Jak zostałam wielką blogerką?

Autorka: 00:10 , , , , ,


Odkąd bycie blogerem stało się profesją, wielu początkujących głowi się, jak zrobić na tym hajsy. Dlatego postanowiłam wyjść wszystkim zainteresowanym naprzeciw i opowiedzieć, jak w jeden dzień zostałam wielką blogerką. Ale zanim to zrobię, pozwolę sobie na małe słowo wstępu.

Mały człowiek


Zastanawiam się, czy masz wokół siebie małych ludzi. Hmmm... chyba każdy zna chociaż jednego małego człowieka. I nie chodzi mi o ziomka "metr pięćdziesiąt w kapeluszu", tylko o kogoś, kto całą swoją energię poświęca na narzekanie, krytykowanie innych i podcinanie im skrzydełek. No wiesz, o kogoś, kto swoim brakiem ambicji zaprzepaścił tysiące pięknych marzeń, tylko dlatego, że wymagały wysiłku. A teraz zamiast nadrobić stracony czas i wziąć się do pracy, siedzi bezczynnie na swoim zapyziałym podwórku, bacznie wszystko obserwuje i  drwi z Ciebie i Twojej motywacji.

Ostatnio przydarzyło mi się coś, co w sumie nie wiem, czy było bardziej śmieszne czy może jednak żałosne. Środek tygodnia, dzień - a dokładniej poranek - jak co dzień. Poszłam pobiegać. Ale najpierw standardowo rozgrzewka na trasie. Mijałam sąsiada, więc rzuciłam szybkie "dzień dobry" i zaczęłam truchtać. Ale zaraz, zaraz. Jego odpowiedź nie zakończyła się na "dzień dobry". Bez większego skrępowania skomentował do swojego znajomego: "Taaa, bo to ta wielka blogerka he-he" (ironia - level hard). Say what? Serio czy się przesłyszałam?

Nie wiem, skąd w ludziach tyle jadu. Oh wait, wiem, ale kompletnie tego nie rozumiem. Ktoś próbuje umniejszyć moją wartość tylko dlatego, że każdego dnia się cholernie staram? Dlatego, że wstaję wcześnie rano (no dobra, ściemniam, o 09:00, hiehie), żeby pójść pobiegać przed pracą? Dlatego, że walczę ze swoimi słabościami i dzień w dzień przesuwam granice swojej wytrzymałości? Czy dlatego, że poza pracą mam zajęcie, które sprawia mi ogromną przyjemność? Zajęcie, dzięki któremu bywam w ciekawych miejscach i poznaję cudownych, ambitnych ludzi, którzy nie boją się marzyć i którzy wiedzą, do czego służą dwie nogi i dwie ręce. A może nie do pomyślenia jest to, że od kilku miesięcy codziennie budzę się z wielkim uśmiechem na twarzy i turbo energią? (z małym przerwami na bycie kołderkowym naleśnikiem ;p) Że cieszy mnie każda mała rzecz, a ja sukcesywnie dokładam sobie kolejne powody do radości?

Wielka blogerka 


Chyba nikomu nie muszę tłumaczyć, że żadna ze mnie "wielka blogerka". Myślę, że szybki rzut okiem na statystyki wystarczy ;). I nie mam z tym absolutnie żadnego problemu. Powiem więcej, nie chciałabym, żeby ludzie poznając mnie, widzieli we mnie tylko Fitkolę. W końcu to tylko mały procent tego, kim jestem i co robię. Nie jestem liczbą odsłon i unikalnych użytkowników. Nie jestem Twoim mniej lub bardziej miłym  komentarzem. Nie jestem workiem na lajki i hejty. Jestem człowiekiem z marzeniami.  

Są jednak ludzie, którym nie mieści się w głowie, że można żyć pasją, a tym bardziej się z niej utrzymywać. Że życie od 10-tego do 10-tego to nie jedyne wyjście, a wybór każdego z nas. Że życie nie kończy się na wyjściu z i do pracy. Oni nie rozumieją, że marzenia nie są po to, by je mieć, tylko po to, by je realizować dzień po dniu. I gwoli jasności, nie piszę tego wszystkiego, żeby się pochwalić ani tym bardziej pożalić, że ktoś w przypływie bólu dupy nazwał mnie "wielką blogerką". Zależy mi jedynie na tym, żebyś Ty czytając ten tekst, obiecał sobie, że nigdy się nie poddasz. Nigdy nie przestaniesz. Nawet, gdy ktoś wyśmieje Ciebie, Twoje marzenia, Twoje pasje. Proszę, nie pozwól, żeby mali ludzie odebrali Ci chęć do robienia rzeczy wielkich. 

Wiesz, po tamtych słowach przebiegłam o 3 kilometry więcej niż dnia poprzedniego. Pękła moja pierwsza 10-tka :-). I wiem, że nikt ani nic mnie nie zatrzyma. Mam głęboko w dupie sfrustrowanych ludzi, a ich zła energia spływa po mnie jak po kaczce. A nie, znowu ściemniam. Wcale nie mam ich w dupie. Są dla mnie ogromną motywacją, bo patrząc na nich, wiem, jak nie chcę żyć. Jestem bezczelnie pewna, że tak żyć nie będę. Za dwa tygodnie spełnię swoje kolejne marzenie. I pomyśleć, że ja się dopiero rozkręcam :-).

Ściskam! 

ZOBACZ TAKŻE

12 komentarze

  1. Zgadzam się ze wszystkim co tu napisałaś! Tak bardzo! Smutno mi gdy patrzę na ludzi bez pasji, którzy jedyne co potrafią to dokopać drugiemu, bo robi coś więcej. Bo próbuje, bo jest szczęśliwy. Ja zawsze podziwiam każde wychylanie się przed szereg i życie pasją. Zbyt mało ludzi ma pasję..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łatwiej kogoś pociągnąć za sobą w dół, ot tak, dla towarzystwa niż iść wymagającym szlakiem w góry. Nie trzeba się pocić i jakoś tak lżej na serduchu, gdy pomyśli się: "Ej, on(a) jest w tak samo czarnej dupie jak ja! :D" I niech sobie robią ze swoim życiem co chcą, ale wara od naszego :-).

      Usuń
  2. Znam to bardzo dobrze,jak ktoś za wszelką cenę chcę Cię sprowadzić na własne ślepe tory. I wkłada w to niejednokrotnie tyle wysiłku, że spokojnie jakieś swoje fajne pragnienie by za to spełnił. Walczyć do upadłego i basta!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak jest! :D Całą energię wkładamy w to, co dobre i piękne! :D High 5!

      Usuń
    2. A co najbardziej uważam za chore to to, że większość ludzi staje Ci się bliższa jeśli dzielisz się z nimi swoimi porażkami albo problemami 😭 gdy opowiadasz o pasji, planach czy sukcesach patrzą na Ciebie jak na odmieńca z jakąś irracjonalną nieufnością 😡

      Usuń
    3. Prawdziwych przyjaciół nie poznaje się w biedzie. Ich poznaje się po tym, jak reagują na Twoje sukcesy, na Twoje szczęście ;).

      Usuń
  3. Mieszkam w małym mieście i mimo, iż raczej unikam ludzi to wszyscy wędzą o mnie wiele i mają własne o mnie historie, godne napisania książki :) Bo to jest tak, lubię się starać,działać, wiem czego chcę.. ale im bardziej jestem zaradna tym gorzej odbiera to otoczenie. Inni po postu uwielbiają dopiec ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A niech napiszą te książki i odpalą Ci duży % od sprzedaży hahaha :D. Nooo, Ty to musisz być ekstremalnie wkurzającym przypadkiem - stanowczo za dużo w Tobie fajnych rzeczy :*.

      Usuń
  4. Dla mnie odsłony i ogólnie statystyki nie są wszystkim. Fajnie jest zarobić na swojej pasji, pewnie super by było poczuć się przez chwilę "wielką blogerką", ale dla mnie założenie bloga miało inny cel. Sądzę, że takich osób jest więcej. Ważne, żeby swojego głównego celu z oczu nie stracić. Też nie chcę być tylko blogerem, bo tak jak mówisz - przede wszystkim jesteśmy ludźmi. Dla mnie blogowanie miało być przygodą i takie jest. Dzięki blogowaniu wiele soę w moim życiu zmieniło, poznałam fantastycznych ludzi. A Ty jesteś świetna, uwielbiam oglądać Cię na insta. Twój uśmiech i energia dodają mi powera. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że nie jestem odosobniona w swoich poglądach! :D Kurcze, a ja właśnie mam wrażenie, że coraz częściej zakłada się bloga nie z pasji, a z podejścia czysto "byznesowego". Kiedyś pisało się z serducha, a teraz z SEO hahaha :-D. Uważam, że robienie na tym hajsów jest mega fajne, ale dobrze, gdyby to wszystko wypływało z serducha - takie przyjemne z pożytecznym :-). Justyna, jesteś dla mnie przekochana! Wielkie dzięki i jeszcze większy uśmiech lecą do Ciebie za te słowa! :) Obiecuję, że wciąż będzie pozytywnie i z powerem :). Buziaki :*.

      Usuń
  5. Takich ludzi trzeba mieć po prostu w dupie :)) staram się otaczać tylko ludzmi, którzy idą albo w tym samym tempie co ja...albo radzą sobie jeszcze lepiej! :) następnym razem powiedz mu, że nie jesteś tylko wielką blogerką, ale jeszcze w dodatku słynną i w następnym tygodniu podpisujesz kontrakt życia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj wielką dupę trzeba mieć, naprawdę wielką żeby ich wszystkich pomieścić :D. "Z kim przestajesz, takim się stajesz", dlatego też uciekam od takich typów! ;p Piąteczka! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz!:-)