Po raz kolejny piątek to najlepszy moment na powrót do tego, co kocham najbardziej. Mam tu na myśli ramiona, w których już dzisiaj będę mogła się zanurzyć i Was, moje Drogie! :) Tęskniłam!
Tymczasem rzewne teksty odkładam na bok i zabieram się za nadrabianie zaległości w moim ogródku - Kosmetycznej Studni i odwiedzanie Waszych działek! :D

Mam nadzieję, że dobrze pamiętacie moją paznokciową historię - KLIK. W ramach przypomnienia załączam zdjęcie ukazujące ich kondycję i długość w sierpniu:



Jak widzicie, moja płytka ma typowo okrągły kształt. Oznacza to, że warunkiem optycznego wyszczuplenia paznokci jest ich megazapuszczenie i spiłowanie na kształt migdała.

Miałam w planach kurację siemieniem lnianym i wzmacniającym base coatem Nail Tek Foundation II z zawartością formaldehydu. Ostatecznie ograniczyłam się do siemienia lnianego, gdyż już po 2 tygodniach jego stosowania widziałam pierwsze efekty ;). Piłam siemię codziennie przez 1 miesiąc, zalewając 2 łyżki ziarenek letnią wodą i odstawiając magiczny napój na kilkanaście godzin do lodówki. Podczas zalania siemienia chłodną wodą zachodzi trujący proces- cyjanogeneza. Pomimo tego, zdecydowałam się właśnie na taki sposób przygotowywania, sugerując się opinią Blondhaircare, która zasięgnęła porady u farmaceuty ;). 2 łyżeczki siemienia przygotowane w ten sposób nie powinny zaszkodzić zdrowiu.


Swoją kurację uskuteczniłam 2-tygodniowym olejowaniem paznokci olejem arganowym:


Stan moich paznokci w październiku:


Jak widać, udało mi się zapuścić paznokcie do pokaźnej długości, dzięki czemu płytka się optycznie wydłużyła. Dzięki duetowi siemię lniane + olej arganowy moje paznokcie przestały się rozdwajać! :) W ciągu ostatnich 2 tygodni zaniedbałam całą kurację, a to wszystko za sprawą notorycznego chorowania, które pozbawiło mnie chęci na cokolwiek. Na dzień dzisiejszy postanawiam poprawę = pokornie wracam do magicznych, brązowych ziarenek i olejowania :).

Ściskam :-),
wulkan_energii
Zgodnie z zapowiedzią zmian w pielęgnacji włosów, przedstawiam Wam moich wrześniowych towarzyszy ;).

Mycie

 

Zdecydowanie prym wiódł szampon Love2mix Organic z efektem laminowania. Osoby, które przeoczyły jego recenzję odsyłam do : KLIK . 



Kilkakrotnie sięgnęłam również po szampon Love2mix stymulujący wzrost, którego recenzja powinna się pojawić jeszcze w tym miesiącu ;).

 

 Pojedynczego użycia doświadczyła zaś aloesowa Equilibra, co do której mam mieszane uczucia.

Odżywianie/olejowanie
Tak jak wcześniej wspominałam, kilka razy w ramach eksperymentu nie aplikowałam po myciu szamponami Love2mix żadnych masek/odżywek. Mimo tego, włosy prezentowały się bardzo dobrze ;). W pozostałe dni stosowałam naprzemiennie aloesową odżywkę Alttera oraz Garnier Awokado i Masło Shea.

 

 Kilkakrotnie olejowałam włosy olejem arganowym oraz rycynowym, którego odporność na zmywanie doprowadzała mnie do szewskiej pasji ;). 


Co więcej, kilka razy z powodu braku czasu/lenistwa/ciekawości (właściwe podkreślić ;p) sięgnęłam po dwufazową odżywkę bez spłukiwania Biovax NutriQuick do włosów słabych ze skłonnością do wypadania. Odżywka bardzo słabo się spisywała :(.

Czesanie

 

Niezmiennie: dziczek, dziczek, dziczek :).

Wcieranie
Wstyd i hańba = wcierania brak :<.

Zabezpieczanie


Starałam się (!) regularnie zabezpieczać końcówki silikonowym serum wzmacniającym A+E L'Biotica.

Suplementacja
Siemię lniane x100 ;) (choć bywały dni, w których regularność kulała ;))

W ramach małego przypomnienia:
Problemy, z jakimi moje włosy borykały się w lipcu i sierpniu:
- podrażniony skalp
- przesuszenie
- brak objętości, czyli tzw.,,przyklap''
- odwieczne kołtuny

 Moje włosy we wrześniu
We wrześniu przy pomocy szamponu Love2mix z efektem laminowania uporałam się z podrażnioną, swędzącą skórą głowy. Organiczne szampony zapewniały moim włosom miękkość. Jak to w życiu włosomaniaczki bywa, nie mogło zabraknąć Bad Hair Days - głównie za sprawą dwufazowej odżywki Biovax oraz oleju rycynowego, który pomimo podwójnego zmywania uczepił się moich włosów jak rzep psiego ogona, dzięki czemu wyglądałam jakbym dopiero co wyszła z pierwszego tłoczenia hahaha :D. Skłonność do plątania została ograniczona do minimum. Pomimo dobrze dobranej pielęgnacji, moje końcówki błagają o podcięcie, a nożyczek wciąż brak :<.

A jak się miewają Wasze włosiska?:-)
Ściskam :),
wulkan_energii
Znalezienie odpowiedniego produktu do oczyszczania wymagającej skóry twarzy to nie lada wyzwanie, dlatego, żeby choć trochę Wam pomóc, przygotowałam recenzję savon noir, czyli czarnego mydła - naturalnego produktu, który ma szansę zachwycić zwolenniczki dogłębnego oczyszczania twarzy :). Savon noir to roślinne mydło na bazie czarnych oliwek, z dodatkiem oleju arganowego/laurowego. Ze względu na wysoką zawartość witaminy E wykazuje silne działanie przeciwzmarszczkowe.


Savon noir dostałam od TŻ-a :*, więc nie orientuję się co do ceny ani dostępności produktów tej konkretnej firmy. Czarne mydło kosztuje przeciętnie 10-15zł/100g, przy czym zazwyczaj dostaniemy je w większej objętości: 150-300g. Można zakupić je przede wszystkim w sklepach stacjonarnych i internetowych z naturalnymi kosmetykami.

Pojemność: 200g

Wydajność: niesamowicie wysoka! :)
Konsystencja: przypomina rozrzedzony smar w zielono-złotym kolorze ;)


Zapach: intensywny i naturalny. Osobiście w pełni go akceptuję, ale wiem, że wiele osób na niego narzeka. A czego tu się spodziewać po naturalnym produkcie? Zapachu chemicznej pomarańczy?;p

Działanie: Savon noir to produkt przeznaczony do dogłębnego oczyszczania skóry i muszę przyznać, że w tej roli spisuje się znakomicie.Twarz po umyciu czarnym mydłem dosłownie skrzypi z czystości. Jest zmatowiona i ściągnięta, ale nie na tyle, by wywoływać znaczący dyskomfort. Gdyby jednak tak się stało, wystarczy nałożyć nawilżający krem, który zniweluje nieprzyjemne uczucie. W trakcie używania mydła nie doświadczyłam wysypu. Na temat jego długofalowego działania jest mi ciężko się wypowiedzieć, gdyż jestem w trakcie kuracji Acnedermem, który ma na celu doprowadzenie mojej skóry do porządku. Co do wydajności czarnego mydła, wystarczy zaledwie odrobina do dokładnego pokrycia twarzy, dzięki czemu jest to bardzo ekonomiczny zakup :).Savon noir nie pieni się jak inne mydła. Po roztarciu w dłoniach uzyskuje ono konsystencję delikatnej emulsji. Czarne mydło pełni również rolę peelingu enzymatycznego (odpowiedniego również dla wrażliwych, problematycznych cer). Oznacza to, że złuszcza, a w konsekwencji wygładza naskórek.  Wszystkim niezdecydowanym polecam zakup savon noir ;). To naprawdę dobra alternatywa dla drogeryjnych ,,czyścików''.

Ściskam :),
wulkan_energii
 Witajcie! :)
Wyruszanie o świcie i wracanie do domu o zmierzchu ewidentnie dają mi się we znaki. 17 godzin poza domem to stanowczo zbyt dużo. Na szczęście jest środa - moje wybawienie, chwila na złapanie oddechu i podreperowanie zdrowia, które w ostatnim czasie szwankuje zbyt często. Wolny dzień to również najlepsza okazja do aktywnego blogowania, dlatego już bez zbędnego gadania zapraszam do przeczytania recenzji kojącego żelu do higieny intymnej Flos-lek ;).


Cena regularna: ok.13-14zł
Dostępność: apteki, allegro
Pojemność: 200ml
Zapewnia producenta: Delikatny żel do higieny intymnej. Zawiera ekstrakt z mydlnicy o własnościach myjących oraz ekstrakt z rumianku o działaniu antyseptycznym, uspokajającym i przyspieszającym gojenie. Wzbogacony o prebiotyk, który odnawia naturalną florę bakteryjną, stymuluje rozwój bakterii przyjaznych skórze, a hamuje rozwój bakterii i grzybów chorobotwórczych. Stosowany regularnie zapewnia komfort i wspomaga leczenie infekcji, przyspiesza regenerację drobnych uszkodzeń, otarć i odparzeń. Dzięki zachowaniu lekko kwaśnego odczynu pH zapewnia fizjologicznie prawidłowy stan skóry i śluzówki miejsc intymnych. 
 Łagodnie myje, neutralizuje przykry zapach, zapewnia wielogodzinne uczucie czystości i świeżości, nie wysusza śluzówki i skóry w obrębie miejsc intymnych (100% testujących).

Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Coco- Glucoside, Glyceryl Oleate, Glycerin, PEG-120 Methyl Glucose Dioleate, Inulin, Alpha-Glucan Oligosaccharide, Propylene Glycol, Saponaria Officinalis Leaf/Root Extract, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Panthenol, Butylene Glycol, Chamomilla Recutita Flower Extract, Bisabolol, Lactic Acid, Sodium Chloride, Parfum, Polysorbate 20, Disodium EDTA, Butylphenyl Methylpropional, Hexyl Cinnamal

Wydajność: wysoka (średni stopień pienienia)
Konsystencja: rzadka
Zapach: delikatny, słabo wyczuwalny
Działanie: Przyznam szczerze, że ciężko recenzować tego typu produkty, zwłaszcza gdy ma się wobec nich niewielkie (a może wielkie ?;)) wymagania. Dla mnie liczy się zapewnienie komfortu, uczucia czystości oraz niewywoływanie podrażnień przez preparaty do higieny intymnej.Flos-lekowy żel spełnia te 3 podstawowe wymagania. Produkt posiada delikatny, ledwie wyczuwalny zapach oraz średni stopień pienienia. Nie wywołuje nieprzyjemnego uczucia pieczenia ani przesuszenia  skóry okolic intymnych. Na szczęście nie borykam się z infekcjami intymnymi, dlatego nie jestem w stanie stwierdzić, czy produkt rzeczywiście wspomaga ich leczenie. Podsumowując, jest to dobry produkt w przystępnej (choć nie konkurencyjnej) cenie. Bardzo chętnie skonfrontowałabym go ze słynnym Lactacydem.

Ściskam :),
wulkan_energii
Zastanawiałam się, czy szampon za 18zł może dołączyć do zacnego grona Cheap'n'good. Po chwili namysłu stwierdzam, że skoro produkt bije na głowę swoich szamponowych kolegów, dobrze sprawdza się w roli 2w1 ( nie wymaga późniejszego użycia odżywki/maski), ma pojemność 360ml (podczas gdy np. Alterra o pojemności 250ml kosztuje w cenie regularnej prawie 10zł), oraz kosztuje poniżej 20zł  jak najbardziej zasługuje na tytuł : Dobry & tani :).
Jeżeli chcecie się dowiedzieć, o jakim produkcie mowa, zapraszam do przeczytania recenzji :).



Cena regularna: ok. 18zł
Cena promocyjna: w przypadku megapromocji - 12,90zł :)
Dostępność: sklepy stacjonarne i internetowe z rosyjskimi kosmetykami, allegro
Pojemność: 360ml
Zapewnia producenta: Szampon wzbogacony organicznym ekstraktem z mango i organicznym olejem z awokado regularnie stosowany sprawia, że włosy staja się gładkie, lśniące i jedwabiste. Intensywnie odżywia i odbudowuje silnie zniszczone włosy, chroni je przed łamliwością i rozdwajaniem końcówek. Tworząc na włosach warstwę ochronną daje efekt laminowania, wygładza, uszczelnia i ułatwia rozczesywanie włosów. Szampon nadaje się do częstego stosowania. Zawiera certyfikowane składniki organiczne.Nie zawiera SLS, parabenów, olejów mineralnych, ftalanów, glikoli, lanoliny. Posiada unikalny efekt laminowania włosów; tworzy na włosach warstwę ochronną dzięki czemu włosy stają się grubsze, nabierają zdrowego wyglądu i blasku.

 Skład: Aqua with infusions of Organic Mangifera Indica (Mango) Fruit Extract (organiczny ekstrakt mango), Organic Persea Gratissima (Avocado) Oil (organiczny olej z avocado), Cocamidopropyl Betaine, Lauryl Glucoside, Sodium Cocoyl Glutamate, Glycol Distearate, Bis (C13-15 Alkoxy), PG-Amodimethicone, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Hydrolyzed Wheat Protein, Hydrolyzed Rice Protein, Benzyl Alcohol, Sodium Chloride, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Parfum, Citric Acid, Lycopene.

Analiza składu:  
 • Organiczny Ekstrakt Mango (Organic Mangifera Indica Fruit Extract)- miąższ mango bogaty jest w karoten oraz witaminy z grupy B, a także witaminy A, C, PP, E, natomiast nasiona bogate są w oleje o wysokiej zawartości wielonasyconych kwasów tłuszczowych. Bardzo dobrze nawilża skórę i włosy, odżywia i regeneruje, łagodzi podrażnienia i łuszczenie, chroni włosy przed niekorzystnym wpływem środowiska. Poprawia wzrost włosów, wygładza ich uszkodzoną strukturę, wzmacnia cebulki
• Organiczny Olej z Avocado (Organic Persea Gratissima Oil)- jest bardzo ceniony ze względu na dużą zawartość nienasyconych kwasów tłuszczowych, które odżywiają skórę i włosy oraz hamują parowanie wody, aminokwasów i protein. Nazywany olejem siedmiu witamin : A, B, D, E, H, K, PP.  Bardzo dobrze nawilża włosy, zmiękcza je, regeneruje, wygładza oraz chroni przed szkodliwym działaniem środowiska
• Hydrolizowane Proteiny Pszenicy (Hydrolyzed Wheat Protein)- zawierają bogactwo kwasów tłuszczowych, witaminę E, minerały. Nawilżają wygładzają i zmiękczają  włosy, dodają im objętości, zmniejszają porowatość włosów,
• Hydrolizowane Proteiny Ryżu (Hydrolyzed Rice Protein)- składają się głównie z aminokwasów, peptydów oraz białek, zawierają znaczne ilości nienasyconych kwasów tłuszczowych, które zapobiegają powstawaniu chorób skóry i łupieżu. Posiadają właściwości antystatyczne, nawilżające, zmiękczające i wygładzające, przyspieszają proces regeneracji uszkodzonych włosów.
   
Wydajność: wysoka
Konsystencja: rzadka, ale nie na tyle, by ,,uciekać'' z dłoni
Zapach: tropikalny, bez wyczuwalnej chemicznej nuty :)
Działanie: Szczerze mówiąc, obawiałam się niskiej wydajności tego szamponu. Zupełnie niepotrzebnie - w metodzie kubeczkowej pieni się jak szalony, dzięki czemu ,,rośnie'' w oczach ;). Naturalny, tropikalny zapach sprawia, że korzystanie z tego produktu to czysta przyjemność :). W ramach eksperymentu kilkakrotnie użyłam go w wersji solo, tj bez późniejszej aplikacji odżywki/maski. W przypadku dotychczas mi znanych szamponu kończyło się to efektem suchych, sztywnych i nieprzyjemnych w dotyku włosów. A jak było tym razem? Włosy były nawilżone,miłe w dotyku, sypkie, nie puszyły się. Zaobserwowałam również dociążenie włosów (nie mylić z obciążeniem ;)). Po użyciu tego szamponu włosy nie mają skłonności do strączkowania się i jest ich optycznie więcej!:) Jest to jedyny produkt myjący, który poradził sobie z nieprzyjemnym uczuciem ściągnięcia skóry głowy oraz jej swędzeniem wywołanym pojedynczymi zmianami chorobowymi. Szampon nie wzmaga przetłuszczania się włosów, a wręcz trochę przedłuża ich świeżość. Moje włosy wyglądają świetnie przez 1,5 dnia. Co więcej, po użyciu tego szamponu włosy nie są splątane, można je spokojnie rozczesać. Co do zapewnienia producenta o  ochronie włosów przed łamliwością i rozdwajaniem końcówek, będę w stanie to ocenić dopiero po skróceniu rozdwojonych włosów ;). Bez wątpienia jest to moje szamponowe odkrycie, któremu pozostanę wierna ;). Jeśli napotkam promocję na szampony Love2mix, od razu zamówię całą ciężarówkę :).

Ściskam :),
wulkan_energii
Po niezbyt pochlebnej recenzji żelu Original Source Orange&Liquorice ( klik)  nadszedł czas na recenzję bardzo dobrej jakości myjadła  :).


Cena regularna: ok. 4,99zł
Dostępność: drogerie i supermarkety
Pojemność: 400ml
Zapewnia producenta: Hipoalergiczny żel pod prysznic zawiera naturalne prebiotyki, które odbudowują i wzmacniają korzystną dla człowieka florę bakteryjną. Wspomaga ona ochronę skóry przed chorobotwórczymi mikroorganizmami, podrażnieniami, starzeniem oraz utratą wilgotności.

 Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Glycerin, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Chloride, Inulin, Laureth-7 Citrate, Coco Glucoside, Glyceryl Oleate, Sodium PEG-7 Olive Oil Carboxylate, Parfum, Hexyl Cinnamal, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, Limonene, Styrene/Acrylates Copolymer, Sodium Astrocaryum Murumuruate, Propylene Glycol, Ficus Carica Extract, Iris Florentina Root Extract, Glyceryl Stearate, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Citric Acid, Tetrasodium EDTA, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone

Wydajność: bardzo wysoka
Konsystencja: rzadka, ale nie na tyle, by ,,uciekać'' z dłoni
Zapach: słodki, nienachalny,a z pewnością nie typowo chemiczny
Działanie:  Przyjemny, otulający ciepłem zapach bez wątpienia umila codzienny prysznic ;). Ze względu na swoją rzadką, a jednocześnie nielejącą konsystencję oraz wysoki stopień pienienia żel na długo zagości w zaciszu naszej łazienki. Na jego ekonomiczność wpływa również niska w stosunku do pojemności (400ml) cena: 4,99zł. Produkt nie powoduje podrażnień ani nieprzyjemnego uczucia ściągniętej skóry. Przyjemny zapach (nie)stety nie utrzymuje się na skórze, dzięki czemu możemy swobodnie sięgać po inne, bardziej aromatyczne produkty do ciała bez obawy, że na naszej skórze powstanie zapachowy miszmasz ;). Żel w 100% spełnia swoje zadanie. Z chęcią do niego wrócę!:)

Znacie się z żelami Apart?:)  Chętnie poznam Wasze opinie na ich temat ;).

Ściskam :),
wulkan_energii
Zdjęcie 

Przychodzę do Was z pytaniem, czy któraś z Was wybiera się na szwajcarską edycję Warsaw Fashion Weekend? :) Proszę, dajcie znać w komentarzach, gdyż nie chcę być tam samotną duszyczką ;).

Ściskam :),
wulkan_energii