieciona pracÄ…, która, póki co, zamiast dawać satysfakcjÄ™, daje mi po ryju. Zaciskam wiÄ™c zÄ™by, usilnie próbujÄ…c na niÄ… nie bluźnić, co, wbrew pozorom, nie jest Å‚atwym zadaniem. Na szczęście mam wokół siebie ludzi, którzy stajÄ… na gÅ‚owie, by umilić mi tÄ… gehennÄ™. Jednym z nich jest TÅ» i to wÅ‚aÅ›nie Jemu dedykujÄ™ dzisiejszy wpis ♥.

Związek to niekiedy nieustanne przeciąganie liny. Ja ciągnę w jedną, a Ty w drugą stronę. Efekt tej szamotaniny jest taki, że oboje mamy poranione dłonie. To może by tak podejść do tematu z innej strony? Zamiast się szarpać i obrzucać kontrargumentami, staniemy po tej samej stronie i ustalimy nowy splot. Taki, który satysfakcjonuje i Ciebie i mnie. Tak zwany kompromis, którego się tak bardzo boimy. No bo jak to, chcesz pozbawić mnie autonomii, a ja Ciebie wolności? Pewnie znowu chcesz, żeby Twoje było na wierzchu?

Nie, nic z tych rzeczy. Przecież udany zwiÄ…zek to nasz wspólny cel. Nie ma w nim miejsca na ja, bo to nasze wspólne podwórko. Gdy oboje to zrozumiemy, to poÅ‚owiczny sukces mamy w garÅ›ci. Druga poÅ‚owa to nasza wspólna praca. Przecież kury nie nakarmiÄ… siÄ™ same, a podjazd do domu nie odÅ›nieży. Ustalmy wiÄ™c, że w tym tygodniu to ja zajmÄ™ siÄ™ kurami, a Ty podjazdem. Albo na odwrót. A może jeszcze inaczej - zrobimy to wszystko razem. W koÅ„cu wspólne obowiÄ…zki to caÅ‚kiem przyjemna praca. A przecież wiesz, że lubiÄ™ łączyć przyjemne z pożytecznym. Zatem chÄ™tnie nawiążę z TobÄ… dÅ‚ugofalowÄ… współpracÄ™ ♥. Zanim jednak dobijemy targu, musimy sobie jedno obiecać. Nigdy nie pozwolimy na to, żeby osoby trzecie wtargnęły do naszego domu ze swoimi brudnymi buciorami. Wszystkie "dobre rady" mówiÄ…ce, jak mamy razem żyć wyrzucimy przez okno wraz z poradnikami z cyklu: Na pierwszej randce zaserwuj mu zimne parówki, jeÅ›li chcesz żeby na piÄ™tnastej piaÅ‚ z zachwytu nad Twoim przypalonym kurczakiem oraz Nie odzywaj siÄ™ do niej przez najbliższe trzy dni. No chyba nie chcesz pokazać jej, że Ci zależy?!  Ku zdziwieniu gapiów bÄ™dziemy opuszczać rolety i przycinać paluchy tych, którzy chcieliby nas ograbić z bliskoÅ›ci. DziÄ™ki temu miÄ™dzy mnÄ… a TobÄ… bÄ™dzie przepÅ‚ywać energia. Czysta, szczera i bez najmniejszych zakłóceÅ„ (:

Dzisiejszy wpis to nie tylko kartka z pamiętnika czy "wirtualny list." To również apel do Was wszystkich o to żebyście zechcieli poznać smak kompromisu, który pomaga wartościowym relacjom wzrastać i nie bawili się w emocjonalny ekshibicjonizm w sytuacjach kryzysowych. Dobre rady mają to do siebie, że są dobre, gdy się ich nie słucha (: