Dzisiejszy nieco pospieszny poranek sprawił, że nie miałam czasu na spokojne przygotowanie i zjedzenie śniadania. I jestem pewna, że Tobie też raz na jakiś czas zdarza się zacząć dzień na wariackich papierach. Co wtedy robisz? Idziesz do pracy lub szkoły na głodniaka? A może wpadasz z prędkością światła do pobliskiej piekarni, by po chwili wyjść z niej z pokaźnym naręczem drożdżówek? Żadna z opcji nie wydaje się zbyt korzystna ani dla zdrowia ani dla Twojej figury. Dlatego chcę Ci przedstawić bardzo prostą, szybką i przede wszystkim zdrową opcję śniadaniową, którą jest orzechowo-kakaowy koktajl na bazie mleka :-).


SkÅ‚adniki 
(3 porcje)
  • 3 szklanki schÅ‚odzonego mleka
  • 3 spore, dojrzaÅ‚e banany
  • 4 Å‚yżki masÅ‚a orzechowego (polecam wersjÄ™ crunchy :)
  • 2 Å‚yżki kakao o obniżonej zawartoÅ›ci tÅ‚uszczu

 Przygotowanie 

Obierz banany i pokrój w plasterki. Dodaj pozostaÅ‚e skÅ‚adniki i zblenduj na gÅ‚adkÄ… masÄ™. Banalnie proste, prawda? :-) Wypracowane przeze mnie proporcje sprawiajÄ…, że smak banana, którego nie jestem najwiÄ™kszÄ… fankÄ…, nie jest dominujÄ…cy. W koktajlu króluje kakaowa nuta, a przyjemnie chrupiÄ…ce czÄ…stki gwarantujÄ… orgazm kubków smakowych ;-). SchÅ‚odzone mleko sprawia, że koktajl idealnie sprawdza siÄ™ w letnie upaÅ‚y, a połączenie banana i masÅ‚a orzechowego stanowi odżywczÄ… bombÄ™, dziÄ™ki której zapomnisz o gÅ‚odzie na dÅ‚użej niż 5 minut :-). 

I choć życzę Ci samych spokojnych, wręcz leniwych poranków, mam nadzieję, że wypróbujesz mój przepis na FIT koktajl orzechowo-kakaowy na bazie mleka. A jak już to zrobisz, koniecznie daj znać, czy Ci smakował :-).



Åšciskam!

Zdarzyło Ci się kiedyś położyć spać na głodniaka? Jeżeli tak, to bardzo możliwe, że przyśniło Ci się wtedy jakieś przepyszne śniadanie, na myśl o którym Twoje ślinianki zatańczyły breaka ;-). Bardzo możliwe, że były to kanapki na wiejskim, jeszcze ciepłym chlebie z aromatycznym pasztetem i ogórkiem małosolnym. I wszystko byłoby cudownie, gdybyś w którymś momencie nie przypomniała sobie, że to tylko sen. A więc budzisz się, a po kilku minutach na Twoim talerzu ląduje wątpliwej jakości chleb z supermarketu posmarowany pasztetem "Dziadunia", który zawiera całe 30% mięsa. No nie masz wyjścia, żeby dopełnić dzieła, musisz posmarować swoją śniadaniową tablicę Mendelejewa duuużą ilością ketchupu. I voilà. Śniadanie podano do stołu.

Halo, halo, wcale nie musi tak być! Nie, ja wcale nie namawiam CiÄ™ do zaÅ‚ożenia wÅ‚asnej piekarni i wypiekania chleba o 04:00 nad ranem. Chociaż...to wcale nie taki gÅ‚upi pomysÅ‚ ;-). A tak poważnie, zanim czmychniesz  po jakiÅ› fajny żytni chlebek, zadbaj o to, żebyÅ› miaÅ‚a czym go posmarować. I żeby to nie byÅ‚ serek topiony ani pasztet ze sÅ‚oika :D. Oops, Å›niadaniowe opcje siÄ™ skoÅ„czyÅ‚y? Spokojnie, wÅ‚aÅ›nie zmierzam Ci na ratunek! 

Zatem poznaj mój prosty przepis na wegaÅ„ski pasztet z pieczarek. I zanim zaczniesz siÄ™ krzywić, że jest bezmiÄ™sny, a Twoje brwi  na widok sÅ‚owa "pieczarki" uniosÄ…  siÄ™ tak wysoko, że nie siÄ™gniesz ich nawet na palcach, wypróbuj ten przepis :).


SkÅ‚adniki 
  • 500g pieczarek
  • 2,5 szklanki ugotowanej kaszy jaglanej (1 czubata szklanka surowej kaszy)
  • 1 zÄ…bek polskiego (!) czosnku
  • olej do smażenia pieczarek + 5 Å‚yżek oleju do pasztetu
  • 2 Å‚yżki sosu sojowego
  • 1/4 Å‚yżeczki chilli
  • 1/2 Å‚yżeczki majeranku
  • 1/2 Å‚yżeczki tymianku
  • sól, pieprz wg uznania 


Przygotowanie 
DokÅ‚adnie umyj pieczarki i pokrój w plasterki. Pieczarki smaż na oleju przez kilka minut. NastÄ™pnie dodaj do nich zÄ…bek czosnku przeciÅ›niÄ™ty przez praskÄ™ i smaż jeszcze przez chwilÄ™, tak aby pieczarki przeszÅ‚y aromatem czosnku. NastÄ™pnie połącz usmażone pieczarki z ugotowanÄ… kaszÄ… oraz resztÄ… skÅ‚adników i zblenduj na gÅ‚adkÄ… masÄ™. Wysmaruj keksówkÄ™ olejem i posyp buÅ‚kÄ… tartÄ…. Wlej pasztet do keksówki i piecz przez ok. 50 minut w 200 stopniach.  Odstaw pasztet do ostygniÄ™cia na ok.8h. DziÄ™ki temu bÄ™dzie trzymaÅ‚ formÄ™ :-). Pasztet  jest bardzo delikatny, dlatego krój go w dość szerokie plastry lub smaruj nim kanapki :-).

Jeżeli wciąż zastanawiasz się, czy wypróbować ten prosty przepis na wegański pasztet z pieczarek, niech przekona Cię fakt, że zajadają się nim nawet najwięksi mięsożercy ;).


Åšciskam! ♥


Dzisiejszy wpis chyba powinnam zacząć słowami: It's been so long, Honey... Bo z blogowaniem jest jak z byciem w związku. Nad jednym i drugim trzeba pracować. Ale nie tak z doskoku, tylko regularnie. W przeciwnym razie robi się jakaś dziwna pustka, która sprawia, że na usta ciśnie się pytanie: Czy my się w ogóle znamy?

A skoro już o znajomości mowa, to tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono. Ja w ostatnim czasie dowiedziałam się o sobie zanadto. Zanim jednak podzielę się z Tobą tajemną wiedzą na swój temat, pozwól, że zarysuję Ci, co działo się u mnie w ostatnim czasie. Od dobrych (o, ironio!) kilku miesięcy żyję w ciągłym stresie. Papierologia i niesłowność osób na uczelni, problemy rodzinne i osobiste - istna kula śnieżna, która rosła w zastraszającym tempie, choć pogoda za oknem zdawała się mówić, że to niemożliwe.

Nic dziwnego, że to odchorowałam - dosłownie i w przenośni. Odezwały się moje stare problemy zdrowotne. Poziom życiowej energii sięgnął dna i wcale nie miał ochoty się od niego odbić. Zaczęły mi bardziej wypadać włosy, a 12-godzinny sen nie przynosił ukojenia. Gdzieś po drodze zgubiłam kontrolę nad jedzeniem, dlatego dzisiaj budzę się z nieco większym brzuszkiem. Ale co gorsza, całkowicie straciłam motywację i wiarę w siebie. A słyszane po raz pięćdziesiąty ósmy słowa: Nie poddawaj się! brzmiały jak gderanie papugi, w którą masz ochotę pieprznąć pilotem od telewizora, by wreszcie zamknęła dziób.

To wszystko sprawiÅ‚o, że dowiedziaÅ‚am siÄ™ czegoÅ› na swój temat. Choć mam już prawie 24 lata, wiele rzeczy wciąż mnie przerasta. I gdy pojawiajÄ… siÄ™ naprawdÄ™ poważne problemy, w pierwszej chwili mam ochotÄ™ zakopać siÄ™ pod koÅ‚drÄ… i nigdy z niej nie wychodzić. Później oczywiÅ›cie siÄ™ z niej wynurzam, ale zazwyczaj dziaÅ‚am w stresie. Jest on na tyle silny, że zamiast motywować, skutecznie wiąże mi rÄ™ce i sprawia, że nie jestem w stanie sprawnie dziaÅ‚ać. Wtedy po prostu odbijam siÄ™ od Å›cian. KoÅ„czy siÄ™ to mnóstwem siniaków i poczuciem beznadziejnoÅ›ci. Dlatego moim celem na najbliższe tygodnie, miesiÄ…ce bÄ…dź lata jest wypracowanie w sobie spokoju, który pozwoli mi zapanować nad stresem. DziÄ™ki temu bÄ™dÄ™ nie tylko zdrowsza, ale również bardziej skuteczna w sytuacji, gdy spadnie na mnie deszcz problemów. 

I choć ciÄ…gnÄ…ce siÄ™ za mnÄ… od dÅ‚uższego czasu deszczowe chmury wciąż nie zniknęły z mojego pola widzenia, czujÄ™ siÄ™ lepiej. Obiektywnie oceniajÄ…c, nie ubyÅ‚o mi problemów ani nie staÅ‚y siÄ™ one bardziej bÅ‚ahe. Jedyne, co siÄ™ zmieniÅ‚o to moje podejÅ›cie. CoÅ› w stylu: Mam wywalone mode on. Ale to nie taka typowa obojÄ™tność, która sprawia, że jesteÅ› rozmemÅ‚anÄ…, bezksztaÅ‚tnÄ… kluchÄ…, która kompletnie nie wie, czego chce. Ja bardzo dobrze wiem, czego chcÄ™. Potrzeba mi wypoczynku i peÅ‚nego relaksu. BaÅ‚tyckiego piasku i szumu fal, rowerowych wycieczek, zapachu grilla, schÅ‚odzonego piwa wypitego na plaży, koncertów reggae. Po prostu beztroskich chwil spÄ™dzonych u boku Najbliższych.  

I absolutnie nie wynika to z mojego lenistwa, choć i tego stanu siÄ™ nie wstydzÄ™ ;). Po prostu przyszedÅ‚ taki moment, w którym dla swojego dobra musiaÅ‚am powiedzieć stop. Dlatego zamiast być kłębkiem nerwów, relaksujÄ™ siÄ™ i prowadzÄ™ dziaÅ‚ania naprawcze (wczorajsza wizyta u lekarza zakoÅ„czyÅ‚a siÄ™ skierowaniem na badanie krwi oraz skierowaniem do specjalisty, na wizytÄ™ u którego mam czekać kwartaÅ‚, aha, jasne ;). Jest to również czas, kiedy nadrabiam filmowe oraz książkowe zalegÅ‚oÅ›ci. Dlatego bÄ™dÄ™ bardzo wdziÄ™czna, jeżeli zechcesz mi coÅ› polecić w komentarzu :). Uwielbiam dramaty, komedie romantyczne, książki psychologiczne, motywacyjne i...niekoniecznie szczęśliwe zakoÅ„czenia, które sprawiajÄ…, że rozkminiam nad życiem przez kolejne kilka dni.   

Drogi Czytelniku, strasznie za Tobą tęskniłam, a teraz pisząc ten tekst, zastanawiam się, czy jeszcze zdarza Ci się tu zaglądać? Jeżeli tak, to koniecznie daj mi znać, co u Ciebie słychać? I oczywiście nie zapomnij mi polecić swojego filmowego/książkowego odkrycia ostatnich miesięcy :).

Ściskam Cię serdecznie, mając nadzieję, że zarówno Ty jak i ja zmierzamy w stronę słońca ! :)


Na pewno sÅ‚yszaÅ‚aÅ› o nim przynajmniej raz. Ba, jestem pewna, że sÅ‚yszaÅ‚aÅ› jego gÅ‚os - choćby przez uÅ‚amek sekundy. I być może na jego widok powiedziaÅ‚aÅ› sobie w myÅ›lach: Bożeee, kolejny pajac... Spoko. To tak naprawdÄ™ nie ma żadnego znaczenia, bo  bez wzglÄ™du na to, czy Twojemu gustowi muzycznemu bliżej do Freddiego Mercurego czy Zenka Martyniuka z zespoÅ‚u Akcent, czy wolisz modowe bezpieczeÅ„stwo czy bycie kolorowym ptakiem, to jest to osoba, od której możesz siÄ™ wiele nauczyć. O kim mowa? O Michale Szpaku, oczywiÅ›cie. Zapraszam do lektury.


1. Prawdziwa klasa

Być może nie jesteś na bieżąco z okołoeurowizyjnymi wydarzeniami, więc pozwól, że Ci nakreślę sytuację, jaka wydarzyła się bezpośrednio po polskich eliminacjach do tegorocznej Eurowizji. Choć w konkursie wzięło udział 9 artystów, za czarne konie uważano dwie osoby - Edytę Górniak i Margaret. Przewidywania minęły się z rzeczywistością - wygrał Michał. I wtedy się zaczęło prawdziwe show. "Wielkie przegrane" zostały poproszone o skomentowanie całej sytuacji. Jedyne zdanie, jakie utknęło mi w pamięci to komentarz pani Górniak, która stwierdziła, że nie spodziewała się, że wygra - no jak mu tam- Michał Szpak. Nie wnikam, czy to celowa złośliwość czy przykrótka pamięć. W każdym razie zabrzmiało to jak niemała zniewaga i idealny pretekst to wszczęcia tzw. gównoburzy typowej dla naszego showbiznesu. Jednak Szpak pozostawił to bez komentarza. Powiem więcej - zapytany w późniejszym czasie, jakie to uczucie zmierzyć się z "divą", odpowiedział, że bardzo cieszy się, że było mu dane stanąć na jednej scenie z osobą, którą bardzo sobie ceni. To się nazywa klasa. Pani Edyto, odsyłam na korepetycje z kultury osobistej. Na naukę nigdy nie jest za późno.


2. Å»ycie bez maski 

Na pewno jest jakaś rzecz w Twoim życiu, o której kiedyś marzyłaś i która wiązała się ze zmianą wizerunku. Może to były różowe włosy, bordowe glany albo oldschoolowy dres z lat 80-tych. Nieważne. Ważne, że zabrakło Ci odwagi do bycia sobą i żadna z tych rzeczy nigdy nie wylądowała na Twojej głowie, nogach czy plecach. I w gruncie rzeczy to mega przykre, że zawsze było coś, co blokowało Twoją ciekawą osobowość. Jednym razem mogło to być krzywe spojrzenie babci na widok Twoich poszarpanych jeansów, a innym głupkowate uśmieszki rówieśników, gdy na studniówkę założyłaś welurową marynarkę. Myślisz, że Szpak miał inaczej? Ja myślę, że miał dwa razy gorzej niż my. W końcu to facet. A przecież facetowi nie wypada założyć czerwonych, skórzanych spodni czy pomalować paznokci. Gówno prawda. Wszystko, o czym marzysz wypada. Nawet zęby. (koniec sucharu, kurtyna opada :D)





3. Ciężka praca 

Postał przez dwie i pół minuty na scenie X-factora i stał się gwiazdą. Nie, nie, nie. W przeciwieństwie do jednosezonowych gwiazdek, które ledwo błysną i już gasną nie wykorzystał w pełni swoich "5 minut". Zniknął na dłuższy czas z showbiznesu i wrócił do niego dopiero po 3-letniej przerwie. Z większym doświadczeniem, nową płytą i odmienionym wizerunkiem. A teraz sukcesywnie realizuje postawione sobie cele - jak chociażby wczorajsze 3-cie miejsce przyznane przez eurowizyjną publiczność. Wniosek? Nie zawsze warto pchać się przed szereg. Czasami lepiej stanąć na uboczu i po cichutku robić swoje. W myśl zasady: Pracuj w ciszy. Niech Twój sukces robi hałas :).

Zatem już znasz 3 rzeczy, których możesz się nauczyć od Michała Szpaka. Jestem bardzo ciekawa, czy dla Ciebie również jest to inspirująca postać? Koniecznie daj mi znać w komentarzu! :-)


Pozdrawiam CiÄ™ w wersji patriotycznej :D 
 (wciąż Å›wiÄ™tujÄ™ nasz eurowizyjny sukces ;)

PS. Jeżeli szukasz motywacji i inspirujÄ… CiÄ™ historie znanych osób, to odsyÅ‚am CiÄ™ do mojego pierwszego tekstu z serii: "Rzeczy, których możesz siÄ™ nauczyć od..." - klik, w którym pisaÅ‚am o Nicku Vujicu. 


Jeżeli czasem masz ochotÄ™ wziąć samÄ… siebie za fraki i powiedzieć: Durna Babo, znowu ryczysz?, to ten tekst jest dla Ciebie i dla każdej innej osoby, której wydaje siÄ™, że wrażliwość to oznaka sÅ‚aboÅ›ci. Ja pokażę Ci, że wrażliwość i towarzyszÄ…ca jej empatia to Twoja ogromna siÅ‚a. Zapraszam do lektury. 
 ______________________________________________
Królowa Dramy

No nie wierzÄ™, znowu to robisz! Ryczysz na tej żaÅ‚osnej komedii romantycznej oglÄ…danej po raz pięćdziesiÄ…ty ósmy. Robisz to zawsze, gdy Dżesika wraca do Dżejka. Gdy Riczard pomaga sÅ‚odkiej babci pozbierać rozsypane pomidory. Ty ryczysz nawet wtedy, gdy Lukas przez caÅ‚y odcinek obiera te cholerne szparagi. Przecież to taka symboliczna, utkana z prawdziwych emocji scena. A to, że ciÄ…gnie siÄ™ jak guma w starych gaciach czy, jak wolisz, mozzarella na pizzy to oczywiÅ›cie jej dodatkowy atut. 

______________________________________________
 SkÄ…d siÄ™ urwaÅ‚aÅ›, Å›redniowieczna lasko?

Filmy filmami, a życiem życiem. Ale nie u Ciebie. ZÅ‚oÅ›liwi najchÄ™tniej przyznaliby Ci nagrodÄ™ za najbardziej przekonujÄ…cÄ… grÄ™ aktorskÄ…. Ale Ty nigdy nie udajesz. Po prostu jesteÅ› ekstremalnie wrażliwa. Bardziej czuÅ‚a niż struny w gitarze. Nawet wtedy, gdy przechodnie patrzÄ… siÄ™ na Ciebie jak na idiotkÄ™, gdy przenosisz Å›limaka na drugÄ…, bezpieczniejszÄ… stronÄ™ ulicy. Również wtedy, gdy Twój facet ma niezłą bekÄ™, odnajdujÄ…c Twój wiersz sprzed 15 lat, w którym pisaÅ‚aÅ› o tym, że uwikÅ‚ana w sieci przeznaczenia nie możesz zÅ‚apać oddechu. Znaczy siÄ™...o miÅ‚oÅ›ci pisaÅ‚aÅ› ;). Jasna sprawa. Pozwól, że ze  zwykÅ‚ej ludzkiej "przyzwoitoÅ›ci" nie wspomnÄ™ o Å‚ezce w oku, która krÄ™ci Ci siÄ™ za każdym razem, gdy widzisz parÄ™ 70-latków trzymajÄ…cych siÄ™ za rÄ™ce.  No ale dobra, w tej sytuacji pÄ™kajÄ… nawet najwiÄ™ksi twardziele.

Najgorsze jest jednak to, że Ty jesteÅ› żywÄ… emocjÄ… 24h/dobÄ™. TykajÄ…cÄ… bombÄ…, która może wybuchnąć dosÅ‚ownie wszÄ™dzie, bez wzglÄ™du na okolicznoÅ›ci. W kinie. Na dworcu. W autobusie. Na siÅ‚owni. W szkole. W pracy. Wystarczy jeden silny, zazwyczaj cholernie bolesny bodziec i czujesz, że siÄ™ topisz we wÅ‚asnym bólu, smutku i zÅ‚oÅ›ci. I nie powstrzyma CiÄ™ nawet wstyd ani te wszystkie zdziwione spojrzenia obcych ludzi. Nie pomoże też dobrze znany lifehack: JeÅ›li chcesz powstrzymać Å‚zy,  skieruj wzrok ku górze. Wypada? Nie wypada? Nieważne. Niestety nie jesteÅ› jak wkurzajÄ…cy budzik, który zawziÄ™cie dzwoni kolejno o 05:45, 05:50,05:55. Ciebie nie można wyłączyć jednym, maÅ‚ym klikniÄ™ciem. 
______________________________________________
  Wrażliwość = życiowa uważność

I być może jedynym, o  czym marzysz jest pozbycie siÄ™ wrażliwoÅ›ci. Bo czujesz, że to taka maÅ‚a-wielka manifestacja Twojej sÅ‚aboÅ›ci. I choć nie zgadzam siÄ™ z tym stwierdzeniem, to z tego miejsca przybijam Ci wirtualnÄ… pionÄ™, bo ja też jestem wrażliwcem. I chcÄ™ Ci powiedzieć, że choć nasza wrażliwość lubi czasem uwierać jak przymaÅ‚e buty, to nie zamieniÅ‚abym jej na nic innego. Bo to wÅ‚aÅ›nie dziÄ™ki niej czujÄ™, że żyjÄ™. DoÅ›wiadczam wszystkiego dwa razy mocniej. CzujÄ™ i widzÄ™ wiÄ™cej. I choć czasami może cierpiÄ™ bardziej niż inni, to innym razem spÅ‚ywa po mnie deszcz szczęścia - taki, który nie przydarza siÄ™ ludziom wypranym z emocji. I cieszÄ™ siÄ™, że nie jestem obojÄ™tna, choć Å›wiat zdaje siÄ™ krzyczeć: Liczy siÄ™ tylko kant Twojej kwadratowej dupy! :D. Ja po prostu nie umiem i nie chcÄ™ udawać, że nie widzÄ™ czyjeÅ› krzywdy czy cierpienia. 

Ale gwoli jasnoÅ›ci, wrażliwość to nie tylko dostrzeganie tych wszystkich smutnych rzeczy. To również zauważanie w codziennoÅ›ci wielu piÄ™knych rzeczy. Nie wiem, jak Ciebie, ale mnie na przykÅ‚ad bardzo wzrusza muzyka - prawdziwa muzyka. Taka bÄ™dÄ…cÄ… czymÅ› wiÄ™cej niż kompromis miÄ™dzy czyimÅ› brakiem talentu i ustawieniami autotunera :D.  Chodzi mi o takÄ…, przy której czujesz, że ktoÅ› ubraÅ‚ Twoje myÅ›li w sÅ‚owa i nuty. I z jednej strony czujesz siÄ™ totalnie podekscytowana, a z drugiej nieco zaniepokojona, bo skÄ…d do cholery ktoÅ› zna Twoje myÅ›li?! 

Poza tym, wrażliwość pozwala Ci cieszyć się tym wszystkimi cudami, które większość ludzi pochopnie nazywa szarą codziennością. Cieszy Cię nawet kilka błękitnych obłoków zakręconych bardziej niż niejedna owca, a zapach szczeniąt uspokaja. Do szczęścia wystarcza Ci spacer na boso po łące, podczas gdy inni męczą się w tych swoich niewygodnych Louboutinach. Obsesyjnie patrzą pod nogi, zamiast dostrzegać piękno wokół. Omija ich całe mnóstwo rzeczy, które Ty odczuwasz całą sobą.


I jak, dalej uważasz, że wrażliwość to wada? :)

Åšciskam!

WiÄ™kszość z nas na poczÄ…tku swojej przygody z  aktywnoÅ›ciÄ… fizycznÄ… bacznie przyglÄ…da siÄ™ fit celebrytom - nie tylko tym, którzy dorobili siÄ™ ciepÅ‚ego fotela w telewizji Å›niadaniowej, ale również rzeszy instagramowiczów, którzy dzieÅ„ w dzieÅ„ zalewajÄ… nas morzem motywacji. No wÅ‚aÅ›nie, motywacja jest tutaj kluczowa, zwÅ‚aszcza, że poczÄ…tki bywajÄ… ekstremalnie trudne. Dlatego zawziÄ™cie szukamy inspiracji - osób, które wirtualnie poprowadzÄ… nas za rÄ…czkÄ™ i pokażą, że naprawdÄ™ warto siÄ™ spocić.

Z zapartym tchem Å›ledzimy ich każdy trening, każdy posiÅ‚ek oznaczony hasztagiem #czystamicha i mamy poczucie, że jesteÅ›my Å›wiadkami wielkich rzeczy. Z czasem inspiracja przeradza siÄ™ w przynajmniej częściowÄ… imitacjÄ™. PÅ‚atki owsiane czy kasza jaglana przestajÄ… smakować. Bliżej im do paszy dla konia niż smacznego Å›niadania. Co innego nasiona chia czy zielony jÄ™czmieÅ„. To jest prawdziwe jedzenie! 

To samo dzieje się z domowym treningiem wykonanym w lekko przetartych legginsach. Ten nagle staje się nudny i nieefektywny, dlatego trzeba ogarnąć markowe dresy i czym prędzej podreptać na siłownię. Ale nie jakąś tam podrzędną, w naszym rodzinnym pipidówku. "Warsiawy" nam trzeba. Fruwających na bieżni metek i błysku fleszy naszego najnowszego iphone'a. No workout without fame czy jakoś tak.

Po czasie dostrzegamy realne zmiany. Drogi strój rzeczywiście robi robotę. Szczupło, szczuplej, najszczuplej. Ale zaraz, zaraz, to my miałyśmy być szczuplejsze, a nie nasz portfel. Hmmm...no nic. Spróbujmy podziałać dietą.

Śniadanie - pudding chia ze startą laską wanilii i odrobiną czarnuszki. Do tego biała herbata, ale tylko ta z ekologicznej plantacji - jakakolwiek inna ssie. Drugie śniadanie - wytrawna muffinka bez glutenu, bez nabiału, bez fruktozy. W gruncie rzeczy to...bez smaku :D. Obiad - stejk z dzika z dodatkiem komosy ryżowej. Podwieczorek - filet z uśmiechniętego rekina z dodatkiem czerwonego pieprzu. Kolacja - jajko przepiórcze. Kury są jakieś takie...démodé.

Zatem masz już te swoje szykowne dresy i niebanalne posiłki. Masz wszystko. Wszystko za wyjątkiem motywacji. I wiesz co Ci powiem? Możesz być chodzącą reklamą Adidasa i "superfoods", a i tak w Twoim życiu nic się nie zmieni. No może poza iskierką zazdrości w oczach koleżanek, których nie stać na te hajlajfowe stylówy i dziwne żarcie. Ty wciąż będziesz taka sama - ekstremalnie zakompleksiona i nieszczęśliwa.

I tak będzie zawsze, jeśli nie zrozumiesz, że praca nad swoim ciałem to przede wszystkim praca nad swoją głową. Nad swoimi myślami. Ta cała materialna otoczka okaże się gówno warta, jeżeli nie dasz sobie szansy. Jeżeli nie uwierzysz, że to od Ciebie zależy, czy będziesz silną kobietą czy taką, którą jest w stanie powalić nawet delikatny wietrzyk.

Dlatego zamiast inwestować pieniądze w te wszystkie cudawianki, zainwestuj czas w siebie. Znajdź wolną chwilę i wybierz choćby najbardziej lajtowy trening z youtube'a. Możliwe, że nawet on okaże się dla Ciebie nie do przejścia. To nic, że nie jesteś w stanie dać z siebie 100%. Dzisiaj dasz z siebie 50%, a jutro 60%. Za miesiąc lub dwa przekonasz się, że to, co jeszcze do niedawna było nie do przeskoczenia nie jest dla Ciebie żadnym wyzwaniem Wreszcie zobaczysz, jak płynna jest granica Twojej wytrzymałości.

Zdrowsze, silniejsze, smuklejsze ciało będzie tylko przyjemnym skutkiem ubocznym. Najważniejsze jest to, co wydarzy się w Twojej głowie. Byle problem nie będzie już w stanie wywołać w Tobie lawiny stresu. Z większą śmiałością zaczniesz walczyć o swoje. Nie dasz nikomu sobą pomiatać. Będziesz spokojniejsza, pewniejsza siebie. Będziesz po prostu szczęśliwsza. I właśnie tego życzę Ci z całego serducha.

Pamiętaj, że jesteś dzielna i bardzo, ale to bardzo mocno w Ciebie wierzę - tak samo jak w siebie samą :-).

PS. Koniecznie daj znać, czy zgadzasz siÄ™ ze mnÄ…, że motywacji warto szukać w sobie, a  nie w innych. Odezwij siÄ™, nawet jeÅ›li mamy caÅ‚kowicie odmienne zdanie. Dyskusje sÄ… mega fajne i rozwijajÄ…ce :-). 


ZastanawiaÅ‚am siÄ™ ostatnio, kiedy tak naprawdÄ™ zaczyna siÄ™ dorosÅ‚ość. Sprawa okazaÅ‚a siÄ™ na tyle skomplikowana, że najpierw byÅ‚o mi Å‚atwiej ustalić, czym dorosÅ‚ość na pewno nie jest. Dopiero później  zaczęły mi przychodzić do gÅ‚owy różne postawy i zachowania, które moim zdaniem Å›wiadczÄ… o byciu dorosÅ‚ym. Dlatego jeżeli interesuje CiÄ™, jak zakoÅ„czyÅ‚a siÄ™ moja burza mózgów i chcesz poznać odpowiedź na pytanie postawione w tytule, zapraszam CiÄ™ do lektury :). 

 _________________________________________________________________

Czym dorosłość NIE JEST?
 _________________________________________________________________

DziÅ› wiem, że dorosÅ‚ość nie jest wtedy, kiedy nie wracasz do domu na noc. Ani wtedy, gdy wydajesz nieprzyzwoicie dużą sumÄ™ pieniÄ™dzy na Levisy, na które nigdy nie byÅ‚o stać Twoich rodziców. DorosÅ‚ość to nie jest też ten Twój pierwszy przypalony obiad ani rachunek opÅ‚acony nieco po czasie. DorosÅ‚ość to też niekoniecznie Twoja pierwsza praca, w której dzielnie udajesz przodownika pracy, a w miÄ™dzyczasie ogarniasz fejsbuki, pudelki i inne ważne sprawy ;). 

 _________________________________________________________________

Kiedy zaczyna się dorosłość?
 _________________________________________________________________

Dorosłość jest wtedy, kiedy umiesz wybaczać. Ale tak serio, z ręką na sercu, a nie nożem za plecami ;-). Kiedy mówisz, że przeszłość to... przeszłość i nie babrasz się ciągłe w tym całym gównie wiecznych pretensji i żalu. Kiedy umiesz odpuścić sobie i innym.

Dorosłość jest wtedy, kiedy widzisz, że godzina spędzona z rodziną ma inną wartość niż ta spędzona w pracy. Kiedy ta wszechobecna pogoń za pieniądzem jest jedynie środkiem do celu, a nie celem samym w sobie. Kiedy zamiast iść do pracy w sobotę tylko po to, by zarobić na Louboutiny, których podeszwa zedrze się przy pierwszym spotkaniu z chodnikiem, wolisz spędzić dzień z ukochanym facetem w tych swoich żałosnych tenisówkach za dwie dychy.

Dorosłość jest wtedy, kiedy następuje naturalna zamiana ról - teraz to Ty pomagasz rodzicom odnaleźć się w tym zwariowanym świecie. Jesteś cierpliwym nauczycielem, który tłumaczy tą samą kwestię choćby i sto razy - dokładnie tak jak robili to oni, kiedy byłaś mała.

Dorosłość jest wtedy, kiedy przestajesz udawać. Kiedy Twoje każde wyjście z domu nie sprowadza się do wyboru idealnej maski. Kiedy masz w głębokim poważaniu, co pomyśli ciotka, widząc Cię 6-ty rok z rzędu z tym samym "nieudacznikiem" zarabiającym najniższą krajową, z tym, którego kochasz nad życie i którego nie zamieniłabyś na żadnego nadzianego snoba. Kiedy nie rzucasz się na szyję pseudokoleżance z pracy, która najchętniej rzuciłaby Cię rekinom na pożarcie. Kiedy dajesz sobie swobodę bycia sobą, bo po prostu lubisz to, kim jesteś naprawdę.

Dorosłość jest wtedy, kiedy nie pozwalasz się ranić. Kiedy przestajesz wierzyć, że bycie kulką nieszczęść jest Ci pisane. Kiedy bierzesz życie w swoje ręce. Kiedy zdajesz sobie sprawę z tego, że to od Ciebie zależy to, z kim, jak i gdzie żyjesz. Dorosłość jest wtedy, kiedy żyjesz świadomie.


Ty już wiesz, czym dla mnie jest dorosłość. A teraz ja chętnie poznam Twoją własną definicję.
Przebieram nóżkami w oczekiwaniu na Twój komentarz! :-)